Relaks w teatrze
Zrealizowana z rozmachem „Polita”, wywołujący salwy śmiechu „Kogut w rosole”, powracająca na afisz po wielomiesięcznej przerwie „Jeszcze Polska nie zginęła... póki się śmiejemy” i muzyczny wehikuł czasu w „Nocy kolorowych chmur” otwierają nowy sezon w Teatrze Polskim w Szczecinie. I to już w najbliższy weekend.
– Z roku na rok zainteresowanie spektaklami w trakcie wakacji jest coraz większe. Zauważyliśmy, że w czerwcu ludzie już zaczynali żyć urlopami i nie przychodzili tak licznie, stąd też ten pomysł, by sezon kończyć na początku czerwca, a zaczynać jeszcze w sierpniu – tłumaczy Adam Opatowicz, dyrektor Teatru Polskiego. – Staramy się dostosować do aury, kiedy widzowie szukają przede wszystkim relaksu, więc prym wiedzie Scena Włoska, czyli nasza scena musicalowa, i lżejszy repertuar.
Wśród propozycji pojawia się „Noc kolorowych chmur”, czyli tytuł, z którym teatr pożegnał się w zeszłym sezonie. Jak widać, nie na długo.
– Zagraliśmy cztery ostatnie spektakle i ten entuzjazm, i aplauz widowni były ogromne. Widzowie dali nam jednoznacznie do zrozumienia, by pozostawić przedstawienie, więc to robimy. Spektakl zagramy pod koniec miesiąca, a już na każdy pokaz mamy sporo sprzedanych biletów – przyznaje Opatowicz.
Jesienią pierwsza nowość
Choć dyrektor nie chce zdradzać jeszcze żadnych szczegółów, bo jeszcze spływają informacje po rozmowach intencyjnych, to wyjawia, że niedługo rozpoczną się próby do wyjątkowego spektaklu.
– Zajmiemy się tematem z pogranicza rzeczywistości i nierzeczywistości. Przygotowujemy spektakl musicalowy „Dracula”. Sztuka została odnaleziona po 60 latach i związana jest z Wojciechem Karolakiem, znanym muzykiem jazzowym, który jest autorem muzyki. Po jego śmierci została odnaleziona partytura z pełnym muzycznym opracowaniem tematu na wielką orkiestrę, z przeprowadzonym scenariuszem historii, która w tradycji literackiej znana jest wszystkim – mówi Opatowicz. – Urzekła mnie strona muzyczna i to, że jest to dzieło zagubione, odkryte po wielu latach przez Artura Andrusa. Nie wiadomo, jaka była historia jego powstania. Pomysł ma w sobie pewną angielską dezynwolturę, jest zabawny i z przymrużeniem oka.
To będą jubileuszowe Urodziny Czarnego Kota Rudego
W przyszłym roku Scena Klubu Świętokradców Parafii Czarnego Kota Rudego będzie obchodzić swoje 30-lecie istnienia. Świętowanie jubileuszu zaczęło się już w poprzednim sezonie – od występu Szymona Majewskiego.
– Chcemy, by to był cykl wydarzeń, który podkreśli wyjątkowość, ale i przede wszystkim ucieszy widzów – zaznacza Opatowicz. – Czarny Kot Rudy w trakcie swojego istnienia przyczynił się do wielu ciekawych inicjatyw i przyciągnął wielu wspaniałych gości. Jest szansa, że uda się zrobić 30 wydarzeń na 30-lecie – przyznaje.
We wrześniu czekają nas już pierwsze propozycje. „Piosenki wesołe, smutne... i ładne (chyba)” Artura Andrusa i Andrzeja Poniedzielskiego to wieczór kabaretowy pełen inteligentnego humoru i błyskotliwych dialogów.
– Po wielu latach ci dwaj artyści przygotowali wspólny program. Świetnie radzą sobie indywidualnie, ale wspólnie to jest zabawa do potęgi – mówi Opatowicz.
Na szczecińskiej scenie będzie można zobaczyć także Waldemara Malickiego i Małgorzatę Krzyżanowicz w programie „Wirtuoz i Małgorzata”.
Z kolei w październiku premierę będzie miał też nowym program Mumio pt. „Mumio czarno-białe”.
Powrót festiwalu i unikatowego spektaklu
Sezon 2026/2027 przyniesie ze sobą także czwartą odsłonę Festiwalu Bonhoeffera, który w poprzednich edycjach był okazją do spotkania z ciekawymi postaciami, jak Andrzej Seweryn czy Daniel Olbrychski.
– Chcemy to kontynuować. Trwają rozmowy z różnymi artystami, ludźmi nauki i sztuk związanych z literaturą. Już niedługo będziemy z tymi ogłoszeniami bardziej precyzyjni – obiecuje Opatowicz.
Dyrektor mógł również zdradzić powrót sztuki „Za nami, w nas. Opowieść domowa” – epickiej opowieść o dziejach Szczecina. W poprzednim sezonie testowano dwa warianty jej wystawiania – albo dwóch części granych jednego wieczoru z dłuższą przerwą pomiędzy nimi i dodatkowymi pokazami i koncertami w antrakcie, albo dwóch osobnych wieczorów.
– Powracamy do formy całościowej, która ma jednak większą siłę oddziaływania i opowiadania o Szczecinie i ludziach, którzy byli z nim związani – przyznaje Opatowicz. – Nałoży się to ze świętowaniem 50-lecia działalności i 70. urodzinami autora, czyli Artura Daniela Liskowackiego. Będziemy mieli cykl spotkań i spektakli związanych ze Szczecinem.
Jest też dobra informacja dla rodziców – powraca projekt „Warsztaty dla małych, spektakle dla dużych”. To opcja idealna dla tych, którzy chcą się wybrać do Teatru Polskiego, ale nie mają z kim zostawić swojej pociechy. Kiedy zatem rodzice oglądają spektakl, dziećmi zajmują się studenci/studentki Zachodniopomorskiego Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Szczecinie oraz nauczyciel tej uczelni, prowadząc warsztaty kreatywne.
– Trudno się wyrwać młodym rodzicom, a to daje taką szansę. Warsztaty są interesujące dla dzieci, rodzice oglądają przedstawienie. Wszyscy są zadowoleni – mówi Opatowicz.
Zapisy na wrześniowe zajęcia wystartowały dziś, 4 sierpnia, o godz. 10:00.
Komentarze