Ta historia pokazuje, jak dynamiczne i burzliwe są losy Szczecina, jego mieszkańców oraz sztuki. Nie brakuje w niej utraconego mieszczańskiego świata sprzed wojny, huku bombardowań i wreszcie – współczesności. Willę Lentza odwiedził Jörg Doering, przedstawiciel rodziny przedwojennych właścicieli posiadłości, którzy zgromadzili pokaźną kolekcję dzieł sztuki: – W rodzinie mówiło się o niezwykłości tej kolekcji – przyznał Jörg Doering. Do spotkania nie doszłoby, gdyby nie publikacja dr. Dariusza Kacprzaka, historyka sztuki.

20 sierpnia 2026 roku spacerem z Placu Lotników dotarł do Willi Lentza ostatni urodzony w Szczecinie Doering, bratanek Wilhelma, przedwojennego właściciela willi przy Wojska Polskiego 84 – Jörg. Dzień upłynął na rodzinnych wspomnieniach, co było tym bardziej niezwykłe, że dokładnie tego dnia obchodził swoje 90. urodziny. Wizyta była pomysłem syna, wiedeńskiego profesora psychiatrii, Stephana Doeringa. 

Jörg Doering opuścił Szczecin jako 9-letnie dziecko, wraz z matką i rodzeństwem. Od tego czasu w Szczecinie był tylko jeden raz, w 1995 roku, ze starszym bratem. Wtedy willę stryjostwa oglądał z daleka. Tym razem był jej gościem. Stryj Wilhelm Doering zmarł na dwa miesiące przed narodzinami Jörga. Frida, żona Wilhelma, sprzedała willę miastu w 1938 roku.

Kolekcjonerka z West-endu i mieszczański Szczecin, który zniknął w odmętach wojny

Frida Doering znana jest jako „kolekcjonerka z West-endu". Wraz z mężem stworzyli w domu cenną kolekcję malarstwa, której obszerne opracowanie poświęcił dr Dariusz Kacprzak. Historyk sztuki i muzealnik zajmujący się na co dzień badaniem losów dzieł sztuki był również gościem spotkania. Jak wspomniał, kolekcjonerstwo było w XIX wieku oznaką statusu społecznego, prestiżu, a Doeringowie – jako zamożni właściciele cementowni w Jatznick – doskonale uosabiają tamten mieszczański Szczecin, który zniknął w odmętach drugiej wojny światowej.

– Choć pewnie bywałem tu z mamą, to nie mogę pamiętać willi z jej pełnym wyposażeniem. Znam ją w tym kształcie z opowieści mamy i o 15 lat starszego ode mnie brata, który już nie żyje. W rodzinie mówiło się o niezwykłości tej kolekcji, której część w 1925 roku stryjostwo podarowało Muzeum Miejskiemu – przyznał jubilat Jörg Doering.  

„Kolekcja Doeringów" autorstwa dr Kacprzaka była pretekstem do nawiązania kontaktu przez rodzinę Wilhelma. Syn jubilata, profesor Stephan Doering, trafił na książkę w internecie, po czym odezwał się do autora i jak sam przyznaje: – To właśnie z tego opracowania dowiedziałem się wiele o mojej rodzinie. Dotychczas znałem fakty, ale tutaj je zebrano i uzupełniono o fachowe opisy dzieł sztuki, co czyniło ją ciekawą również dla mnie.

Warto dodać, że w publikacji nie znajdziemy powojennych losów Fridy, które poznaliśmy dopiero teraz. Kiedy Szczecin przestawał być bezpieczny (1943-1945) Doeringowie przenieśli się do dzisiejszych Żydowców, na ul.Raszyńską, dawniej Villenstrasse 22, gdzie mieszkali dziadkowie Jörga od strony matki – Stoltenburgowie. Dom z olbrzymim ogrodem, przez który dziś przebiega autostrada stał się ostatnim szczecińskim adresem rodziny. W lutym 1945 roku pod naporem frontu familia opuściła Szczecin, udając się do Neu Strelitz, a dalej do Schwerina. Prawdopodobnie na dworcu w Bad Kleinen wydarzył się tragiczny wypadek, który zakończył życie Fridy Doering. Zginęła pomiędzy manewrującymi wagonami, kiedy pełna radości niosła głodnej rodzinie zdobyte pętko kiełbasy. Ta sytuacja, pokazuje zarówno towarzyszący jej w życiu hart ducha, jak i bezwzględność wojny niosącej głód i cierpienie.

Wspomnienia ze Szczecina i losy kolekcji Doeringów

Jörg w Szczecinie mieszkał najpierw przy dzisiejszym Placu Lotników, czyli Augustaplatz 1, a później  przy dzisiejszej ulicy Parkowej i właśnie do tego miejsca wraca wspomnieniami: – Lubiłem chodzić na Hakenterrasse (dziś Wały Chrobrego) skąd odpływały statki m.in. do Świnoujścia. Kiedyś wdrapałem się na mostek kapitański i w myślach stałem się kapitanem, ale szybko mnie stamtąd zdjęto i skarcono. Miałem pięć lat i nie mogłem zrozumieć, jak można było mi to zrobić! – mówił.

Późniejsze wspomnienia jubilata były już naznaczone zawieruchą wojenną. Bombardowaniami, przenosinami do dziadków na obrzeża miasta, ogniem buchającym z balkonów płonących kamienic. Po wojnie rodzina przeniosła się do Hesji i tam spędzone lata Jörg wspominał jako bardzo szczęśliwe. 

Jak dopowiada Dariusz Kacprzak: – Zgromadzone przez Fridę i Wilhelma Doeringów dzieła w wyniku działań i skutków II Wojny Światowej uległy rozproszeniu i rozmaitym przemieszczeniom, a także zmieniły swój status własnościowy. Obecna publikacja, będąca pierwszą próbą rekonstrukcji kolekcji Fridy i Wilhelma Doeringów, dokumentuje niegdysiejsze szczecińskie zasoby artystyczne oraz wpisuje je na kolekcjonerską mapę Europy. Stanowi, jak się wydaje, istotny przyczynek do badań szczecińskiego kolekcjonerstwa i muzealnictwa. Jest także rodzajem przewodnika po malarstwie niemieckim drugiej połowy XIX i początku XX wieku, przedstawiając reprezentatywny obraz aspiracji artystów wyrosłych w duchu monachijskiego późnego realizmu, podążających w kierunku modernizmu nadającego ton berlińskiej scenie artystycznej.

Szczecinianie kojarzyć mogą postać Fridy z rolą Olgi Adamskiej wykreowaną w sztuce w reżyserii Arkadiusza Buszko według scenariusza Anny Ołów-Wachowicz. Dla Jörga była to po prostu stryjenka, której dawny dom mógł odwiedzić.

Autor: Aleksandra Kopińska-Szykuć

[1/5]
[2/5]
[3/5]
[4/5]
[5/5]