Wykorzystują desperację pacjentów po trudnych diagnozach onkologicznych
Ustawa Lex Szarlatan zyskała pozytywne opinie środowiska medycznego, ale pojawiło się silne lobby, które powołując się np. na wolności obywatelskie, apeluje do prezydenta Karola Nawrockiego, by ustawę zawetować.
– Ministerstwo Zdrowia przygotowało ustawę „lex szarlatan”, która trafiła pod obrady Sejmu. Wzbudziła ogromne emocje i zgromadziła imponującą liczbę uczestników debaty podczas pierwszego czytania. To niezbędna ustawa, która ma uregulować kwestie związane z tzw. medycyną alternatywną. W rzeczywistości taka medycyna nie istnieje jako naukowo potwierdzona metoda leczenia i nie powinno być przyzwolenia na jej funkcjonowanie – mówi Michał Bulsa, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie.
– Apelujemy do prezydenta Karola Nawrockiego, by ta ustawa nie została zawetowana. Jest nam bardzo potrzebna, by walczyć z dezinformacją. Szarlatani coraz częściej cynicznie wykorzystują słabości systemu ochrony zdrowia, manipulują pacjentami i oszukują ich – mówi prezes Bulsa.
Choć wiedza medyczna jest dziś szeroko dostępna, wiele osób nadal wybiera metody, których skuteczność nie została potwierdzona naukowo. Ich popularność napędzana jest brakiem rozwiązań i odpowiedniego wsparcia pacjentów.
– Po pierwsze, osoby oferujące takie metody mają po prostu możliwość funkcjonowania. Po drugie, jest to efekt niedoskonałości systemu ochrony zdrowia. Gdy pacjent nie otrzymuje odpowiedniej opieki, w desperacji sięga po każdą szansę na pomoc. Bardzo często są to osoby ciężko chore, w tym pacjenci onkologiczni – mówi Bulsa.
Zioła? Tak, ale nie zamiast tradycyjnego leczenia
Diagnoza ciężkiej choroby często wiąże się z ogromnym stresem i poczuciem zagubienia. W takich okolicznościach szczególnie ważne staje się wsparcie oraz sprawna organizacja opieki zdrowotnej. W poczuciu bezradności szukanie alternatywy wydaje się naturalnym rozwiązaniem.
– Pacjent nie jest niczemu winny. Ma prawo czuć przerażenie, gdy diagnoza sprawia, że wali mu się cały świat. Medyk powinien towarzyszyć mu na każdym etapie leczenia i zapewniać wsparcie. Dlatego uważam, że problem wynika przede wszystkim ze złej organizacji systemu ochrony zdrowia i, momentami, jego niewydolności. Korzystanie z pomocy szarlatanów może prowadzić do poważnych konsekwencji medycznych i, niestety, mamy na to dowody – tłumaczy Bulsa.
– Ustawa może jeszcze wielokrotnie się zmienić. Niestety politycy nie zawsze kierują się racjonalną i opartą na dowodach naukowych debatą. Efektem bywa igranie z ludzkim zdrowiem i życiem – mówi Bulsa.
Nie każda forma terapii uzupełniającej musi stanowić zagrożenie. Kluczowe znaczenie ma jednak to, czy jest ona stosowana jako wsparcie leczenia, czy zamiast niego. Właśnie ta różnica jest istotna, bowiem opieranie się jedynie na medycynie alternatywnej jest prostą drogą do tragedii.
– Badania pokazują, że nawet 60 proc. pacjentów korzysta z ziołolecznictwa. Jeśli jest ono jedynie uzupełnieniem tradycyjnego leczenia i odbywa się pod kontrolą lekarza, nie powinno szkodzić. Problem pojawia się wtedy, gdy staje się jedyną wybraną metodą leczenia. Wówczas prowadzi do pogorszenia stanu zdrowia i może mieć tragiczne konsekwencje – mówi Bulsa.
Okręgowa Izba Lekarska w Szczecinie była pierwszym samorządem lekarskim w Polsce, który zaalarmował, że szarlataństwo w Polsce odradza się na wielką skalę. Izba zainicjowała m.in. apel do Poczty Polskiej, by narodowy operator zaprzestał sprzedaży paramedycznych periodyków.
Materiał zrealizowany przy współpracy z Okręgową Izbą Lekarską w Szczecinie.
Komentarze