21-latek, który przyjechał na studia do Szczecina z małej miejscowości pod Jelenią Górą, otrzymał 85 mandatów za brak biletu w Strefie Płatnego Parkowania. Jak mówi w rozmowie z portalem wSzczecinie.pl, nie miał wiedzy, czy za parkowanie pod swoim blokiem musi płacić, a za wycieraczkami auta nigdy nie znalazł żadnego powiadomienia o karze. Jego rodzice musieli zaciągnąć pożyczkę, by zapłacić 17 tysięcy złotych kary. – Pracuję od rana do nocy, by to spłacić szybko. Myślałem nawet o rzuceniu studiów – mówi nam. Co jest nie tak ze szczecińskim systemem parkowania?

NiOL zabiera głos. „Proces pozyskiwania danych kierowcy jest procesem skomplikowanym”

Portal wSzczecinie.pl po ponad miesiącu otrzymał od spółki Nieruchomości i Opłaty Lokalne pierwszą odpowiedź w sprawie kar dodatkowych w SPP.

– Skumulowane zawiadomienia wynikają z wielokrotnego nieopłacania postoju w SPP. Trzeba mieć na uwadze, że proces pozyskiwania danych kierowcy jest procesem długotrwałym, który wymaga sprawdzenia danych w wielu systemach i podmiotach niezależnych od UM (np. CEPIK, firmy leasingowe, ministerstwa). Jeżeli w toku wszystkich procedur okaże się, że kierowca wielokrotnie parkował w SPP bez wniesienia opłaty, wysyłana jest informacja zbiorcza. Tygodniowy termin płatności wynika z uchwały Rady Miasta – informuje Dariusz Sadowski z NiOL. 

Dlaczego więc wezwania do zapłaty wysyłane są zbiorczo po wielu miesiącach, a nie pojedynczo, gdy tylko kara zostanie zarejestrowana? – Zależy to od liczby nieopłaconych postojów – odpowiada wprost.

Przedstawiciela spółki zapytaliśmy również, czy NIOL przypomina mieszańcom o kończących się abonamentach. Nasi rozmówcy przekonują, że nie, a spółka twierdzi, że owszem.

– Taki system istnieje. W ramach usług świadczonych przez spółkę NiOL, będącą zarządcą Stref Płatnego Parkowania w Szczecinie, kierowcy mają możliwość założenia konta na stronie internetowej https://e-sklep.spp.szczecin.pl//login.html. Tam, wpisując numer rejestracyjny pojazdu oraz numer telefonu oraz dodając skan dokumentu potwierdzającego tytuł prawny do pojazdu, właściciel konta otrzyma powiadomienie o wystawieniu zawiadomienia o nieopłaconym postoju. Usługa jest bezpłatna. Jednocześnie każdy mieszkaniec może zweryfikować swoją indywidualną sytuację, kontaktując się z NiOL. Należy podkreślić, że SPP jest wyraźnie oznakowana znakami pionowymi, jak poziomymi i każdy kierowca wjeżdżający na obszar SPP, powinien liczyć się z konsekwencjami wynikającymi z nieopłacenia postoju – dodaje Dariusz Sadowski. – Zbiorcze wysłanie zawiadomień z e-kontroli nie pozbawia strony do złożenia wyjaśnień/reklamacji. Na każdym etapie postępowania istnieje możliwość zapoznania się z zgromadzoną w sprawie dokumentacją. Każda sytuacja jest rozpatrywana indywidualnie. W grę wchodzi zarówno rozłożenie należności na raty lub w określonych sytuacjach także umorzenia.

Jednocześnie nasi rozmówcy zwracają uwagę, że rozłożenie płatności na raty jest możliwe tylko wtedy, gdy kara jest już podwojona, a czas na rozpatrzenie reklamacji wynosi 30 dni. Dodajmy, że kara podwojona jest już po... 7 dniach. Liczba pytań i kontrowersji w tej sprawie rośnie, w temacie milczą również szczecińscy radni. – Urlopy są. Nie ma komisji. Niech pan zobaczy, nawet na Facebooku radni nic nie wrzucają – słyszymy od jednego z radnych KO.

„To wyłudzanie pieniędzy od mieszkańców”

Tymczasem portal wSzczecinie.pl opublikował kolejną interwencję dotyczącą parkowania w SPP. Przedstawiliśmy sytuację studenta spod Jeleniej Góry, który został ukarany na kwotę w wysokości 17 tysięcy złotych, i sprawę mieszkańca, który pracuje za granicą i również nie wiedział o otrzymanych karach.

– Myślałem, że parking jest przynależny do ulicy. Nigdy na szybie nie miałem mandatu i w zasięgu wzroku też nie widziałem żadnego ukaranego auta. Potem okazało się, że do domu oddalonego 450 kilometrów od Szczecina dostałem 17 tysięcy złotych kary za 85 mandatów wypisanych mi w ciągu roku. I miałem wybór: albo 17 tys. zł, albo 34 tys. zł. O niczym nie wiedziałem, bo nie było żadnej wiadomości z miasta i ani jednego mandatu fizycznego. Jakbym miał mandat za szybą, to bym od razu się zorientował, że może tam nie mogę parkować. Dług się skumulował – opowiada nam student US ze Szczecina. – Spłacam pożyczkę, którą wzięła moja mama. Pracuję cały czas. Chciałem już rzucić studia – dodaje.

– Mam 19 wezwań do zapłaty na kwotę 3800 złotych. List polecony dostałem, gdy byłem w pracy. Został zostawiony w skrzynce, a podpis na pokwitowaniu został podrobiony. Mam do zapłacenia już 7600 zł. Cały czas płaciłem abonament, a jak coś się nie udało, to płaciłem 200 złotych. 7600 zł dla zwykłego człowieka to kosmiczne pieniądze – dodaje kolejny nasz rozmówca.

Sprawą zajmuje się polityk Konfederacji Rafał Kubowicz.

– Setki mieszkańców mają ten problem. Wyłudzane są od nich pieniądze, inaczej tego nie mogę nazwać – komentuje polityk Konfederacji.

Do tematu jeszcze wrócimy. Będzie to pierwsza sprawa, którą zajmiemy się w powracającym po wakacyjnej przerwie „Studiu wSzczecinie.pl”.