Dla słuchaczy to był tydzień pełen koncertów, spotkań z muzyką z różnych okresów, dla młodych muzyków intensywny kurs pod okiem cenionych tutorów. A do tego majówka w Szczecinie upłynęła przy dźwiękach muzyki – wszystko za sprawą Szczecin Classic – festiwalu, który po raz ósmy zaprosił mieszkańców do poznania muzyki klasycznej w nieco innej odsłonie.

Siedem koncertów festiwalowych, dwie muzyczne zapowiedzi i po raz pierwszy jeden dzień wypełniony wydarzeniami w ramach Maltówki. A do tego dziesiątki godzin prób, altówka z początku XVII wieku, wybitne nazwiska świata muzyki. Szczecin Classic 2026 pod hasłem „Nieskończoność” przeszedł do historii.

– Co roku mówi się, że miniona edycja była najlepsza i jest obawa, że to już się nie powtórzy, ale potem okazuje się, że jest jeszcze lepiej. Ta odsłona przeszła naszą sferę marzeń – podsumowuje Emila Goch Salvador, dyrektor Baltic Neopolis Orchestra. – Jesteśmy szczęśliwi, że udało się zaprosić naszych profesorów, że znaleźli dla nas czas. Mieliśmy wspaniałych kursantów, którzy im więcej było pracy, tym byli szczęśliwsi. 

Festiwal, który wypełnia lukę

Szczecin Classic to nie tylko koncerty, lecz również niecodzienne spotkania, które pozwalają rozwijać się w nowych kierunkach. Sympozjum Kompozytorów jest okazją do współpracy twórców z muzykami, dzięki której obie strony zaczynają patrzeć na utwory inaczej. W tym roku młodzi artyści pracowali pod kierunkiem Karla Fioriniego i Ignacego Zalewskiego, a efekty tej pracy wybrzmiały w koncercie finałowym sympozjum w wykonaniu Neuma Quartet.

Wyjątkowym elementem tegorocznej edycji była także obecność Adama Pelzera – lutnika-rezydenta z San Francisco, który przez cały festiwal wspierał uczestników Akademii, konsultując instrumenty i dzieląc się swoją wiedzą o sztuce lutniczej. A przy okazji przywiózł kilka instrumentów, na których młodzi mogli poćwiczyć. 

– Nie często pojawiają się takie osoby na kursie – zauważa Emanuel Salvador, koncertmistrz BNO.

– Staramy się te luki, które dostrzegamy, zaopiekować – dodaje Emilia Goch Salvador.

„Genialne doświadczenie, które otwiera muzykom drzwi”

Przez cały tydzień uczestnicy Szczecin Classic Academy pracowali pod okiem artystów i pedagogów światowej klasy. Wśród mistrzów tegorocznej edycji znaleźli się m.in. Nancy Zhou, Daniel Stabrawa, Janusz Wawrowski, Emanuel Salvador, Andriy Viytovych, Piotr Szumieł, Konstantin Heidrich oraz Janusz Widzyk – soliści, kameraliści, koncertmistrzowie i profesorowie najważniejszych uczelni muzycznych Europy i świata.

– Jestem tutaj po raz drugi i to był ogromny zaszczyt wrócić – mówi Julia Majewska. – Jestem ogromnie wdzięczna, że zostałam doceniona i mogłam wystąpić jako solistka wraz z moją inspiracją, Nancy Zhou.

–Wiele osób zgłosiło się do naszej akademii właśnie po to, by mieć z Nancy zajęcia. Ona nie wykłada w Europie, to była jedyna szansa, by się tutaj z nią spotkać – zdradza dyrektor BNO.

– W kraju jest dużo projektów, ale Szczecin Classic wyróżnia się tym, że są zapraszani profesorowie, których nazwiska są znane wśród muzyków na całym świecie – podkreśla Majewska. – To genialne doświadczenie, które otwiera muzykom drzwi, poszerza percepcję grania. Tutaj miałam okazję po raz pierwszy zagrać w sekstecie. Taki tydzień to duży krok do muzycznego profesjonalizmu.

Stali bywalcy wciąż pod ogromnym wrażeniem. „Jest to muzyka, która ciągle mnie urzeka”

Niedzielny koncert 3 maja był zwieńczeniem tegorocznej edycji Szczecin Classic. W złotej sali filharmonii zaprezentowali się wszyscy uczestnicy festiwalu, racząc słuchaczy muzyką XX i XXI wieku. Wieczór został podzielony na dwie części, a w programie znalazły się dzieła Mikołaja Piotra Góreckiego, Arvo Pärta, Edwarda Elgara, Philipa Glassa i Karla Jenkinsa.

– To, co mnie najbardziej urzekło, to skromność i talent młodych solistek, które miały okazję zaprezentować się podczas gali wieńczącej Szczecin Classic – przyznaje pani Paulina. – Instrumenty smyczkowe mają niesamowitą moc budowania napięcia. Od Lento przez Allegro do Molto Lento w Concerto Notturno, dało się słyszeć prawdziwy kunszt oraz wirtuozerię na skrzypcach i altówkach.

– Po raz kolejny byłam na festiwalu Szczecin Classic i zostałam mile zaskoczona. Przez nowe utwory, osoby i instrumenty. Jest to muzyka, która ciągle mnie urzeka i dostarcza wielu wrażeń oraz emocji. Działa jak lekarstwo dla duszy i zostaje na długo w pamięci – dodaje pani Ewa.