11 kontroli, zaplanowano 5 kolejnych
Matki chorych dzieci czują się poszkodowane przez WZON. Brak orzeczenia o niepełnosprawności lub niesamodzielności dziecka oznacza brak możliwości otrzymania świadczeń. Sytuacje kilku takich rodzin ze Szczecina i okolic przedstawiliśmy w naszym programie „Interwencja!”.
Co na to wszystko Zachodniopomorski Urząd Wojewódzki?
– Wojewoda zachodniopomorski w ramach ustawowych kompetencji nadzorczych, za pośrednictwem wojewódzkiego zespołu regularnie kontroluje działalność powiatowych zespołów do spraw orzekania o niepełnosprawności. Kontrole obejmują m.in. prawidłowość i jednolitość stosowania przepisów, standardów oraz procedur, a także zgodność wydawanych orzeczeń z dokumentacją zgromadzoną w sprawie. Weryfikowana jest również prawidłowość wydawania orzeczeń przez lekarzy będących członkami składów orzekających. W latach 2024–2025 przeprowadzono łącznie 11 kontroli. W 2026 r. zaplanowano pięć kolejnych, z których część jest obecnie w toku – przekazał Piotr Pieleszek z biura prasowego wojewody.
Jakie są wnioski z dotychczasowych kontroli? Nie stwierdzono nieprawidłowości, które uzasadniałyby np. zawieszenie któregoś z lekarzy orzeczników.
– Warto podkreślić, że wojewoda nie ma możliwości merytorycznej kontroli orzeczeń wydawanych przez WZON. Zadaniem wojewody, w odniesieniu do wojewódzkiego zespołu, jest zapewnienie warunków organizacyjnych, kadrowych, finansowych i proceduralnych działania. Lekarze orzecznicy WZON autonomicznie podejmują rozstrzygnięcia i oceniają sprawę. Merytoryczne decyzje i ustalenia może ocenić wyłącznie pełnomocnik rządu do spraw osób niepełnosprawnych – odpowiada Piotr Pieleszek. – Z członkami składów orzekających prowadzone są rozmowy i działania przypominające o konieczności zachowania profesjonalnej i właściwej komunikacji, szczególnie w sprawach dotyczących dzieci i ich opiekunów – dodaje przedstawiciel Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego.
Jak zapewnia Pieleszek, wojewoda analizuje sygnały o nieprawidłowym przebiegu badań, jednak robi to tylko w granicach swoich kompetencji.
„Orzecznik uzdrowił moją córkę”
Historie zdesperowanych matek dzieci z niepełnosprawnościami przedstawiliśmy w naszym programie „Interwencja!” pod koniec września.
– Przyszłam z segregatorem dokumentacji, moje dziecko ma podawane leki, siedzi w domu, walczymy o jego zdrowie, a lekarz orzecznik po 4 minutach badania stwierdza, że dziecko jest samodzielne. Usłyszałam, że syn jest samodzielny, bo jest w stanie sam zjeść obiad – mówi nam jedna z kobiet. – Mam męża, mam wspierającą rodzinę, lecz są matki, które nie mają prawa do świadczenia, nie mają możliwości podjęcia pracy i często nie mają za co żyć. Mam takie wrażenie, że to jest cel komisji, by tych orzeczeń wydawać jak najmniej.
– Orzecznik uzdrowił moją 16-letnią córkę i stwierdził, że jest całkowicie samodzielna. Mamy aktualne zaświadczenia lekarskie od specjalistów. Każdy stwierdził, że nie będzie poprawy i wymaga stałej opieki, a orzecznik w 3 minuty podważył zaświadczenia od sześciu lekarzy – mówi nam kolejna rozmówczyni.
Kontrowersje budzi także siedziba orzecznika, która jest położona w miejscu trudno dostępnym dla osób z niepełnosprawnościami.
Do tematu będziemy wracać.
Komentarze