Miasto Szczecin nie odpuszcza kwestii rozgrywania meczów w hali SDS-u 2.0 przez King Wilki Morskie. Urzędnicy poprosili o analizę wstępną projektanta obiektu, czyli firmę DEDECO. W ten sposób udało się wypracować idealne rozwiązanie - mówi zapytany przez nas o komentarz w tej sprawie wiceprezydent miasta do spraw sportu Marcin Biskupski.

Urzędnicy wierzą w to, że możliwość zwiększenia pojemności trybun może przydać się nie tylko Wilkom Morskim, ale także innym klubom oraz dyscyplinom. W przestrzeni obiektu pojawiłyby się mobilne trybuny, dzięki którym udałoby się zwiększyć liczbę miejsc do 1809. Aktualnie hala pomieści maksymalnie 1215 widzów. Nowe sektory dla fanów miałyby numerowane miejsca na ławkach, zamiast krzesełek. Nie możemy wpuścić też za dużo ludzi, między innymi ze względu na kwestie bezpieczeństwa - tłumaczy Biskupski.

– SDS ma być miejscem do którego zapraszamy różne dyscypliny sportowe. Zapraszamy również King Wilki Morskie. Właśnie dlatego podejmujemy próbę zwiększenia liczby kibiców, którzy mogą brać udział w wydarzeniach sportowych. Ze swojej strony poprosiliśmy Polską Ligę Koszykówki o wyrażenie na to zgody, żeby Wilki mogły w SDS-ie zagrać. Robimy co w naszej mocy, żeby King również mógł grać przy ulicy Wąskiej, o ile oczywiście będzie tego chciał - odpowiada polityk Koalicji Obywatelskiej.

Miejski Ośrodek Sportu, Rekreacji i Rehabilitacji pyta o kwestie Kinga Szczecin w liście zaadresowanym do władz Polskiej Ligi Koszykówki. Jeżeli PLK da zielone światło, to koszykarze będą mogli grać mecze rundy zasadniczej na obiekcie przy ulicy Wąskiej. Inaczej pozostaną im występy w dotychczasowej lokalizacji, czyli w hali Enea Arena.

Konflikt o dostępność hali

Wilki Morskie chciały, żeby hala SDS-u była dla ich szerszego użytku. Miasto Szczecin natomiast utrzymuje, że obiekt ma być dostępny dla większej liczby dyscyplin. W ten sposób narodził się konflikt, który przedostał się do mediów za sprawą wywiadu trenera Macieja Majcherka dla portalu wSzczecinie.pl. Szkoleniowiec Wilków i były ich koszykarz mówił wprost o rozczarowaniu, jakie czują przedstawiciele koszykarskiego klubu. Jego zdaniem urzędnicy kreślili nawet wizję “King Areny”.

– To było w lipcu. Nagle ta bańka, w której myśleliśmy, że będzie wszystko super, prysła. Zaczęły się już problemy na przykład z treningami. Okazało się, że SDS już nie jest dla Wilków – ale też inne zespoły będą tam trenować. Pojawiały się też pytania: jakie mamy zapotrzebowania na treningi? To między innymi. My jako zespół ekstraklasowy musimy mieć zmienne godziny. Nieraz trenujemy dwa razy dziennie. Raz trenujemy na przykład od godziny 12:00 do godziny 14:00, a innym razem od 11:00 do 14:00. Dostałem pytanie, czy nie mógłbym trenować półtorej godziny, bo po mnie wchodzą jakieś zespoły. Ja jestem ze Szczecina i mogę jeszcze to zrozumieć. Nie będę się obrażał na takie traktowanie. Jeżeli to byłby zagraniczny trener, to myślę, że wstałby i wyszedł oraz zapytał, czy ci ludzie są poważni. Jesteśmy profesjonalnym zespołem, który gra w Ekstraklasie. [...] Trochę poczuliśmy się oszukani. Poczułem, że kosztem Kinga zrobiono sobie reklamę SDS-u. Z tego, co nam zostało obiecane w kwietniu i maju, nie otrzymaliśmy nic – powiedział Majcherek.

Wygląda na to, że temat występów Kinga Szczecin w Szczecińskim Domu Sportu jeszcze nie upadł. Pytanie, czy założona liczba miejsc zadowoli przedstawicieli Polskiej Ligi Koszykówki. Odpowiedzi na te wątpliwości należy oczekiwać w najbliższych tygodniach. Pierwszy, domowy mecz Orlen Basket Ligi, Wilki Morskie zagrają 10 października o godzinie 15:00. Ich rywalem będzie Śląsk Wrocław.