Dwuczęściowy spektakl baletowy „Świecie dziwny / Coming together” do piosenek Ewy Demarczyk, Marka Grechuty, Czesława Niemena, Frederica Rzewskiego w choreografii wybitnych artystów: Roberta Glumbka i Kevina O’Daya.

 

– Wszyscy znamy te teksty, jest w nich taka siła, moc. Utwór „Dziwny jest ten świat”, w którym mowa o tym, jak człowiekiem gardzi człowiek, można uznać jako kwintesencję tego, co obserwujemy na świecie (…) Zamknąłem ludzi w jednym pomieszczeniu. Zwykłych, normalnie ubranych... Niczym specjalnie się nie wyróżniają. Scenografia też jest dość oszczędna, bo chcę skupić się na międzyludzkich relacjach – ale zawiera sporo symboli. (…) Chciałbym, żeby wszystko skończyło się dobrze. Taką też mam nadzieję. Że wyjdziemy kiedyś z konfliktów, dojrzejemy do akceptacji. „Że ludzi dobrej woli jest więcej” – jak śpiewał Niemen. Jestem idealistą. Wierzę w ludzi. Żyję na co dzień w Kanadzie, w kraju, w którym doszło do wielkich zmian. Każdy człowiek jest tam sobą, tym, kim chce być. Bez strachu wychodzi na ulicę, nie boi się, że coś złego go spotka za odmienność. Zatem tak, jest możliwe, że się zmienimy. W taki świat wierzę. Mam nadzieję, że uda mi się tym spektaklem dołożyć do tego swoją małą cegiełkę. – Robert Glumbek, choreograf.

– Projekt „Coming Together” opiera się na koncepcji dotyczącej realnego poczucia wspólnoty. Naszym zadaniem jest akceptacja faktu, iż jesteśmy częścią pewnej grupy. Czasem ludziom łatwo jest być razem, a czasem okazuje się to niemożliwe. Są osoby, z którymi nawiązujemy relacje lekko i bez trudu, ale spotykamy także ludzi, z którymi nie znajdujemy wspólnego języka. Współdziałanie nie zawsze się udaje. Wiemy jednak, że dążenie do zjednoczenia pozostaje najwyższą ludzką wartością. Ponadto, tworząc spektakl, pracujemy m.in. nad utworem Amerykanina o polskich korzeniach, sami będąc kreatywnymi przedstawicielami obu kultur: amerykańskiej i polskiej. Choreograficznie bazujemy zarówno na estetyce baletu współczesnego, jak i klasycznego. Nacisk na zróżnicowanie stylów tanecznych to zasługa samych tancerzy. Ta współpraca bardzo nas do siebie zbliżyła. Był to proces niezwykle osobisty zarówno dla choreografów, jak i dla tancerzy. – Kevin O'Day, choreograf.