Na początku usłyszeliśmy kilka wystąpień słownych. Na scenie pojawili się m.in. ambasador Tajwanu Yeong Jainn Liu, współorganizator festiwalu Sylwester Ostrowski, reprezentująca Radę Miasta, Renata Łażewska oraz radny Wojciech Dorżynkiewicz. Ten ostatni sprawnie i szybko przeprowadził przy udziale widzów… konsultacje dotyczące zwiększenia budżetu festiwalu Szczecin Jazz na przyszły rok.
Azjatyckie wprowadzenie
Pierwszym zespołem, który pojawił się na scenie, była tajwańska grupa Plutato z towarzyszeniem wokalistki Cait Lin. W ramach projektu „From Taiwan with Love” zaprezentowali kilka utworów jazzowych. Usłyszeliśmy m.in. „Fade away” czy zainspirowany pandemicznym czasem „Fresh air”. Na kontrabasie gościnnie zagrał Dominique Sanders. Była to energetyczna mikstura dość melodyjnych brzmień, dobre wprowadzenie do dalszej części wydarzenia.
Laureat Grammy i kubańska ekspresja
Po krótkiej przerwie zrobiło się naprawdę gorąco, ponieważ muzycy z Kuby zaproponowali brzmienia pulsujące rytmem i wzbogacone ekspresyjnymi partiami instrumentalnymi. Lider formacji – trębacz Carlos Sarduy – wystąpił w lipcu ubiegłego roku w Goleniowie, więc pewnie część publiczności miała okazję poznać jego umiejętności. Muzyk jest laureatem nagrody Grammy (za płytę, którą firmował swym nazwiskiem Chucho Valdes) i obecnie mieszka w Europie. Tego wieczoru zaprezentował wraz ze swą grupą dużą dawkę afro-kubańskiego jazzu, a takie kompozycje jak „Agarrame si puedes” niewątpliwie bardzo ożywiły publiczność (oczywiście były też efektowne partie solowe!). Na gitarze zagrał także Jakub Mizeracki.
Amerykańska przyszłość jazzu
W drugiej części wydarzenia scenę opanowali muzycy związani Herbie Hancock Institute of Jazz Performance Ensemble at UCLA. W ramach tego przedsięwzięcia instrumentaliści wybrani podczas programu mistrzowskiego praktykują pod opieką legend jazzu, nagrywają i koncertują na całym świecie. W Szczecinie wystąpiła silna reprezentacja instytutu, a zwłaszcza sekcja rytmiczna była chwalona w późniejszych komentarzach. Po pewnym czasie na scenę weszła także Lakecia Benjamin, saksofonistka, kompozytorka, wielokrotnie nominowana do Grammy.
Jej albumy „Pursuance: The Coltranes” oraz „Phoenix”, nagrane z udziałem Dee Dee Bridgewater czy Reginy Carter, bezsprzecznie uczyniły z niej ważną postać współczesnego jazzu, a w dodatku na żywo ma bardzo dobry kontakt z publiką. Tak też było w szczecińskiej filharmonii. Artystka przemierzająca scenę w złotych spodniach i skandująca różne zawołania, zachęcające do zabawy, szybko oczarowała widzów. Przedstawiła kilka kompozycji, wśród których znalazł się szczególnie dobrze przyjęty klasyk Coltrane'a „My favourite things”.
Jazz, R&B i Cole Porter
Później do młodych muzyków dołączyła Tia Fuller – bardzo ceniona amerykańska saksofonistka, znana m.in. z występów w zespole koncertowym Beyoncé, a w Polsce ze współpracy z Leszkiem Możdżerem. Podobnie jak jej poprzedniczka także emanowała optymizmem i często zwracała się bezpośrednio do widzów. Mówiła kilka razy o duchowej drodze człowieka, ze wskazaniem na diamentową ścieżkę, a do grania wybrała m.in. kompozycję „Urgency” oraz utwór znany z wykonania Cole`a Portera „I Love You”, który zadedykowała swojej matce (jazzowej wokalistce). Była to zatem bardzo mocna dawka nowoczesnego jazzu, R&B i post-bopu. Carlos Sarduy oraz Lakecia Benjamin wrócili na scenę na ostatnie minuty wieczoru i cały obecny na niej skład przedstawił jeszcze jeden utwór, nagrodzony oczywiście owacją zakończoną na stojąco.
Ponadto po godzinie 22:30 na 11. piętrze hotelu Radisson Blu można było jeszcze obejrzeć improwizowany Groove Messengers oraz takich artystów jak Asia Czajkowska, Dominique Sanders czy Jakub Mizeracki (w ramach Late Night Set).
Cały program festiwalu obejmuje jeszcze kilka wydarzeń, m.in. 24 marca także w Filharmonii w Szczecinie zobaczymy Orchestra Jazz Siciliana wraz z Deborah Brown i Jolantą Szczepaniak, a finałem Szczecin Jazz będzie lipcowy występ Candy Dulfer w Teatrze Letnim!
Komentarze