Podjęta przez artystów decyzja zestawienia własnych prac w ramach wspólnego projektu wynika z faktu podobieństwa ich postawy twórczej. Dzieląc ze sobą wspólne podejście do obrazu i procesu obrazowania potrafią rozwijać autorskie strategie artystyczne, wypróbowywać je na odmiennych obszarach zainteresowań czy polach badawczej refleksji.
Rozpatrując na nowo dzieła portretowe znane z tradycji malarskiej Ewa Juszkiewicz poszukuje adekwatnego sposobu, aby wyrwać przedstawienia kobiece z normalizującego je kanonu. Dzieje się to przez zrozumienie logiki, która stoi za użytą konwencją i jej zakwestionowanie. Rozkłada wizerunek i składając na powrót poszerza go o obszar wizualnej nie normatywności, deformacji, która nabiera nieco traumatycznego, lecz również często dekoracyjnego charakteru. Przez tak uczynioną wyrwę obraz zaczyna wibrować, uwalniać z maski społecznych konwenansów i mówić niejako nowym głosem. Zostaje poddany reinterpretacji, która wyciąga skrywane w nim wcześniej namiętności i sprzeczności.
Podobnie rzecz ma się w przypadku Bartka Kokosińskiego, gdy prowadząc grę z obrazem wygina i niszczy jego strukturę kształtując ostateczną formę właśnie przez destrukcję. Odsłania fizyczną i bardzo materialną stronę każdego płótna. Ujawniając w materialności fakturyc to, co zazwyczaj wyrzucano poza nawias dzieła udanego: załamania, przetarcia, deformacje. Stawiając je w centrum otwiera się ponownie na nienormatywność, to co przypadkowe i niechciane.
Stawką działań Juszkiewicz i Kokosińskiego jest próba zmierzenia się z rutyną i obrona malarstwa jako medium żywego. Eksperyment, który pozwoli mówić o jego granicach, badać własne środki wyrazu. Fascynacja gestem zakłócenia, modyfikacji, stawianie procesu obrazowania i jego efektów nieustannie w sytuacji ciągłego indagowania, by niewątpliwie w nieco masochistyczny sposób poprzez zadaną "ranę" wyzwolić się z martwoty konwencjonalnych gestów artystycznych.
Komentarze
0