Znajdziemy tutaj m.in. wielką słuchawkę z filmu „Kingsajz”, mydło „For You”, a w gabinecie prezesa Ochódzkiego możemy nagrać się do szafy „Łubudubu”. Muzeum Humoru i Absurdu w Uradzu bawi od 2 lat, a niedawno wzbogaciło się o nowe eksponaty.

- Muzeum bazuje na komediach Stanisława Barei i większości komedii polskiej kinematografii z lat 70. i 80. Znajdujemy się w Uradzu (gmina Barwice), skąd pochodzi słoma do kukły z filmu „Miś” - opowiada Marek Łukowski.

Słomianego misia również nie brakuje. Marek Łukowski wylicytował go w 2010 roku podczas Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

- To wtedy pojawił się pomysł, aby zrobić Muzeum Humoru i Absurdu - dodaje. - Dlatego, że kocham polskie komedie. To po pierwsze. Po drugie, z sentymentu. A po trzecie i najważniejsze: młodzi ludzie śmieją się z PRL-u, absurdów, głupich haseł... Ale, jak się dobrze i analitycznie przyjrzeć, to nie różnią się one aż tak bardzo od współczesności! Bo weźmy chociażby ówczesne "socjalistyczne współzawodnictwo pracy". Czym, poza nazwą, różni się od obecnych "wyścigów szczurów" w systemie korporacyjnym?

Ekspozycje Muzeum Humoru i Absurdu rozłożone są na dwie hale o powierzchni ponad 900 m kw. na terenie Folwarku Uradz. Jest odtworzone mieszkanie z czasów PRL, posterunek milicji, lada sklepowa, magiel, strój narciarski z Polsportu i wiele więcej.

Wśród najnowszych eksponatów na uwagę zasługują dwa pojazdy. Pierwszy to polski samochód ciężarowy FSC Lublin-51, a drugi - STAR 660M2, który z uwagi na charakterystyczną pracę silnika nazywany był „pszczółką”.

Do końca roku szkolnego Muzeum Humoru i Absurdu zaprasza w soboty (11-16) oraz w niedziele (10-16), a także 4 i 5 czerwca w godz. 11-16. Marek Łukowski zaprasza także grupy zorganizowane. Więcej informacji znajdziemy na stronie https://folwarkuradz.pl/muzeum