Egipt i Turcja nadal w polu widzenia turystów. Oman i Dubaj przestały bić rekordy
Turystyka przeżywa czas niepewności. Cieszące się rekordowym zainteresowaniem w sezonie 2025/2026 wyjazdy do Omanu, Tajlandii, Kataru czy Dubaju są masowo odwoływane lub przekładane ze względu na trudną sytuację na Bliskim Wschodzie. Trwające od weekendu ataki dotykają także miejscowości turystyczne.
Czy zagrożenie ogranicza turystyczne plany mieszkańców Szczecina?
Jak mówi Krzysztof Domagalski, rzecznik prasowy portu lotniczego w Goleniowie, loty do Egiptu nadal się odbywają.
– W poniedziałek przyleciał do nas samolot pełen turystów i odleciał również bez ani jednego wolnego miejsca. Nie ma więc mowy o masowych rezygnacjach czy lęku turystów przed lataniem w tamte okolice – mówi Domagalski.
Przedstawiciel jednego z biur podróży w Szczecinie potwierdza nam, że turyści nie rezygnują z wyjazdów do Egiptu, ale już Dubaj czy Oman to kierunki do anulowania lub odsprzedania.
– Mieliśmy tej zimy rekord sprzedanych wycieczek do Omanu, szczególnie w grudniu. Teraz to wszystko się skończyło. Wyjazdów do Turcji, Egiptu czy Cypru nadal się nie boimy, wyjazdy się sprzedają, a klienci nawet nie pytają o wojnę i potencjalny zasięg zagrożenia. Zresztą, jak pojawiają się pytania to ich uspokajamy – mówi nam przedstawiciel biura podróży. – Trudna sytuacja może być też w Europie, bo linie lotnicze często rzucają maszyny na wschód, by ściągnąć do Europy albo do Ameryki turystów z Bliskiego Wschodu. Opóźnienia więc mają miejsce w tym tygodniu właściwie na całym świecie – dodaje ekspert.
Ekspertka: „W turystyce coraz częściej patrzymy nie na dany kraj, a na dany obszar”
Profesor Justyna Osuch-Mallett, rektor Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu przyznaje, że konsekwencje gospodarcze konfliktu będą zależne od kilku czynników: siły zaangażowania Ameryki oraz od tego, ile czasu będą trwały agresywne działania.
Ekspertka podkreśla także zmiany w turystyce światowej.
– Turyści myślą „obszarem”, a nie krajem. Pamiętamy sytuacje, że gdy wybuchła wojna w Ukrainie, to Polska musiała zapewniać, że jest bezpieczna. Możemy spodziewać się, że Egipt, Oman, Abu Zabi czy Dubaj przestaną być atrakcyjne turystycznie dla europejskich turystów – dodaje.
Sytuacja gospodarcza jest poważna.
– Jeżeli konflikt potrwa krótko, to konsekwencje nie będą wielkie, ale niestety na to się nie zanosi. Transport musi być gotowy na wzrost cen, a wyższe ceny paliwa będą odczuwalne niemal we wszystkich sektorach gospodarki. Spodziewam się także, że ten konflikt będzie mieć swoje przestrzenie w Internecie. Na pewno będzie więcej ataków związanych z cyberbezpieczeństwem i wiele sytuacji może mieć miejsce „przy okazji” i będzie zrzucanych na winę konfliktu na Bliskim Wschodzie – mówi prof. Osuch-Mallett.
Sytuacja na świecie nie jest łatwa. Trudno jest wrócić do Europy z niemal każdego kraju Azji i Afryki. Jednak rząd na razie nie widzi konieczności interweniowania i działania mającego na celu sprowadzanie turystów do Polski.
Komentarze