„Stawki dla polskiej floty lepsze niż na Cyprze, Malcie i w Chorwacji”
Ponad dwadzieścia lat temu z ostatniego statku należącego do PŻM została zdjęta biało-czerwona. Dlaczego tak się stało? Od lat 90. pływanie pod polską flagą jest po prostu nieopłacalne. Przedsiębiorstwa żeglugowe konkurujące na globalnym rynku rejestrują statki tam, gdzie jest to po prostu tańsze. Jak mówi w rozmowie z portalem wSzczecinie.pl wiceminister infrastruktury Arkadiusz Marchewka, Polska ma 35 tysięcy marynarzy, istniejący od 75 lat PŻM i zaledwie 14 pełnomorskich statków pod polską banderą.
– Żeby przywrócić biało-czerwoną, przygotowaliśmy rozwiązania, które tworzą atrakcyjne warunki do prowadzenia działalności żeglugowej w Polsce. Po pierwsze, obniżamy podatki. Zamiast podatku CIT armatorzy zapłacą niski podatek tonażowy. Dla przykładu, za dwustumetrowy masowiec o pojemności 13 tys. ton armator zapłaci podatek o 96% niższy niż na obecnych warunkach – zamiast 0,5 mln zł, zaledwie 15 tys. zł. Stawki dla jednostek stanowiących trzon polskiej floty będą najniższe w Europie. Niższe niż na Cyprze, na Malcie czy w Chorwacji – wylicza Marchewka. – Po drugie, sprawiamy, że praca pod polską banderą będzie dla marynarzy atrakcyjna. Podobnie jak na Cyprze, Malcie czy w Portugalii, marynarze będą zwolnieni z podatku PIT. Dziś takie rozwiązanie funkcjonuje w przypadku przepracowania 183 dni na morzu, co zniechęca marynarzy do pracy pod naszą banderą – dodaje.
Dlaczego zniechęca? Bo jeśli marynarzowi zabraknie kilku dni do wypełnienia tego limitu albo zacznie kontrakt w drugiej połowie roku, to zapłaci wyższy podatek. W takim przypadku będzie wolał zatrudnić się za granicą.
– Po trzecie, obniżamy koszty pracy, co znacząco wpływa na konkurencyjność armatorów. Ustawa o ubezpieczeniach społecznych marynarzy na preferencyjnych warunkach już obowiązuje. To kolejny element, który wzmacnia polską banderę. Przez ponad 30 lat nikt tego problemu nie rozwiązał. Nasza ustawa to krok w stronę przywrócenia polskiej bandery – przekonuje wiceminister w rozmowie z portalem wSzczecinie.pl.
Mecenas Zbroja ostrożniej: „Nie tak szybki powrót pod polską banderę”
Eksperci przyznają, że jest to działanie zachęcające armatorów do zmian w zakresie pływania pod europejskimi, a nie egzotycznymi banderami, ale procesy te nie będą zachodzić szybko.
– Nadal mogą pojawiać się spory o to, jak zakwalifikować konkretny statek i rodzaj wykonywanej przez niego działalności – przyznaje mecenas Patryk Zbroja, adwokat specjalizujący się w gospodarce morskiej.
– Podpisanie ustawy to niewątpliwie ważny krok dla polskiej gospodarki morskiej, ale warto ostrożnie mówić o „powrocie statków pod biało-czerwoną banderę”. Ustawa przede wszystkim poprawia ekonomiczne warunki prowadzenia działalności żeglugowej z Polski. Nie wszystkie przewidziane w niej korzyści są bowiem zastrzeżone wyłącznie dla statków wpisanych do polskiego rejestru – zaznacza.
Nowa ustawa nie oznacza jednak końca problemów podatkowych marynarzy.
– Likwiduje ona część istotnych barier dla rozwoju polskiej żeglugi i zwiększa atrakcyjność polskiej bandery, ale sama nie gwarantuje masowego powrotu statków pod biało-czerwoną. O tym zdecyduje cały rachunek ekonomiczny i regulacyjny armatora – dodaje mecenas Patryk Zbroja.
Marynarze jeszcze sceptyczni
A jak na zmiany reagują sami marynarze? Czy są dla nich istotne?
– Pracując na co dzień z marynarzami, wiem, jak wygląda ich podejście do tematu przywracania polskiej bandery. Temat jest ważny pod kątem budowania naszej tożsamości oraz prestiżu polskich armatorów. Podkreślałem jednak zawsze, że pełne przywrócenie polskiej bandery będzie długą drogą, a sceptyków będzie więcej niż entuzjastów, bo polska bandera będzie wiązać się z dużymi kosztami gospodarczymi i mało korzystnymi rozliczeniami dla marynarzy – mówi ekspert gospodarczy i ubezpieczeniowy Paweł Skotnicki.
Jak podkreśla, praca marynarza dla „polskiego systemu” jest jedną z najtrudniejszych do zdefiniowania. – Marynarze mają wysokie uposażenia, a jednocześnie sporo problemów np. z ubezpieczeniami społecznymi, dostępem do publicznej ochrony zdrowia czy kredytami – zwraca uwagę nasz ekspert. – Zmiany są krokiem ocenianym pozytywnie, choć ciężko mówić jeszcze, jaka będzie ich efektywność i ilu marynarzy, a przede wszystkim armatorów, zdecyduje się na wprowadzenie ich w swojej organizacji, by korzystać z niższego PIT.
W tym roku PŻM – największy polski armator – obchodzi 75-lecie istnienia. W tym roku także jego flota powiększy się o dwa nowe pełnomorskie promy – Jantar Unity pływa już od stycznia, a Bursztyn trafi do eksploatacji jesienią.
Komentarze