W upalny weekend zużycie wody w mieście zwiększyło się aż o 35 procent. „Kranówka” potrzebna była nie tylko do picia, ale też podlewania ogródków, a czasem również napełniania basenów.

Zakład Wodociągów i Kanalizacji porównał dane z pierwszych dni wiosny (21-22 marca) i ostatniego weekendu (27-28 czerwca).

To był potężny sprawdzian dla systemu

Trzy miesiące temu Zakład Produkcji Wody Pomorzany dostarczył 72 352 metry sześcienne wody. Gdy nadeszły upały, weekendowe zapotrzebowanie wzrosło do 89 164 metrów sześciennych. To więcej o 23 procent.

Jeszcze większy był wzrost na Prawobrzeżu, gdzie jest więcej domów jednorodzinnych z ogródkami. Zamiast 15 388 metrów sześciennych, pompownia Kijewo musiała przetłoczyć aż 20 924 metrów sześciennych wody. Wzrost wyniósł więc 36 procent.

– Skok zapotrzebowania o ponad jedną trzecią w skali całego miasta to dla naszego systemu potężny sprawdzian – przyznaje Hanna Pieczyńska, rzecznik prasowy ZWiK. – Dzięki modernizacjom i pełnej gotowości naszych zespołów technicznych bez problemu poradziliśmy sobie z tym letnim uderzeniem. Czystej, bezpiecznej i chłodnej wody w Szczecinie nie zabrakło. Pracownicy ZWiK stale monitorują sytuację sieciową. 

Jezioro Miedwie tego „nie odczuje”

W 90 procentach woda w szczecińskich kranach pochodzi z Jeziora Miedwie. Od 50 lat jest transportowana wodociągami ze zbiornika oddalonego o 30 kilometrów od miasta.

Jezioro zasilane jest przez cztery rzeki – Miedwiankę, Gowienicę, Ostrawicę i Płonię, wypływa z niego tylko jedna – Płonia (regulowana na jazie w Żelewie). To jedna z korzystnych okoliczności, które sprawiają, że Szczecin nie musi mierzyć się z problemami suszy hydrologicznej.

– Mimo zmieniającego się klimatu sprzyjające są dla nas także również warunki atmosferyczne – intensywność parowania i opady. Jezioro jest zatem uzupełniane w wodę, a regulacja przepływem Płoni pozwala na utrzymanie stanów jeziora na odpowiednim poziomie – tłumaczy Hanna Pieczyńska. – Z danych wynika, że przez czas funkcjonowania ZPW Miedwie jezioro zostało przez nas już „wypite”, ale według oceny hydrologów w rzeczywistości „nie odczuwa” ono ujmowania wody na potrzeby Szczecina.

Pół wieku temu woda była pobierana z Odry, a jej jakość była fatalna.