Nawet kilka dni trwała psia walka o życie. Mały kundelek ujadał przywiązany na krótkim sznurku do metalowego łóżka w mieszkaniu przy ulicy Zakopiańskiej. Na miejscu nie było lokatorów, a pies nie miał dostępu do wody ani jedzenia. – Właściciel w rozmowie z nami winą za całą sytuację obarczał inną osobę – mówi nam Karolina Kulińska z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Szczecinie. Instytucja złożyła zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.

Sprawa oburzyła Szczecinian i jest szeroko komentowana w mediach społecznościowych. Dla mieszkańców to przykład brutalnego zachowania i skrajnej bezmyślności, która mogła doprowadzić do śmierci zwierzęcia.

Zdarzenie miało miejsce w mieszkaniu przy ulicy Zakopiańskiej w Szczecinie. Mały pies przez kilka dni był przywiązany do łóżka bez dostępu do wody ani jedzenia.

– Zostaliśmy poinformowani, że na miejscu interweniowały już policja oraz straż pożarna. Służby weszły do domu i zastały psa uwiązanego do nogi łóżka – nalały mu wody i na tamten moment zakończyły czynności na miejscu. Skontaktowaliśmy się więc z policją i uzyskaliśmy informację, że około godziny 11:30 na miejscu pojawi się osoba posiadająca klucze do mieszkania, z kolei osoba, która mieszka tam na co dzień i jest właścicielem psa, wyraziła zgodę na wejście służb do lokalu – informuje Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Szczecinie.

– Pies był wystraszony, przypięty na około metrowej uwięzi, bez dostępu do wody i jedzenia. Psiak, którego nazwaliśmy Niuniuś, miał wyłysiały grzbiet i zaropiałe oko. Po konsultacji z Powiatowym Inspektoratem Weterynarii, którego przedstawiciele również byli na miejscu, zgodnie uznaliśmy, że zwierzę należy zabezpieczyć do czasu wyjaśnienia sprawy. Tego samego dnia Niuniuś został przewieziony do gabinetu weterynaryjnego – mówi Karolina Kulińska.

Inspektorzy mówią o fatalnym stanie psa. Zwierzę było odwodnione, wyłysiałe, miało problemy z widzeniem, a jego skóra była podgryzana przez „kolonię pcheł”.

Pies został zabezpieczony na potrzeby postępowania.

– Złożyliśmy również zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Niezwłocznie złożymy również wniosek o czasowe odebranie zwierzęcia. Poinformowaliśmy o tym właściciela psa, który pojawił się w naszej siedzibie. Właściciel w rozmowie z nami winą za całą sytuację i stan psa obarczał inną osobę. Sprawę będą wyjaśniać służby prowadzące postępowanie – mówi Kulińska.

Nad sprawą pracuje również policja, która aktywnie zaangażowała się w ratowanie psa. Zaangażowane były także inne służby.