Uświadamiają, że teatr jest dla wszystkich
Czy nie zdarzyło się nam choć raz w życiu wyjść z teatru z poczuciem, że nie do końca zrozumieliśmy, co autor miał na myśli? Czy nie opuszczaliśmy murów instytucji z kłębkiem pytań w głowie i nie mieliśmy nikogo w pobliżu, kto mógłby udzielić na nie odpowiedzi?
By takich sytuacji było mniej, w teatrach rozwijają się działy edukacji teatralnej. Ich celem jest zarówno wzbogacenie wiedzy i umiejętności dzieci, młodzieży oraz dorosłych w zakresie sztuki teatralnej, jak i wspieranie rozwoju społecznego. To dzięki nim teatr staje się bliższy widzom.
– Wiele osób myśli, że teatr to świątynia sztuki, do której trzeba się elegancko ubrać. Widać to po grupach dzieci, jak chłopcy przychodzą w garniturach. Oczywiście trzeba ubrać się schludnie, ale to nie musi być od razu wymyślny strój wieczorowy. I mam nadzieję, że edukacja teatralna pomaga przełamać ten schemat myślenia o teatrze jako miejscu dla wybranych – mówi pedagożka teatru Marta Gosecka z Teatru Współczesnego. Zarówno ona, jak i Edyta Przystupa i Magdalena Bogusławska z Teatru Lalek Pleciuga w instytucji kulturalnej widzą nie tylko miejsce hołdu sztuki.
Odpowiednie osoby na odpowiednim miejscu. „Moje serce bije w edukacji”
– Jestem wieloletnią nauczycielką i w Teatrze Współczesnym odpowiadało mi to, co robiła Kamila Paradowska, wielokrotnie zabierałam młodzież, by korzystała z oferty edukacyjnej. Dzięki Kontrapunktowi dowiedziałam się o czymś takim jak pedagogika teatru. Skończyłam studia i kiedy dyrektorem został Jakub Skrzywanek, wiedziałam, że powstanie etat pedagoga teatru, co mnie bardzo ucieszyło – wspomina Gosecka.
W Teatrze Lalek Pleciuga dział edukacji powstał dużo wcześniej. Konkretnie w 2009 roku, kiedy pedagogika teatru jeszcze bardzo raczkowała. Do Polski wróciła Justyna Sobczyk, jedna z pierwszych osób, która zajęła się tym tematem i zaczęła budować pedagogikę teatru przy Instytucie Teatralnym Raszewskiego w Warszawie.
– Takim jednym z pierwszych kluczowych tematów i projektów było Lato w Teatrze. Instytut rozsyłał informacje po instytucjach. Wtedy pracowałam w marketingu, wcześniej w Biurze Obsługi Widza, ale jestem po pedagogice. Wzięłam udział w cyklu warsztatów i spotkań, i poczułam, że to jest to. Potem zobaczyłam te dzieci, które przeszły przemianę, i stwierdziłam, że to jest to, co chcę robić – wspomina Magdalena Bogusławska.
– Początkowo do teatru zostałam przyjęta na inne stanowisko, ale moje serce bije w edukacji, z wykształcenia jestem nauczycielem plastyki i języka polskiego, i zawsze chciałam pracować z dziećmi – mówi Edyta Przystupa. – Z czasem dyrektor zgodził się na to, bym dołączyła do działu edukacji i naprawdę uwielbiam to miejsce.
„Lato w teatrze” okazało się być przełomowe
Projekt, od którego narodził się dział edukacji w Teatrze Lalek Pleciuga, jednocześnie odmienił wakacje niejednego dziecka.
