Burza hormonów, silne uczucia, fizjologiczne reakcje ciała, seks, alkohol i narkotyki – tak wygląda pierwsza miłość oczami nastolatków, którzy dostali głos, by o niej opowiedzieć. „Młodzież zaskoczyła mnie swoją dojrzałością”, przyznaje reżyserka spektaklu.

Czy to jest przyjaźń? Czy to jest kochanie?

Choć pierwsza miłość jest czymś wyjątkowym, co zazwyczaj zostaje w naszej pamięci na lata, w wieku nastoletnim to uczucie wstydliwe, które chowa się przed światem, niejednokrotnie także przed obiektem swoich westchnień. Głównymi bohaterami spektaklu „Czy to M…?” Moniki Czajkowskiej są Magda, Marta, Malwina, Marcin, Maciek i Mateusz, którzy opowiadają o swoich pierwszych zauroczeniach, ale także o tabu, jakim owiane jest uczucie młodzieńczej miłości.

– Ktoś się komuś podoba, ale wstydzi się zagadać. Ktoś nie rozumie, co się z nim dzieje. Ktoś mierzy się z odrzuceniem. W spektaklu pojawiają się różne emocje – zdradza Czajkowska.

Postaci funkcjonują w trzech porządkach dramaturgicznych: jako postaci w fikcyjnym świecie szkolnej dyskoteki, jako aktorzy w realnym świecie teatru oraz gdzieś pomiędzy tymi dwoma porządkami w autentycznych wyznaniach.

– Wszystko to mamy ubrane w metanawias teatralny, który usprawiedliwia granie osób nastoletnich przez dorosłych, bo osobiście mam ogromne poczucie fałszu, kiedy dorośli udają młodzież. Ten zabieg pozwala na szczere i bezpośrednie spotkanie z naszą grupą odbiorczą – mówi Czajkowska.

To młodzież była tutaj ekspertami

Spektakl „Czy to M…?” powstał na bazie rozmów z młodymi ludźmi.

– Na początku byli trochę niepewni, ale widać było, że to, że ktoś interesuje się ich doświadczeniami, jest dla nich ważne – wspomina Czajkowska. – Oczywiście przystępując do researchu, miałam pewne założenia, ale miałam też otwartość na odejście od nich, co też w pewnym stopniu się stało. Młodzież zaskoczyła mnie swoją dojrzałością. Wydaje mi się, że jak ja byłam w ich wieku, to na miłość patrzyłam pobieżnie, a oni mają to wszystko bardziej ułożone, mają więcej samoświadomości. Dlatego myślę, że także rodzice i nauczyciele powinni obejrzeć ten spektakl, bo też mogą się zaskoczyć i lepiej zrozumieć młodych. A jak ktoś nie ma dzieci, to może odbyć swoistą podróż sentymentalną do czasów szkolnych, bo choć pewne rzeczy się zmieniły, to niepewność towarzysząca pierwszym miłościom wciąż jest taka sama.

Dzięki inspiracjom od młodzieży, spektakl ma szansę skuteczniej trafić właśnie do tej grupy odbiorczej. Jak podkreśla reżyserka, to nie scenariusz dokumentalny, nie wszystkie opowiedziane historie się w nim znalazły, dodatkowo są też rzeczy wymyślone, aby wszystko składało się w jedną, spójną całość.

– Po próbach czytanych dostaliśmy dobry feedback, że to, o czym mówimy, jest prawdziwe, że dotyka właśnie tego, co leży młodym na sercu i wywołuje w nich emocje – przyznaje Czajkowska. – Były łzy wzruszenia, był śmiech. Myślę, że to może być ważny dla nich spektakl.

„Wolałabym, aby moje dziecko w teatrze dostało w wartościowy sposób przepracowany temat”

Jak zaznacza reżyserka, miłość to temat uniwersalny, o którym jednak niełatwo rozmawiać.

– Nie każdy ma dobre relacje z rodzicami, wśród grupy rówieśników niektórzy się krygują albo wręcz przeciwnie – opowiadają jakieś niestworzone historie. Brakuje przestrzeni, gdzie o pierwszej miłości można usłyszeć w sposób bezpośredni. O jej emocjonalnej stronie, ale i o cielesnych aspektach – tłumaczy Czajkowska.

Przekonuje, że teatr jest dobrym miejscem, by takie tematy poruszać, bo spektakl może stać się pretekstem do dalszych rozmów i pokazać, że inni zmagają się z podobnymi problemami. W końcu w okresie nastoletnim wiele rzeczy dzieje się po raz pierwszy, nie zawsze tak, jak to sobie wyobrażamy, co może prowadzić do krytycznej samooceny.

– My w spektaklu niczego nie ugrzecznialiśmy, mówimy wprost na przykład o fizjologicznych reakcjach ciała na miłość, ale nie ma w tym nic kontrowersyjnego, bo to jest naturalne – podkreśla Czajkowska. – Często jako osoby dorosłe nie mówimy o tych rzeczach, to temat tabu, więc gdzie osoby nastoletnie mają o tym usłyszeć? Gdybym była matką, wolałabym, aby moje dziecko w teatrze dostało w wartościowy sposób przepracowany temat, a nie szukało informacji w internecie.

Otwarcie Kontrapunktu to wyróżnienie

Premiera „Czy to M…?” otworzy tegoroczny Kontrapunkt.

– To z całą pewnością wyróżnienie – podkreśla Czajkowska. – Oczywiście wiąże się z tym presja, ale tak naprawdę przy każdej produkcji mam poczucie, że muszę dać coś wartościowego widzom i za każdym razem pracuję tak jak bym robiła spektakl swojego życia. Tutaj jest to o tyle większym wyzwaniem, że publiczność festiwalowa z reguły jest bardziej wymagająca i jest stres związany z poczuciem odpowiedzialności za to, by dobrze otworzyć festiwal. Ale czuję, że byłam dobrze przygotowana do tej pracy.

Teatr Lalek Pleciuga na premierę „Czy to M…?” zaprasza w piątek, 10 kwietnia, o godz. 17:00. Kolejne szanse na obejrzenie spektaklu 11,12 i 18 kwietnia oraz 16, 17, 19 i 20 maja.