Kilka dni po otwarciu zmodernizowanego Teatru Letniego mieszkańcy zaczęli apelować do władz miasta o otwarcie przejścia za sceną. Byli bowiem przyzwyczajeni do tego, że przed remontem amfiteatr był otwarty cały czas. „Nie da rady, aby to były stałe godziny otwarcia” – mówi stanowczo dyrektor Szczecińskiej Agencji Artystycznej Anna Lemańczyk. Jednocześnie proponuje pewne rozwiązanie, które ma być kompromisem.

 

Przypomnijmy, że apel o otwarcie przejścia za sceną Teatru Letniego wystosował w mediach społecznościowych organizator spacerów z rozpoznawaniem drzew i krzewów Paweł Madejski.

„Korzystaliśmy z tego podczas spacerów. W pobliżu bramy od strony ulicy Zaleskiego rosną największe i najpiękniejsze w Szczecinie grujeczniki japońskie. W pobliżu bramy do ulicy Słowackiego rosną jedyne w Szczecinie kłokoczki kaukaskie. Odebrano nam możliwość ich podziwiania” – argumentował.

Zamknięte ze względów bezpieczeństwa

Problem został poruszony także przez radnych miejskich podczas poniedziałkowej wyjazdowej Komisji ds. Kultury i Promocji Rady Miasta Szczecin.

– Przejście jest zamknięte głównie ze względu bezpieczeństwa. Dzisiaj jest wyjątkowy dzień, ponieważ nic się nie dzieje. Ale praktycznie codziennie są montaże, jeździ dużo sprzętu, dużych samochodów. Tutaj nie ma oddzielnych chodników, a poruszanie się w tym czasie stwarza niebezpieczeństwo. Chcieliśmy też uchronić obiekt przed dewastacjami, które i tak już miały miejsce – tłumaczył Marcin Adamczyk, kierownik techniczny.

Dyrektor SAA Anna Lemańczyk podkreśliła, że obecnie nie ma takiej możliwości, aby wypracować stały harmonogram otwarcia obiektu, a co za tym idzie – otwarcia przejścia w stronę Rusałki i ulicy Słowackiego.

Wzorem Opery Leśnej?

– Nie ma takiej opcji, aby to były stałe godziny otwarcia. Nie możemy wpuszczać ludzi ot tak. To miejsce zmieniło swoją funkcję użytkową. Teraz nie przychodzi się tutaj, aby usiąść na ławeczce i poopalać. To profesjonalny obiekt organizacji imprez typu Netto Arena czy filharmonia. To, że wokół są drzewa, nie zmienia tego – mówiła.

– Montaże są od rana do nocy. Mamy zaplanowane wydarzenia do końca roku, ale niektóre wpadają nam też z dnia na dzień – dodał Marcin Adamczyk.

Jednocześnie Anna Lemańczyk zaproponowała rozwiązanie, które wykorzystywane jest w Operze Leśnej w Sopocie. – Na Facebooku, z dnia na dzień, informują o możliwości zwiedzania. My też możemy tak zrobić. W miarę możliwości będziemy wpuszczać, a tym samym oglądać drzewa – dodała, składając deklarację wśród radnych i dziennikarzy.

Przejście tylko dla starszych i z niepełnosprawnościami

Podczas komisji poruszony został również temat wpuszczania gości na wydarzenia od strony ul. Słowackiego. Przypomnijmy, że obecnie możliwe jest wejście tylko od strony górnego tarasu, a z tego dolnego mogą korzystać osoby z niepełnosprawnościami.

– Z tej strony znajdują się zaplecza, drogi ewakuacyjne, garderoby artystów, sprzęt. Musimy wziąć też pod uwagę organizatorów i plany ochrony obiektu, który do każdej imprezy musi być przygotowany. Każdy dodatkowy punkt kontrolny biletów, to także dodatkowy koszt dla organizatorów – mówił Marcin Adamczyk.

– Często dodatkową drogę muszą pokonywać osoby starsze. Może nie poruszają się o kulach czy na wózku, ale pokonanie tej stromej góry już jest dla nich wyzwaniem i utrudnieniem – mówił Przemysław Słowik, który od mieszkańców otrzymywał skargi w tej sprawie.

Dyrektor SAA zapewniła, że nie ma problemu, aby z dolnego wejścia korzystały również osoby starsze. – Przez półtora miesiąca gościliśmy 65 tysięcy osób i nie spotkałam się z takim zarzutem. Na bieżąco rozwiązujemy każdy problem. Każda osoba jest dla nas ważna i do każdego podchodzimy z szacunkiem – podkreśliła.