Wyjątkowy witraż z syrenką zdobi okno w wieży willi przy ul. Lipowej 19 na Gocławiu (przy pętli tramwajowej). Miłośnicy Szczecina zabiegają o jego renowację i jest szansa, że ich starania zakończą się sukcesem.

 

Willę tę zbudowano w 1911 r. dla Otto Strutza. Dziś jest mocno zaniedbana, ale i tak przyciąga wzrok przechodniów intrygującą bryłą z bajkową wieżyczką i zegarem słonecznym na elewacji. Do niedawna niewiele osób wiedziało jednak, że wnętrza budynku kryją jeszcze jedną tajemnicę.

– Pamiętam tę willę jeszcze z czasów młodości, czyli lat 70. XX wieku. Nie miałem jednak pojęcia, że w środku jest cokolwiek ciekawego. Dopiero rok temu weszliśmy do środka i zobaczyliśmy ten oryginalny witraż. To był dla mnie szok, że zachowało się tutaj coś tak niezwykłego, znamionującego dzieło sztuki – mówi Artur Krzyżański, przewodnik po północy Szczecina, który na nowo „odkrył” witraż z syrenką dla mieszkańców i zaangażował się w jego ratowanie.

Ponadstuletni witraż może się potłuc

Witraż wymaga bowiem pilnej renowacji. Ma już poważne pęknięcia i ubytki szkła, a cała konstrukcja jest wybrzuszona, co grozi wypadnięciem z ram i stłuczeniem. To wszystko w dużej mierze przez wodę wlewającą się po każdym większym deszczu do środka wieży przez dziury w dachu.

Budynek należy do ZBiLK-u, mieszkają w nim obecnie dwie rodziny. Z zewnątrz nie ma oddzielnego wejścia do wieży, więc oglądanie witrażu wiąże się z pewnymi uciążliwościami dla mieszkańców. Arturowi Krzyżańskiemu udało się jednak zorganizować zwiedzanie, na które zaprosił dziennikarzy i miłośników Szczecina. Była wśród nich również Edyta Łongiewska-Wijas, radna niezrzeszona, która mocno zaangażowała się w ratowanie witrażu.

– Nie ukrywam, że ten witraż bardzo mnie uwiódł. Liczę na to, że swoim syrenim śpiewem uwiedzie również innych. To jest absolutna perła, nie tylko na północy Szczecina, ale w całym mieście. Cała przestrzeń wieży jest unikatowa. To tak, jakby ktoś zostawił ją sto lat temu i teraz byśmy ją odkryli. Tutaj nie ma w zasadzie żadnej ingerencji – opowiada Edyta Łongiewska-Wijas, która wystosowała interpelację do prezydenta, apelując o pilne podjęcie prac konserwatorskich.

Na pewien czas opuści willę

Jest duża szansa, że starania miejskich aktywistów przyniosą rezultat. W budynku przy ul. Lipowej 19 odbyła się już wizja lokalna z udziałem miejskiego konserwatora zabytków i przedstawiciela ZBiLK-u. Padły deklaracje, że dach wieży zostanie zabezpieczony. Willę odwiedził też specjalista od witraży, który ocenił, że kompozycję z syrenką trzeba będzie zdemontować i przeprowadzić renowację w pracowni konserwatorskiej.

– Liczymy, że odrestaurowany witraż wróci w to samo miejsce, a wieża zostanie odnowiona i będziemy mogli cieszyć się drugą młodością tego obiektu – zaznacza Artur Krzyżański.

To tylko jedno z wielu intrygujących miejsc na północy Szczecina

Ciekawostek w willi Strutza nie brakuje. Poza witrażem w wieży są też malowidła na suficie, a kopułę wieńczy wiatrowskaz. Świadectwem burzliwej historii miasta są napisy cyrylicą wydrapane na drewnianej balustradzie, najprawdopodobniej przez radzieckich żołnierzy.

Willa jest jednym z przystanków na stworzonej przez Artura Krzyżańskiego trasie Szczecińskiego Szlaku Widokowego po północnych osiedlach. Informacji o organizowanych spacerach i ewentualnej możliwości zwiedzania willi trzeba szukać na: https://www.facebook.com/Szczeci%C5%84ski-Szlak-Widokowy-397771384128018.