– Pierwsza edycja przypadła w czasie, jak jako instytucja byliśmy bezdomni, nikt nie chciał podjąć tego tematu, ale mnie to zainteresowało. Na własne oczy zobaczyłam, jakiej przemiany ulegli mali uczestnicy i to było niewiarygodne – wspomina Bogusławska. I choć na początku uczestnikami byli dzieci krewnych i znajomych, to bardzo szybko „Lato w teatrze” zainteresowało wielu mieszkańców Szczecina. – Przy drugiej edycji musiałam uciekać z telefonem, bo były awantury, że po pięciu minutach nie było już wolnych miejsc – wspomina. – Raz od siódmej rano przed teatrem stała kolejka do zapisów.
Zachęcają do teatru od najmłodszych lat
Teatr Lalek Pleciuga większość swoich zajęć edukacyjnych kieruje do młodego odbiorcy, ale niejednokrotnie są to też oferty familijne, w których udział biorą wielopokoleniowe grupy.
– Mamy warsztaty plastyczne i teatralne, ale czasem one się ze sobą łączą, na przykład podczas tych z tworzenia lalek. Najpierw uczestnicy tworzyli swoje lalki, a potem aktorka uczyła technik animacji – mówi Przystupa. – Mamy także warsztaty, które są wstępem albo przedłużeniem do spektakli.
Mowa m.in. o zajęciach do przedstawień „Fujka i ocean”, podczas których dzieci tworzą własną postać morską, „Tu rządzą lalki”, które przypominają escape room, gdzie w jednej przestrzeni magazynowej są zagadki do rozwiązania, czy do „Pięknej i Bestii”, kiedy dzieci zwiedzają przestrzenie teatralne.
Niekiedy takie spotkania okazują się świetną okazją do tego, by z dziećmi móc przepracować niełatwe tematy.
– Przy okazji spektaklu „Perfekty i Ambaras” zorganizowaliśmy warsztaty komiksowe. Po zakończeniu podszedł do nas tata z dwójką dzieci i powiedział, że spędzili niesamowity czas, bo temat rodziny patchworkowej ich bezpośrednio dotyczy – przyznaje Przystupa.
Dużym zainteresowaniem cieszą się także klasy patronackie, które w tym roku szkolnym przybrały nową formułę. To projekt, który wiąże klasy (po jednej z poziomu nauczania 1-3, 4-7 i jedną ponadpodstawową) na dwa semestry. Łącznie to 9 wizyt w teatrze ze spektaklami oraz spotkaniami z osobami zza kulis teatralnych, o których istnieniu dzieci mogą nawet nie wiedzieć.
Inspiruje do nowych ścieżek kariery
Teatr Współczesny z kolei zaprasza przede wszystkich widzów dorosłych. Ostatnim premierom towarzyszyły warsztaty kontekstowe z ekspertami, które głębiej wprowadzały w tematykę spektakli, pozwalając je lepiej zrozumieć.
– Moja praca zaczyna się z realizatorami, lubię być na pierwszych próbach i słuchać, jak reżyser opowiada o koncepcji – przyznaje Gosecka.
W ofercie są również rozmowy z twórcami, czyli okazja do zadania im pytań o konkretne wybory artystyczne. Ważne są też spotkania, podczas których uczestnicy mogą podyskutować o swoich odczuciach i przemyśleniach po obejrzeniu spektakli.
– Chcemy otwierać widza na bycie z nami dłużej niż tylko na przedstawieniu – podkreśla Gosecka.
W Teatrze Współczesnym funkcjonuje także Zaplecze Teatralne, czyli grupa osób, która działa przy teatrze, buduje społeczność.
– Nie chodzi tylko o tworzenie przedstawień, chociaż też je robimy, ale wybieramy się na spektakle, dyskutujemy o nich – wyjaśnia Gosecka.
Niejednokrotnie takie doświadczenia sprawiają, że wśród ludzi rodzi się pasja, którą potem przekuwają w swój plan na życie.
– Przychodzi mi do głowy Marko Saidov, który przyszedł na pierwsze spotkanie jeszcze w klasie maturalnej, myślał w ogóle o innym kierunku studiów, potem studiował na Akademii Sztuki w Szczecinie, a teraz asystuje kostiumografom i kostiumografkom. Sam jest autorem kostiumów do „Znaku z językiem”. Są osoby z Zaplecza – i wybierają się kolejne – na wydział aktorski.
