Był rok 1848, gdy w nowym szczecińskim browarze przy dzisiejszej ul. Chmielewskiego uwarzono pierwszą warkę piwa. Obecnie pod tym samym adresem rozlewanych jest rocznie 1,4 mln hektolitrów złocistego trunku. Nie tylko nierozerwalnie związanego ze Szczecinem Bosmana, ale też innych marek.
- Mimo rozwoju otaczającej nas technologii, piwowarstwo pozostaje sztuką. Rzemiosłem bardzo istotnym w dzisiejszych czasach – podkreśla Katarzyna Kiernożycka, dyrektor Browaru Bosman. – Dlatego zawsze pod koniec maja chcemy docenić wszystkich dawnych i obecnych pracowników podczas obchodów Dnia Piwowara.
„Po czterech dniach urlopu już za nimi tęsknię”
Dla wielu osób to okazja do spotkań po latach. Odnowienia znajomości z koleżankami i kolegami, z którymi kiedyś widywano się codziennie.
- Tu siedzi Basia, tam Tadziu, Wiesiu, Waldek. Co roku przychodzę, żeby spotkać tych wszystkich ludzi – opowiada pani Iwona, która przed laty pracowała w działach BHP i zbycia.
– Gdy zobaczyłem browar podczas spotkania dwa lata temu, to nawet nie było czego porównywać - To efekt ciągłych inwestycji w linie technologiczne i sprzęt. Wciąż jednak ważną częścią browaru są elementy instalacji pochodzące sprzed ponad stu lat, jak miedziane kadzie w warzelni.
– Pracuję tutaj od 15 lat, a wciąż chłonę wszelkie historyczne smaczki związane z browarem. Nigdy nie mam dość opowieści dawnych pracowników, dlatego zawsze chętnie przychodzę na takie wydarzenia – podkreśla pan Damian, pracujący przy tankofermentorach.
– Gdy po wojsku wszedłem na rynek pracy, bardzo często zmieniałem firmy. Obawiałam się, że będę się z tym borykał całe życie, ale w browarze znalazłem stabilizację. Mógłbym tutaj pracować do emerytury. Tak sobie mówię, że te instalacje są już moje, a po czterech dniach urlopu za nimi tęsknię.
Zegarek za „Aqua Bros” i wieża ciśnień z „Pepsi”
Dobre wspomnienia z pracy przy ul. Chmielewskiego ma również pan Tadeusz. Na spotkanie przyszedł z wyjątkowym zegarkiem na ręce. To nagroda, którą otrzymał za wymyślenie nazwy dla wody mineralnej, rozlewanej w latach 90. w szczecińskim browarze. - Propozycję zgłosiłem w ostatniej chwili i nie spodziewałem się zwycięstwa. Pomyślałem, że skoro jesteśmy w browarze, to wezmę cząstkę „bro”, a do tego dodam „s” od Szczecina. Do tego kierownictwo dorzuciło pierwszy człon i powstała nazwa „Aqua Bros” – wspomina nasz rozmówca, który był wówczas kierownikiem magazynów. – W nagrodę mogłem wybrać sobie zegarek. Kupiłem go u zegarmistrza naprzeciwko Kaskady. Do dziś działa świetnie. W browarze butelkowano nie tylko wodę, ale również rozlewano „Pepsi” i „Mirindę”. Wielu Szczecinian pamięta, że na wieży ciśnień górującej nad zakładem na Pomorzanach pierwotnie widniał napis – „Pepsi”.
Historia dokładnie opisana
Tamte czasy doskonale pamięta Waldemar Kubasik, który przy Chmielewskiego przepracował 36 lat. Właśnie opisał swoje wspomnienia, a książkę rozdawał wszystkim zainteresowanym podczas Dnia Piwowara.
- Pracowałem w Browarze Bosman od 1984 roku do 2020. Chciałem, żeby została po tym pamiątka. Bardzo ważne jest dla mnie, żeby łączyć historię browaru z historią miasta. Dlatego powstałą ta książka – mówi.
Miłośnicy odleglejszej historii mogą sięgnąć po publikację „Piwo w Szczecinie do roku 1945”. Jej autorem jest Krzysztof Żurawski, znany szczeciński birofil i dziennikarz. Przybliżył historię browarnictwa w całym mieście.
- Skąd u mnie taka pasja? Gdy byłem nastolatkiem pojechaliśmy z kolegami nad Jezioro Głębokie. Tam wyłowiłem z wody butelkę po piwie. Dziwną, niespotykaną na tamte czasy, z niemieckimi napisami. Zacząłem się zastanawiać, skąd ona się tutaj wzięła? Pamiętajmy, że mówienie o niemieckiej historii Szczecina nie było wtedy popularne. Był to raczej omijany, drażliwy politycznie temat – wspomina Krzysztof Żurawski.
Inspiracja dla pisarzy i artystów?
Teraz jest zupełnie inaczej. Stettin jest opisywany nie tylko przez historyków i miłośników ciekawostek sprzed lat, ale też autorów powieści. W popularnych książkach Marka Stelara śledztwa w przedwojennym Szczecinie prowadzi radca kryminalny Eilhard Kurtz.
- W każdym miejscu, do którego trafiam, szukam nieoczywistych opowieści związanych z historią Szczecina. Dlatego jak najbardziej, browar może być inspiracją. To miejsce ma ogromny potencjał do wykorzystania w kryminale. Mam już nawet pewien pomysł, ale oczywiście nie będę „spojlerował” – uśmiecha się pisarz, który był jednym z gości specjalnych podczas spotkania w browarze.
Browar Bosman zbliża się do okrągłych - 180. urodzin. Szanuje i eksponuje swoją historię (powstało Stowarzyszenie Miłośników Browaru Bosman), a jednocześnie cały czas dostosowuje się do trendów na rynku. W tym roku nowością jest piwo Bosman Południowa Pomarańcza, piwo Baltic Export Beer – oba już niedługo dostępne w sklepach.
Na murze oddzielającym zakład od ulicy niedawno pojawił się mural „Fala piwa” autorstwa „Kredy” i „Lumpa”, czyli znanych street artowców ze Szczecina.
Marka Bosman bardzo aktywnie wspiera region - jest partnerem szczecińskiego klubu koszykarskiego King Wilki Morskie Szczecin i sponsorem Stowarzyszenia Kibiców Pogoni Szczecin, a także współpracuje ze Klubem Pinokio.
Komentarze