Strona społeczna złożyła petycję do prezydenta Piotra Krzystka z postulatem otwarcia bram za sceną Teatru Letniego. „To w gestii urzędu miasta leży znalezienie takiego rozwiązania, aby zabezpieczyć sam obiekt, a mieszkańcom umożliwić dostęp do swobodnego spaceru wokół Rusałki” – uważa Andrzej Radziwinowicz.

 

Przypomnijmy, że apel o otwarcie przejścia za sceną Teatru Letniego wystosował w mediach społecznościowych organizator spacerów z rozpoznawaniem drzew i krzewów Paweł Madejski. Problem został poruszony także przez radnych miejskich podczas wyjazdowej Komisji ds. Kultury i Promocji Rady Miasta Szczecin. Wówczas dyrektor Szczecińskiej Agencji Artystycznej Anna Lemańczyk zaproponowała rozwiązanie, które wykorzystywane jest w Operze Leśnej w Sopocie.

„Na Facebooku, z dnia na dzień, informują o możliwości zwiedzania. My też możemy tak zrobić. W miarę możliwości będziemy wpuszczać, a tym samym oglądać drzewa” – dodała, składając deklarację wśród radnych i dziennikarzy.

„Złamanie przepisów Prawa Wodnego”

Od momentu złożenia deklaracji przez dyrektor SAA, na facebookowym profilu Teatru Letniego nie umieszczono ani jednej informacji o otwarciu bram. Z kolei w poniedziałek Andrzej Radziwinowicz i Dorota Pundyk z partii Zieloni oraz Paweł Madejski złożyli w tej sprawie petycję do prezydenta miasta.

– Grodzenie linii brzegowej Jeziora Rusałka jest ewidentnym złamaniem przepisów polskiego prawa, a dokładnie Prawa Wodnego. To, że Teatr Letni został zmodernizowany nie upoważnia do lekceważenia prawa – krytykuje Andrzej Radziwinowicz.

Zdaniem przewodniczącego partii Zieloni, to „w gestii urzędu miasta leży znalezienie takiego rozwiązania, aby zabezpieczyć sam obiekt, a mieszkańcom umożliwić dostęp do swobodnego spaceru wokół Rusałki”.

„To również utrudnienie dla osób z niepełnosprawnościami”

– Przez dziesiątki lat mogliśmy spacerować trasą za sceną Teatru Letniego. Brama amfiteatru, otwierana z rana i zamykana na noc, pozwalała na spacery od Rusałki w kierunku Różanki albo do Parku Kownasa. Nagle, po zakończeniu remontu Teatru Letniego okazało się, że bramy sceny są zamknięte na głucho. Odebrano nam ulubione trasy spacerowe – dodaje Paweł Madejski.

Miłośnik zieleni zwraca uwagę, że zamknięcie bram Teatru Letniego to „również utrudnienie dla osób z niepełnosprawnościami”.

– I stąd nasza petycja o przywrócenie za dnia i poza terminami imprez czy czasu potrzebnego dla ich organizacji, swobodnego przejścia za sceną amfiteatru. Podpisało ją ponad 500 mieszkańców. Liczymy na szybkie przywrócenie tras spacerowych.

Park z inicjatywy Johannesa Quistorpa

Warto przypomnieć, że Park Kasprowicza jest pierwszym w Szczecinie tego typu miejscem, które nie powstało w miejscu dawnych cmentarzy. Pomysł na jego zorganizowanie zrodził się w głowie Johannesa Quistorpa.

– W 1869 roku Johannes Quistorp stworzył w miejscu swoich sadów owocowych skwer imienia Ernsta Moritza Arndta. Wybudowano pomnik ku czci pamięci pisarza, postawiono fontannę, uporządkowano teren, nasadzono kwiaty i rośliny, postawiono ławeczki – przypomina Dorota Pundyk.

Następnie przedsiębiorca uznał, że mieszkańcy potrzebują parku dostępnego dla wszystkich. To zadanie powierzył swojemu synowi, Martinowi. W ten sposób Szczecin doczekał się pierwszego publicznego parku.

– Jestem pewna, że Johannes Quistorp chciałby, aby ludzie mogli w pełni korzystać z zasobów parku, aby mogli po nim spacerować, nie martwiąc się, że trafią na zamknięte bramy. Dajmy ludziom możliwość swobodnego spacerowania – apeluje Dorota Pundyk.