W piątek (24 września) Młodzieżowy Strajk Klimatyczny ponownie wyjdzie na ulice. Tym razem aktywiści będą domagać się sprawiedliwej transformacji energetycznej. – Standardowo przypomnimy też o naszych postulatach, stanowisku naukowców z całego świata w sprawie walki z kryzysem klimatycznym i o niespełnionych deklaracjach światowych rządów w tym temacie – podkreśla Marcin Chruśliński, członek szczecińskiego oddziału MSK.

 

W Szczecinie protest rozpocznie się o godzinie 11 pod urzędem miasta. Tegoroczne hasło mobilizacji to „wspólne działanie lub wspólne wymieranie”. Ma nawoływać do „ponad podziałowej solidarności i społecznego zjednoczenia w działaniu na rzecz wspólnej i bezpiecznej przyszłości”.

„Są społeczności, które ucierpią bardziej”

– Wychodzimy na ulice po dłuższej przerwie związanej z pandemią COVID-19, która wszystkim dała się we znaki, ale niektóre grupy zostały przez nią szczególnie poszkodowane. Podobnie jest z katastrofą klimatyczną, która uderzy w nas wszystkich, ale są społeczności, które ucierpią bardziej. To między innymi górnicy, rolnicy, kobiety, niezamożni, rdzenne ludności, ludność globalnego południa – wymienia Marcin Chruśliński. – To właśnie tym osobom chcemy oddać w piątek głos, chcemy pomóc im zostać usłyszanymi, ponieważ te grupy już w tej chwili cierpią z powodu kryzysu klimatycznego. Ich głos musi wybrzmieć.

„Działania władz powinny być bardziej ambitne”

Marcin Chruśliński podkreśla, że młodzi protestują z nadzieją, iż „politycy podejdą do katastrofy klimatycznej w sposób adekwatny”.

– Że w końcu zaczną realizować postanowienia Porozumienia Paryskiego, od którego mija już 6 lat i na razie żaden z kontrahentów się z niego nie wywiązuje. Oczekujemy również, że deklaracje i działania władz będą bardziej ambitne, w końcu o to wnioskują naukowcy – podkreśla młody aktywista. – Niedopuszczalna jest dla nas sytuacja, kiedy stanowisko nauki jest jednoznaczne, a mimo to rządy nie podejmują działań, aby ograniczać emisje.

Młodzi aktywiści podkreślają, że ich pokolenie „skazywane jest na śmierć i cierpienie”.

– Nie możemy się na to godzić, dlatego wychodzimy na ulice i głośno krzyczymy o natychmiastowe zmiany – wyjaśnia Marcin.

„Ostatni moment na radykalne zmiany”

Młodzi działacze i działaczki podkreślają, że konieczna jest „natychmiastowa i sprawiedliwa transformacja energetyczna, zgodna z faktycznym stanowiskiem nauki”. Powołując się na najnowszy raport IPCC zaznaczają, że to ostatni moment na „wprowadzenie radykalnych i całościowych zmian, prowadzących do szybkiej redukcji emisji”.

– Nie możemy przedłużać ludzkiego cierpienia. Konieczne są natychmiastowe zmiany systemowe, które poprawią sytuację grup wrażliwych, a w konsekwencji sytuację nas wszystkich. Redukcje emisji, restrukturyzacja gospodarki, sprawiedliwa transformacja czy rzetelne media są środkami do zatrzymania zmian klimatu, a wraz z nimi największego kryzysu społecznego, jaki kiedykolwiek zagrażał ludzkości – mówi Laura Gosiewska, aktywistka MSK.