Mimo – wydawałoby się – niszowej tematyki kolejna edycja “Cieni zapomnianych kultur” w Kołbaczu przyciągnęła do położonej pod Szczecinem miejscowości dużą publiczność. Na miejscu o problemie znikających polskich rzek opowiadał pisarz i aktywista Daniel Petryczkiewicz. Medytacyjny, ambientowy koncert zagrał projekt “Canes of Karabakh”, a zwieńczeniem wieczoru był audiowizualny spektakl inspirowany biblijnym opisem stworzenia świata. – Dociera nie tylko do głowy, ale też do serca. I tam zostaje – powiedziała nam o wydarzeniu jedna z uczestniczek.

Tegoroczna, 18. już edycja Cieni Zapomnianych Kultur, była okazją do przyjrzenia się temu, co znika na naszych oczach. Jednym z głównych tematów wydarzenia kulturalnego stały się rzeki i ich postępujące wysychanie. O problemie opowiadał Daniel Petryczkiewicz, autor książki „Mała historia znikania”, zwracając uwagę na potrzebę uważniejszego traktowania przyrody. Jego publikacja jest opisem doświadczeń dotyczących wyschniętej już dziś rzeki “Małej” na Mazowszu.

– Trzeba zrobić wszystko, żeby tutaj tych rzek nie przekształcać, nie pogłębiać, nie budować sztucznych zbiorników. Zostawić jak najwięcej miejsca przyrodzie – mówił o zachodniopomorskich realiach Petryczkiewicz. Podkreślał również znaczenie retencji i patrzenia na przyrodę w perspektywie dłuższej niż doraźne korzyści.

– “Umiar” to powinno być nowe modne słowo – podsumował.

Rozmowie z Petryczkiewiczem w świetlicy w Kołbaczu towarzyszyła wystawa fotograficzna Piotra Palusa. Młody fotograf pokazał na zdjęciach przyrodę znad Płoni, zapraszając do spojrzenia na rzekę, z którą Kołbacz i okoliczne miejscowości są związane od setek lat.

Melancholijny duduk zaprosił do medytacji

Kolejnym punktem programu był koncert „Canes of Karabakh” w pocysterskim kołbackim kościele. 

Muzycy projektu podjęli temat tradycji i jej zagrożonej ciągłości, wykorzystując brzmienie duduka – ormiańskiego instrumentu dętego o wielowiekowej historii.

Jego charakterystyczny, melancholijny dźwięk stworzył przestrzeń do wyciszenia i kontemplacji. Znaczenie miało również pochodzenie materiałów, z których powstaje instrument: jego korpus wykonuje się z drewna morelowego, a trzcina wykorzystywana do stroików rośnie w regionie Górskiego Karabachu, którego status polityczny wpływa na przerwanie wielowiekowej tradycji lokalnych społeczności.

– Ciągłość trwającej trzy tysiące lat tradycji tego instrumentu została zagrożona z powodu działań wojennych w górskim Karabachu. Muzycy wzięli ten temat na warsztat w subtelny sposób – mówi Radosław Palus ze stowarzyszenia Spichlerz Sztuki, organizator “Cieni…”.

Genesis, czyli narodziny świata

Finałem wydarzenia był mapping „Genesis”, inspirowany pierwszym rozdziałem Księgi Rodzaju. Projekcje ożywiły przestrzeń zabytkowego kościoła, a obrazom towarzyszyła muzyka Artura Sosena-Klimaszewskiego. Za animację odpowiadał Patryk Stępniak-Pater.

“Cienie zapomnianych kultur” w 2026 roku po raz kolejny połączyły różne dziedziny sztuki wokół tematów, które trudno zamknąć w jednej opowieści. 

Nieoczywiste wydarzenie z długą tradycją

“Cienie zapomnianych kultur” są organizowane w Kołbaczu raz do roku od 18 lat. 

– Chodzi nam o pewne tradycje, wartości i tematy, które są zacierane przez czas, warte ocalenia i skonfrontowania ze współczesnością. Szukamy artystów, którzy wprowadzą nas i publiczność w duchową przestrzeń, która dla tego miejsca i jego rangi jest właściwa – mówi o koncepcji wydarzenia Radosław Palus.

Do Kołbacza i dawnego pocysterskiego kościoła co roku przyjeżdżają artyści – ci uznani, ale też młodzi oraz eksperymentujący, którzy nawiązują dialog z tradycją w twórczy sposób. Swoją reprezentację podczas spotkań mają też wątki lokalne powiązane z Kołbaczem i regionem. 

Pocysterski kościół w Kołbaczu i jego zabudowania są jednym z najcenniejszych zabytków architektury gotyku ceglanego na Pomorzu Zachodnim.