Ten film zdobył chyba wszystkie możliwe nagrody w Polsce, w tym m.in. Złote Lwy na festiwalu w Gdyni i cztery statuetki Orłów! W sumie twórcy obrazu „Zabij to i wyjedź z tego miasta” mają już na koncie 36 nagród i te trofea były jednym z tematów rozmowy z Mariuszem Wilczyńskim (reżyserem tego dzieła) podczas otwarcia Szczecin Film Festivalu w Willi Lentza.

 

Szczególne pożegnanie

Wieczór rozpoczął się od krótkiego wprowadzenia w program festiwalu oraz podziękowań dla wszystkich instytucji i osób, które przyczyniły się do zorganizowania SFF 2021. Po tym wstępie i oficjalnym otwarciu głos zabrał Mariusz Wilczyński. Zaprosił widzów zgromadzonych w sali teatralno-kinowej Willi Lentza na projekcję swojego filmu, mówiąc m.in., że jest to dzieło bardzo osobiste, będące szczególnym pożegnaniem z rodzicami, a zwłaszcza z matką, z którą tak naprawdę nie zdążył szczerze porozmawiać przed jej odejściem. Zdradził też, że 15 lat z rzędu bywał w naszym województwie: w Szczecinie, Wolinie i Domysławiu, przyjeżdżając prywatnie na letni wypoczynek, ale po raz pierwszy jest tu jako artysta.

Najtrudniejsza scena

Po seansie tej animowanej, długometrażowej produkcji, w której słyszymy głosy takich artystów jak Krystyna Janda, Andrzej Wajda, Barbara Kraftówna czy Andrzej Chyra, reżyser filmu (w charakterystycznej kolorowej czapce na głowie) zasiadł na scenie, oczekując na pytania. Pierwsze z nich padło, co ciekawe, ze strony widzów. To była dość żywiołowa refleksja na temat jednej ze scen w filmie, rozgrywającej się w szpitalu. Reżyser skomentował ją dość długą wypowiedzią, w której zdradził, że właśnie ta sekwencja sprawiła mu największą trudność podczas tworzenia filmu (nie z przyczyn technicznych, ale z uwagi na przywołanie trudnych wspomnień) i bardzo długo odwlekał jej realizację.

Sukcesy na całym świecie

„Zabij to i wyjedź z tego miasta” jest bowiem bardzo szczególnym „przejazdem” po świecie przeszłości, dziecięcych dramatów i traum, przypomnieniem Łodzi sprzed kilku dekad, drobiazgowo „zrekonstruowanej” w rysunkach autora. Wilczyński bardzo szczegółowo opowiadał podczas spotkania o czternastoletnim procesie powstawania tego filmu, o tym, dlaczego jego zakończenie jest „rozdwojone” i jakie sceny zostały w ostatniej chwili wycięte (m.in. rozmowa ze Zbigniewem Bońkiem), a także o festiwalowych przygodach tego dzieła, które po raz pierwszy zostało pokazane w sekcji „Encounters” na Berlinale w ubiegłym roku, a potem jeździło po całym świecie, docierając także do obu Ameryk. 

„Mariusz, rozwalasz system!”

Na widowni była obecna znana twórczyni filmów animowanych, Izabela Plucińska, która zapytała o plany dotyczące powstania adaptacji „Mistrza i Małgorzaty” Bułhakowa (Wilczyński zdecydował się na razie ten projekt przesunąć na przyszłość), a poza tym stwierdziła, że bohater wieczoru... „rozwala system”. Według niej obraz „Zabij to i wyjedź z tego miasta” już wiele zmienił w myśleniu o animacjach, ponieważ dotąd rzadko powstawały długometrażowe produkcje animowane dla dorosłych, a sukces tego dzieła dowodzi, że trzeba zmienić kryteria selekcji takich filmów na przeglądy i festiwale.

Kolejna emocjonalna petarda

Reżyser przytaczał wiele anegdot dotyczących realizacji filmu, zdradził, jak pozyskał do projektu Krystynę Jandę, którą zadziwił przesłanym w mailu scenariuszem. Dużo czasu poświęcił też osobie swojego przyjaciela, Tadeusza Nalepy, którego muzyka wypełnia prawie całą ścieżkę dźwiękową, a utwór „Modlitwa” jest poruszającym epilogiem.

– Teraz marzę o tym, by zająć się moim nowym filmem – skonstatował Wilczyński pod koniec spotkania. – To będzie kolejna emocjonalna petarda i już się boję rysowania niektórych zaplanowanych wstępnie scen.

Roboczy tytuł tego dzieła to „Na mój pogrzeb w czerwonej sukni przyjdź” i tym razem będzie to opowieść o teraźniejszości i przyszłości, a dialogi współtworzy Dorota Masłowska. Wilczyński zamierza zrealizować ten film w czasie krótszym niż swój debiut, tzn. w sześć, siedem lat. Niewątpliwie warto czekać na efekt tych prac, a tymczasem można zajrzeć w program SFF 2021, który potrwa do poniedziałku, 18 października.

Co jeszcze w programie?

Zainteresowani widzowie mogą m.in. uczestniczyć w projekcjach dokumentów Konkursu Europejskiego w kinie „Zamek” (od 15 do 17 października), zobaczyć filmy zakwalifikowane do konkursu Zachodniopomorskich Shortów, m.in. „Obiekt 17” Krzysztofa Warpachowicza czy „Podwózkę” Krzysztofa Jerzego Śmierzchały (także w tym kinie, 17 października), a w ramach sekcji Ekstraklasa obejrzeć np. najnowszy film W. Smarzowskiego „Wesele” w kinie „Helios” (16 października). Po tym pokazie odbędzie się również spotkanie z Arkadiuszem Jakubikiem.

Szczegółowy program festiwalu dostępny jest tutaj: https://wszczecinie.pl/16_szczecin_film_festival,id-34125.html?d=2021-10-16