Ostatnio został zrealizowany także program „O co chodzi w tym teatrze”. Wielopokoleniowa grupa uczestników pracując z artystami, stworzyła własny pokaz, który odbył się w grudniu.
– Była praca ze scenografem, kostiumografką, zajęcia z dramatopisania poprowadził Michał Buszewicz. Wśród uczestników były osoby, które miały już do czynienia z teatrem, ale przyszły też i takie, które stawiały swoje pierwsze kroki – wspomina Gosecka. – Dla mnie to bardzo ważne, że możemy pokazać, jak robić teatr.
Zapraszają do teatru i same wychodzą z ofertą do szkół
Obie instytucje jednak nie zamykają się tylko w swoich murach, ale z edukacją wychodzą poza nią.
– Najczęściej chodzę do szkół, gdzie przeprowadzam lekcje wprowadzające do „Czerwonego Kapturka” czy „Ani z Zielonego Wzgórza” – mówi Gosecka. – Warsztaty muszą być autentyczne, absorbujące, ale nie mogę nie zwracać uwagi na różne potrzeby uczestników.
– Staramy się docierać też tam, gdzie dostęp do kultury jest utrudniony – zaznacza Przystupa. – Na pytanie, kto był wcześniej w teatrze, w górę wędruje tylko pięć rączek.
– Nasze zajęcia muszą być ciekawe, nie mogą być powielaniem tego, co jest w domach kultury lub w szkołach, bo nie będziemy atrakcyjni – podkreśla Bogusławska.
Otwarci na różne grupy widzów
Zarówno Teatr Współczesny, jak i Teatr Lalek Pleciuga starają się być bardziej inkluzywnymi instytucjami – spektakle wystawiane są z udogodnieniami takimi jak audiodeskrypcja, tłumaczenie na język migowy czy napisy.
– Jednym z najbardziej wzruszających momentów to z pewnością ten, kiedy na spektakl „Seks dla opornych” przyjechała grupa g/Głuchych z Bydgoszczy. To był dla nas znak, że ta praca przynosi efekty, daje realną szansę uczestnictwa dla wcześniej wykluczonych grup – wspomina Gosecka.
Teatr Współczesny zrealizował także spektakl „Znak językiem”, który opowiada m.in. o odbiorze języka migowego przez osoby słyszące. Spektakl jest grany w polskim języku migowym i języku fonicznym, z napisami w języku polskim i jest dostępny dla osób z niepełnosprawnością wzroku.
– To niesamowite, że mogliśmy to zrobić właśnie u nas – podkreśla Gosecka.
Dział edukacji to przyszłość instytucji kultury? „By nie zostawiać widza samego z emocjami”
Dziś trudno w Szczecinie wyobrazić sobie Pleciugą bez ciekawych warsztatów, a Teatr Współczesny bez dodatkowych spotkań wokół spektakli. Czy inne instytucje podążą na taką skalę w ich ślady?
– Potrzeba takich działów w każdym teatrze, aby nie zostawiać widza samego z poczuciem niezrozumienia – podkreśla Gosecka.
– Ważne jest, by młodemu człowiekowi pomóc w przeżywaniu sztuki i świata. Teatr powinien być miejscem, w którym każdy będzie się dobrze czuć – komentuje Bogusławska.
Czym trzeba się wyróżniać, aby sprawdzić się jako edukator teatralny?
– Trzeba kochać ludzi, mieć umiejętności komunikacyjne. Nie wszyscy mają wykształcenie pedagoga teatralnego, ale wiele osób na tych stanowiskach świetnie wykonuje swoją pracę – mówi Gosecka. – Jak patrzę na młode pokolenie, to wydaje mi się, że będzie to zawód, który będzie się rozwijał.
Komentarze