Wrócił CPN, czyli program obniżający czasowo ceny paliw na stacjach benzynowych. Od wczoraj widać to na pylonach, bo paliwo jest niecałą złotówkę tańsze niż jeszcze w niedzielę wieczorem. Eksperci przyznają, że dla konsumentów to ważna, choć chwilowa zmiana. Narzekają za to przedsiębiorcy, którzy nie odczuwają poprawy nawet, gdy ceny są korygowane przez rząd.

Tusk: „Gdyby nie Nawrocki byłoby jeszcze taniej”

Regulacja cen paliw weszła w życie w poniedziałek i będzie obowiązywać przez dwa tygodnie. To efekt nacisków na rządzących, którzy program CPN zawiesili kilka tygodni temu, a wówczas ceny paliw znów poszybowały. 

„Od dziś do końca wakacji obniżony VAT na paliwa i ceny regulowane. Byłyby jeszcze niższe i do końca roku, gdyby nie Karol Nawrocki. Stanął po stronie koncernów paliwowych, które osiągają rekordowe zyski, nie po stronie ludzi. Dzięki naszej decyzji paliwa są tańsze o ponad 10%, ale kosztować będzie to ponad pół miliarda złotych” – napisał premier Tusk.

W niedzielę wieczorem na jednej ze szczecińskich stacji paliw za litr benzyny 95 trzeba było zapłacić 7,29 zł, a za litr diesla aż 8,14 zł. W poniedziałek ceny spadły do odpowiednio 6,41 zł/l i 7,37 zł/l. Zmiany są więc znaczące. We wtorek ceny się utrzymały.

Co działo się na stacjach paliw? W poniedziałek po południu nie było kolejek, ale rano w niektórych miejscach ustawiał się sznurek samochodów.

– Była kolejka do tankowania rano – słyszymy od sprzedawczyni na jednej ze stacji paliw. – Nie zauważyłam, by w niedzielę było mniej ludzi. Jak trzeba tankować, to tankują – dodała.

„Cieszmy się, od września będzie dużo drożej”

Eksperci przyznają, że ulga na stacjach paliw będzie odczuwalna, ale na krótko. Ceny bowiem nie mogą być regulowane w tym trybie zbyt długo.

– Można było się spodziewać, że ten spadek nastąpi. Ceny mogą być niższe nawet o 1,10 zł. Kierowcy się cieszą, ale to ogromne pieniądze z budżetu państwa w czasach wysokiego deficytu. Sytuacja jest skomplikowana na rynku surowców. Gracze na tym rynku nie wierzą w porozumienie między Iranem a USA, co przekłada się na światowe ceny surowca i fakt, że one nie spadają w hurcie – komentuje dla portalu wSzczecinie.pl prof. Jarosław Korpysa, ekonomista z Uniwersytetu Szczecińskiego. – Na pewno od września będziemy płacić więcej, bo budżet nie jest z gumy. Musimy być gotowi na 8 złotych za litr diesla. Nie ma jak przedłużać tego programu i trzymać równowagi w budżecie – dodaje ekspert.

Czy miało więc sens zawieszenie programu CPN?

– Rynki nie wierzą w rozejm. On był zapowiadany, ale nie przynosił żadnego realnego efektu. Reaktywacja tego programu CPN w Polsce to konieczność, ponieważ była wielka presja społeczna na to, by ceny paliw były niższe. Zawieszenie go kilka tygodni temu wynikało z pewnego optymizmu politycznego – dodaje prof. Korpysa.

Bardziej krytycznie sytuację oceniają przedsiębiorcy. Rządowy program nie przynosi im żadnej ulgi.

– Ceny Paliwa Niżej, czyli kolejna akcja polskiego rządu, która w swoich zasadach ma pomóc w przetrwaniu trudnego okresu gwałtownych wzrostów cen paliw spowodowanych czynnikami geopolitycznymi, tradycyjnie przynosi korzyści głównie osobom fizycznym. Polski transport drogowy, podobnie jak miało to miejsce przy wcześniejszej akcji, otrzyma ok. 0,28 zł za litr z tytułu obniżonej akcyzy. Przypomnijmy, że wsparcie osób fizycznych to dodatkowe ok. 15% ceny z obniżki podatku VAT, czyli według dzisiejszych cen oleju napędowego to ok. 1 zł – mówi Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych.

– W przypadku dużej skali działania przedsiębiorcy taka korekta ma charakter symboliczny – dodaje.

Regulacja cen paliw będzie obowiązywać do końca sierpnia.