– To nie jest zwykły akt wandalizmu, to zniszczenie wspólnego dobra, za które zapłacili wszyscy mieszkańcy – krytykuje radna.
Z posadzonych drzew pozostały jedynie drewniane podpory i ścięte pnie.
– Docierają do mnie informacje od mieszkańców, że właśnie w tym miejscu drzewa „znikają” nie po raz pierwszy. Pamiętajmy, że za każde zniszczone drzewo płacimy wszyscy. To nasze wspólne pieniądze i nasze wspólne otoczenie. Takie działania nie powinny mieć miejsca – krytykuje radna Ilona Milewska.
„Jest to bardzo przykre, ale od lat kierowcy parkują auta na pasach zieleni wzdłuż uliczek Pogodna i są zniszczone”. „Na ul. Piramowicza też zostały wycięte suche drzewka. Wycięte są na tyle wysoko, że samochód tam nie zaparkuje”. „Komuś zabrano miejsce do parkowania. Co trzeba mieć w miejscu na mózg, by robić coś takiego” – komentują mieszkańcy.
AKTUALIZACJA
Jak informuje Paulina Łątka z biura prasowego magistratu, pojedyncze drzewa "zostały usunięte przez firmę sprawującą opiekę gwarancyjną nad nowymi nasadzeniami, w ramach przeprowadzonego przeglądu gwarancyjnego".
- Były to egzemplarze, które się nie przyjęły i obumarły. Pozostawione obudowy mają chronić miejsca przeznaczone na zieleń przed rozjeżdżaniem i posłużyć przy odtwarzaniu nasadzeń, które odbędzie się jesienią - tłumaczy.
Komentarze