Do zdarzenia doszło 27 września na Alei Jana Pawła II w Szczecinie.
– Pierwszy kierowca przejechał, zanim zdążyłem wejść na przejście dla pieszych, a drugi „wziął mnie na barana” i przewiózł kawałek. Gdy zszedłem z maski, to wycofał auto i odjechał z piskiem opon w stronę Jasnych Błoni, gdzie dalej ścigał się z innymi autami. Co trzeba mieć w głowie, żeby robić takie rzeczy? Przecież nie jestem szalonym pieszym, który wszedł na maskę – mówi Szymon Nieradka.
Na nagraniu słyszymy, jak kierowca luksusowego samochodu mówi, że chce zaparkować auto, po czym wycofuje się i odjeżdża.
Mężczyzna miał zostać zatrzymany. Zabrano mu tablice rejestracyjne, bo pojazd był uszkodzony.
– Wjechał na pieszego na przejściu dla pieszych, a potem jeździł po mieście, jak gdyby nigdy nic i czuł się bezkarny. Jeżeli kierowca będzie brnąć w swoją narrację, to pewnie spotkamy się w sądzie, bo przecież uszkodziłem mu auto. Niewiarygodne – kontynuuje aktywista w swoim nagraniu.
Szymon Nieradka dodaje, by nie naśladować jego zachowania, bo sytuacja była niebezpieczna.
Opublikowany film wywołał wielką dyskusję wśród internautów.
„Podobały mi się komentarze z zajawki – może i wjechał w ciebie w taki sposób, że znalazłeś się na jego masce, ale nie uprawnia cię to do znajdowania się na jego masce” – napisał miejski aktywista Konfitura.
„Gdybyś mi wskoczył na maskę, to potrzebna byłaby karetka, a nie policja. To, że ktoś łamie przepisy ruchu drogowego, nie uprawnia cię do niszczenia jego mienia. Od egzekwowania przepisów jest policja i służby do tego powołane, a nie pajace z kamerkami” – napisał inny internauta.
Jednocześnie wielu komentujących zwracało uwagę, że choć działanie miejskiego aktywisty może wydawać się kontrowersyjne, to jest społecznie potrzebne ze względu na regularne przekraczanie prędkości i wyścigi aut organizowane w centrum miasta.
Komentarze