W czasach, gdy dzieci od najmłodszych lat coraz częściej mierzą się z presją wyników, ocen i porównań, na Pomorzu Zachodnim powstało miejsce, które proponuje zupełnie inną filozofię rozwoju. My First Gym to nie klasyczne zajęcia sportowe i – jak podkreślają twórcy – na pewno nie siłownia dla dzieci. To przestrzeń, w której ruch ma być przede wszystkim źródłem radości, bezpieczeństwa i budowania pewności siebie.

Wszystko zaczęło się od prostej, ale poruszającej obserwacji: na rynku brakowało miejsca, które podchodziłoby do aktywności fizycznej dzieci w sposób całkowicie wolny od presji. – Chcieliśmy stworzyć taką bezpieczną przystań, gdzie dzieci będą mogły się rozwijać bez żadnego oceniania czy stresu – mówi Patryk Maj, kierownik My First Gym na Bezrzeczu.

Gimnastyka, która wspiera rozwój emocjonalny

Choć nazwa może sugerować typową aktywność sportową, filozofia działania My First Gym opiera się na znacznie szerszym spojrzeniu na rozwój dziecka. Fundamentem działalności jest autorski „40-krokowy Konspekt Świadomego Rozwoju”. To program, który łączy rozwój motoryczny z budowaniem kompetencji emocjonalnych i społecznych. Wyróżnia on placówkę na tle standardowych zajęć dodatkowych dla dzieci.

– Łączymy aktywność fizyczną z innymi dziedzinami rozwoju. Mamy różne bloki tematyczne. Skupiamy się z dziećmi na wyobraźni, matematyce, alfabecie czy też kreatywnym ruchu – mówi Patryk Maj z My First Gym.

Program został opracowany tak, aby wspierać dzieci już od pierwszych miesięcy życia. Twórcy zwracają uwagę, że odpowiednio dobrane ćwiczenia pomagają zapobiegać problemom rozwojowym, takim jak zaburzenia czucia głębokiego czy nadmierne napięcie mięśniowe.

Przeszklona sala i aż do trzech instruktorów. Model, którego wcześniej nie było

Twórcy My First Gym przez lata dopracowywali nie tylko metodologię pracy z dziećmi, ale również same warunki prowadzenia zajęć. Efektem jest rozwiązanie, które w regionie wciąż pozostaje rzadkością: w pełni przeszklone sale treningowe. Rodzice mogą przez cały czas obserwować swoje dzieci podczas zajęć, co buduje poczucie bezpieczeństwa i zaufania. 

Na jednej sali jednocześnie pracuje aż do trzech instruktorów. To standard, który ma zapewniać dzieciom indywidualne podejście i wysoki poziom opieki.

– Edukujemy również rodziców, że inwestycja w ruch to bardzo dobra inwestycja – mówi Michał Stawiarski z My First Gym na Prawobrzeżu w Szczecinie.

Panda zamiast presji

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów filozofii My First Gym jest symbol Pandy. To właśnie ona stała się metaforą podejścia do rozwoju najmłodszych. 

– Panda jest takim małym przewodnikiem. Jest bardzo przyjazna dla dzieci, ale jest bardzo niezdarna w swoich ruchach. O to chodzi, żeby dzieci u nas czuły się pewnie. Nie każde ćwiczenie musi udać się doskonale – opowiada Patryk Maj z My First Gym.

Maluchom na zajęciach przydaje się narracja i zabawa. – W grupie 3-latków tworzymy różne baśnie i na podstawie opowieści ruchowej wykonujemy ćwiczenia – mówi Michał Stawiarski z My First Gym.

Twórcy placówki mówią o trzech filarach swojej działalności: transparentności, bezpieczeństwie emocjonalnym i wysokim standardzie opieki. 

Ambitne plany na rozwój

Choć My First Gym przyciąga przede wszystkim dla mieszkańców Szczecina i okolicznych miejscowości, zainteresowanie ofertą wykracza daleko poza granice miasta.

Twórcy projektu z kolei nie ukrywają, że ich ambicją jest stworzenie nowego standardu edukacji ruchowej dzieci – najpierw w regionie, a docelowo również w innych częściach Polski. 

W planach jest także rozwój działań edukacyjnych skierowanych do rodziców oraz promowanie gimnastyki i świadomej pracy z ciałem również wśród dorosłych.