Nie wiadomo jeszcze, co było powodem niecodziennego zdarzenia, do którego doszło w piątkowe popołudnie na Jeziorze Dąbie. Jak informuje WOPR, w rejonie przejścia z Małego do Dużego Dąbia płonął zacumowany jacht. Jednostka była już częściowo ugaszona przez postronnych użytkowników akwenu. Niepokojący był fakt, że na miejscu nie było pasażerów.

Na miejsce poza jednostkami WOPR zadysponowano także strażaków i dodatkowy sprzęt gaśniczy.

- Po dotarciu na miejsce ratownicy zastali znajdujący się na kotwicy, częściowo ugaszony wrak jachtu. Pożar przed przybyciem służb próbowali opanować świadkowie zdarzenia. Ze względu na brak informacji o stanie i miejscu pobytu dwóch poszkodowanych ratownicy rozpoczęli ich poszukiwania. W trakcie działań od świadków uzyskano informację, że osoby poszkodowane zostały już przetransportowane do Mariny Dąbie – mówi Jacek Kleczaj, prezes WOPR w Szczecinie.

Po dogaszeniu wraku przez Państwową Straż Pożarną ustalono, że obie osoby poszkodowane zostały przetransportowane do Szpitala „Zdroje” z oparzeniami kończyn dolnych, a następnie skierowane do szpitala w Gryficach w celu dalszego leczenia.

 - Ze względu na stan techniczny jednostki oraz możliwość wystąpienia zanieczyszczenia wody wrak pozostawiono na kotwicy. O sytuacji poinformowano Urząd Żeglugi Śródlądowej oraz Miejskie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Szczecinie. O godzinie 15:20 jednostki szczecińskiego WOPR powróciły do bazy i zostały przywrócone do gotowości operacyjnej – informuje prezes Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie.

Jacht został z Jeziora Dąbie odholowany wieczorem.

[1/3]
[2/3]
[3/3]