„Oczywiście nie wyklucza to udziału organizacji w naborze na najem lokali, jednak uniemożliwia realizację w niej działań finansowanych ze środków publicznych. To z kolei przeczy samej idei tego miejsca jako przestrzeni, w której ma tętnić życie społeczne i kulturalne” – zwraca uwagę Marcin Chruśliński ze Stowarzyszenia Oswajania miasta.
„Stara Szkoła ArtHub” to projekt magistratu, który ma zostać zrealizowany w zabytkowym gmachu przy ulicy Wielkopolskiej 14. Budynek dawnej szkoły podstawowej od ponad dwóch lat stoi pusty, ale wkrótce ma się zamienić w miejsce pracy twórczej.
Nastroje są pozytywne, z jednym „ale”
– Z jednej strony to odpowiedź na oczekiwania środowiska kultury, które od lat wskazywało na niewystarczającą liczbę lokali gminnych na działalność artystyczną. A przede wszystkim, mówiąc łagodnie, na nieatrakcyjne warunki najmu takich miejsc. Często były to lokale bez prądu i toalet, zawilgocone, a nieraz z grzybem na ścianach. Czyli takie, których nikt nie chciał i które najłatwiej było oddać artystom i artystkom – komentuje Marcin Chruśliński.
Jak dodaje, podczas otwartego spotkania na temat „Starej Szkoły ArtHub”, twórcy mogli zobaczyć, że pomieszczenia są w znacznie lepszym stanie, a co za tym idzie – nastroje co do projektu są pozytywne. Zwraca uwagę jednak na coś innego – organizacje pozarządowe (korzystające ze środków publicznych) są zobowiązane do zapewnienia dostępności organizowanych przez siebie wydarzeń.
– Budynek lub pomieszczenie powinny być w pełni przystosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami lub powinniśmy do niego zapewnić dostęp alternatywny, na przykład poprzez wsparcie wolontariuszy. To rozwiązanie tańsze, ale nie zawsze możliwe do wdrożenia i zdecydowanie mniej komfortowe oraz godne dla samych odbiorców – mówi.
„Nie będzie przeciwskazań, by udostępnić inne przestrzenie”
– Plany prac adaptacyjnych gmachu szkoły na pracownie artystyczne obejmują niezbędny zakres prac remontowych mających na celu szybkie udostępnienie nieruchomości artystom oraz zapewnienie im bezpiecznego korzystania z niej. Dlatego na tym etapie prac nie jest planowane uwzględnienie windy – odpowiada Marta Kufel, rzecznik prasowy miasta ds. kultury.
Jak jednak podkreśla, jeżeli zajdzie taka potrzeba, to nie będzie żadnych przeciwskazań, by udostępnić inne przestrzenie, które będą dostępne również dla osób z niepełnosprawnościami.
– Jeśli zaś chodzi o montaż urządzeń typu schodołaz gąsienicowy, winda schodowa czy też platformy schodowe, to zastosowanie w przyszłości takiego rozwiązania nie zostało kategorycznie wykluczone – dodaje Marta Kufel.
– Tymczasowym rozwiązaniem problemu byłoby częściowe dostosowanie, na przykład zapewnienie dostępności wyłącznie na parterze i zaaranżowanie tam ogólnodostępnej przestrzeni eventowej dla wszystkich najemców – proponuje Marcin Chruśliński.
Wymagany i podstawowy remont szacowany jest na około 4 miliony złotych. Na jakim obecnie etapie są prace? Zarząd Budynków i Lokali Komunalnych czeka na określenie warunków konserwatorskich. Dopiero w kolejnym kroku ogłoszony zostanie przetarg. Inwestycja prawdopodobnie będzie realizowana w formule „zaprojektuj-wybuduj”.
„Stawki powinny być absolutnie minimalne i preferencyjne”
– O sukcesie tego miejsca zaważy cena, jakiej miasto zażąda za najem tych lokali. Niestety, w Szczecinie na działalności artystycznej i kulturalnej nie zarabia się tyle, co w Gdańsku, Wrocławiu, Krakowie czy Warszawie. Więc stawki powinny być absolutnie minimalne i preferencyjne. Miasto musi podejść do tematu odpowiedzialnie – ze świadomością, że projekt ten nie będzie się zwracał za sprawą opłat i czynszów – uważa Marcin Chruśliński.
Jak jednak zaznacza, to nie oznacza braku jakiejkolwiek wartości dla miasta.
– Jeśli w „Starej Szkole” swoje miejsce odnajdą odpowiednie osoby, wpłynie to na zwiększenie atrakcyjności Szczecina, budowanie przywiązania mieszkańców do ich miejsca zamieszkania, a także na kształtowanie wspólnej narracji i tożsamości lokalnej – wymienia. – Długofalowo cała ta wartość przekłada się na realne wpływy do budżetu miasta, dzięki turystom, biznesowi oraz napływowi nowych mieszkańców, którzy chętniej wprowadzą się do miasta atrakcyjnego i pełnego ciekawych inicjatyw.
Dodaje przy tym, że propozycja magistratu to także odpowiedź na brak miejsc oraz miejskich programów oferujących dostępne cenowo lokale dla organizacji pozarządowych.
– W tym przypadku chodzi o podmioty działające w obszarze kultury, choć należy pamiętać, że problem braku siedziby dotyka również organizacje z innych sektorów – zaznacza. – Moim marzeniem jest, aby w Szczecinie powstał program polegający na przekazywaniu miejskich pustostanów i lokali organizacjom pozarządowym, które nie byłyby oceniane na podstawie ceny, jaką są w stanie zapłacić, lecz na podstawie planowanej działalności i jej miastotwórczego potencjału. Taki program miałby ogromną wartość nie tylko kulturalną, ale także społeczną i rewitalizacyjną – dodaje.
Komentarze