Na jachcie, który spłonął w minioną środę pod Trasą Zamkową w Szczecinie, usiłowano dokonać zabójstwa. Mężczyzna, który znalazł się wówczas w wodzie, uciekał przed dwoma innymi, którzy stali na nabrzeżu. Jacht zapalił się, ponieważ wspomniana dwójka próbowała podpalić uciekającego mężczyznę.

To nie był przypadkowy pożar jachtu.

O szczegółach zdarzenia poinformowała Komenda Miejska Policji w Szczecinie, a śledztwo prowadzone jest pod nadzorem prokuratury. To rozwinięcie tematu, który był szeroko komentowany w mediach w ubiegłym tygodniu, gdy przy Bulwarze Chrobrego pod Trasą Zamkową spłonął mały jacht. W wodzie znalazł się mężczyzna, który został zabezpieczony przez WOPR i pogotowie. Już wtedy zastanawiano się, dlaczego nie wyszedł na nabrzeże, jak pozostali pasażerowie.

Jak się dzisiaj okazało, zdarzenie miało charakter kryminalny, a mężczyzna znajdujący się w wodzie został przez dwóch pozostałych napadnięty. Nieoficjalnie mówi się nawet o porachunkach, a policja potwierdza, że jeden z mężczyzn będzie mieć zarzut usiłowania zabójstwa.

– W toku prowadzonych czynności oraz po przyjęciu zawiadomienia od pokrzywdzonego funkcjonariusze bardzo szybko odtworzyli przebieg wydarzeń. Ustalili, że wcześniej doszło do brutalnego ataku na mężczyznę. Dwaj sprawcy kierowali wobec niego groźby karalne, a następnie jeden z nich – 33-letni mieszkaniec Szczecina – podpalił go. Mężczyzna ratował się ucieczką i wskoczył do wody, dzięki czemu uniknął tragicznych konsekwencji – informuje Paweł Pankau z Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie.

Zgromadzony materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie dwóm mężczyznom zarzutów kierowania gróźb karalnych. Dodatkowo 33-letni mieszkaniec Szczecina usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa, należący do katalogu najpoważniejszych przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu.

Jeden z mężczyzn spędzi w areszcie miesiąc, a drugi został aresztowany na przynajmniej trzy miesiące.

Nie wiadomo, jakie były motywy działania sprawców.

Śledztwo prowadzone jest pod nadzorem prokuratury.