Dlaczego? Przecież zima trwa już od jakiegoś czasu. Przecież obfite opady atmosferyczne nie powinny być dla nas, "ludzi Północy", żadną nowością. Przecież dobrze zdajemy sobie sprawę z tego, w jakiej strefie klimatycznej przyszło nam żyć i z jakimi frontami mierzyć. Mimo to, zima nieustannie zaskakuje, a mnie coraz bardziej zaczyna przypominać rozkapryszone i niezdecydowane dziecko. A dziwienie się chyba po prostu leży w ludzkiej naturze.
My możemy sobie ponarzekać, ale opatuleni brniemy przez zaspy do codziennych obowiązków, by wieczorem rozgrzać się talerzem pomidorówki i kubkiem herbaty. Tymczasem nasi bracia mniejsi...marzną i głodują.
Mowa o dziko żyjących zwierzętach. Po wczorajszym ataku Matki Natury gołębie, łabędzie, koty, sarny etc. tym bardziej potrzebują naszej pomocy. Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami przekazało nam kilka niezbędnych wskazówek, jak zabrać się do idei dokarmiania zwierząt, zwłaszcza ptaków.
Najlepszym pokarmem dla dzikiego ptactwa, zamieszkującego Szczecin i okolice jest mieszanka ugotowanych warzyw, w tym ziemniaków ze skórką, do których należy dodać surowe płatki owsiane. Możemy dokarmiać ptaki również ziarnami zbóż, słonecznikiem czy suszonymi owocami - radzi pani Zofia Brzozowska z Fundacji Ratujmy Ptaki. Pamiętajmy, że pieczywo, wbrew powszechnie panującej opinii, nie jest dobrym pożywieniem dla zwierząt. Można posypać okruszki, ale w większej ilości - tylko zaszkodzi. W czasie mrozów ptakom i innym zwierzętom brakuje wody, więc w miarę możliwości, próbujmy rozwiązać i ten problem.
I chyba najważniejsza informacja: na pewno poczujemy się o niebo lepiej, pomagając, ale nie zapominajmy, że nasze wsparcie jest szczególnie potrzebne i niezwykle ważne tylko i wyłącznie w okresie zimowym. W pozostałych porach roku dokarmianie jest po prostu niezgodne z naturą. A my przecież jesteśmy jednym z jej elementów, czyż nie?
Komentarze
0