Z jednej strony nowe zasady w kasowaniu biletów sprawiły, że pasażerowie zaczęli ze sobą rozmawiać, ale z drugiej – pojawiły się problemy. „Aktywowanie biletu nie zajmuje dużo czasu. Ale mam wątpliwości co do skanowania kodów QR. Może to prowadzić w bardzo różne miejsce” – zwraca uwagę jedna z naszych rozmówczyń.

Czekamy na tramwaj linii nr 7. Chcemy sprawdzić, czy pasażerowie pamiętają o nowych zasadach kasowania biletów zakupionych w aplikacji – wraz z początkiem lipca trzeba albo zeskanować kod QR, albo wpisać numer przewozowy taboru. Choć z tym drugim pojawiły się już pierwsze problemy, o czym za chwilę.

„Ci, co jeździli na gapę, i tak będą jeździć”

Po wejściu do Swinga widzimy kilku mieszkańców, którzy od razu kierują telefony w miejsca, gdzie znajdują się kody QR. W całym tramwaju jest ich kilkanaście, więc nie ma większego problemu ze znalezieniem. Dla starszych mieszkańców problem leży jednak gdzie indziej.

– Zeskanowanie było bardzo problematyczne i bardzo mnie zdenerwowało. Musiałem wykonać kilka kroków, typu „pozwól”, „przejdź dalej”, żeby zeskanować ten kod. Jak mam to spokojnie zrobić w tramwaju, który się trzęsie podczas jazdy? – pyta jeden z mieszkańców.

– O nowych zasadach mówiono już dwa miesiące temu, ale w poprzednim tramwaju sam widziałem, jak jedna pani miała z tym problem. Kilka razy musiała nakierować aparat na kod, złapać ostrość. Dopiero za którymś razem się udało – dodaje kolejny pasażer.

– Ci, co jeździli na gapę i tak będą jeździć, a zwykłym pasażerom utrudniają znów życie – słyszymy.

„Nie wyobrażam sobie skanowania w tłoku”

Jedna pani uczy drugą, jak zeskanować kod QR. Z sukcesem. Jak słyszymy, aktywowanie biletu nie zajmuje dużo czasu, ale są wątpliwości co do skanowania kodów QR.

– Może to prowadzić w bardzo różne miejsce. Widać, że ta naklejka jest nowa, ale przecież może być też przyklejona przez kogoś innego. A w aplikacji nie ma możliwości wpisania numeru taborowego zamiast skanowania. To nie jest ułatwienie. To udziwacznienie. Myślę, że nikomu nie pomoże. Nie wyobrażam sobie skanowania w tłoku, a autobusy i tramwaje w Szczecinie często są zatłoczone. Nie ma jak przejść – komentuje jedna z nich.

O tym, że w niektórych aplikacjach można tylko zeskanować kod QR, słyszymy również od innych mieszkańców. Wśród nich ma być jedna z najpopularniejszych – Mobilet.

– Wypróbowałam dwie aplikacje do zakupu biletów i nie można w nich skasować biletu przez ręczne wpisanie numeru taboru. Zostaje jedynie opcja skanowania kodu QR. Ciężko jest zeskanować kod, mając małe dziecko na rękach. Gdy w aplikacji Mobilet wybieram Poznań, to mam możliwość wpisania numeru zamiast skanowania kodu – zwraca uwagę nasza Czytelniczka.

Wysłaliśmy w tej sprawie pytania do ZDiTM.

- ZDiTM dementuje brak możliwości wpisania numeru taborowego. Można wpisać numer w aplikacji Mobilet. Pasażer prawdopodobnie musi ściągnąć aktualizacje aplikacji - informuje Marta Kwiecień-Zwierzyńska.