Mało kto wie, że na Skolwinie prężnie funkcjonuje hodowla ślimaków jadalnych. Z roku na rok szczecińska firma rozszerzała swoją bazę klientów, eksportując ślimaki do całej Europy. Roczna produkcja przekraczała nawet 15 ton. Od 2018 roku firma zajmuje się także przetwórstwem oraz przygotowywaniem gotowych przystawek. Wszystko zmienił rok 2020. Pandemia koronawirusa i kryzys w gastronomii spowodowały, że obroty hodowli spadły niemal do zera.

 

„Od marca właściwie nie zarabiamy”. Jedyna hodowla ślimaków jadalnych w Szczecinie w ciężkiej sytuacji

Paulina Michałowicz hodowlę ślimaków jadalnych prowadzi od 2013 roku. Jak mówi, przejęła gospodarstwo po ojcu i postanowiła zmienić jego funkcjonalność. Od kilku lat na Skolwinie rozwijana jest więc hodowla jadalnych ślimaków, które trafiają do najwykwintniejszych restauracji w Polsce i Europie. Hodowla jest bardzo wymagająca, ale dotychczas przynosiła właścicielom dużo satysfakcji i zysk. Rok 2020 okazał się jednak dramatyczny.

– Obecna sytuacja, jaka panuje na świecie w związku z pandemią, powoduje brak zbytu wyhodowanych ślimaków. Ograniczenie turystyki oraz zamknięcie gastronomii sprawiły 100% spadek obrotów w branży hodowli ślimaków. Ślimak szczeciński to pierwsza i jak na razie jedyna hodowla ślimaków jadalnych w Szczecinie oraz jedna z dwóch w całym województwie. Jej utrzymanie jest dość kosztowne, a nasze oszczędności pomału się kończą. Od marca właściwie nie zarabiamy. Przed świętami było kilka zamówień indywidualnych, ale to może 10% dotychczasowego przychodu – mówi w rozmowie z portalem wSzczecine.pl Paulina Michałowicz, właścicielka hodowli.

Bez zamówień od restauracji i hoteli hodowla ślimaków nie ma szans na przetrwanie

Jak mówi, jej firma znalazła się w bardzo trudnej sytuacji.

– My sprzedajemy ślimaki głównie gastronomii i hotelom. Poważnie zastanawiamy się, czy zaczynać kolejny sezon. Utrzymanie hali kosztuje ogromne pieniądze, a nie ma pewności, czy następny sezon będzie dobry. Nie mamy także jako niszowa hodowla żadnej pomocy od rządu RP – mówi właścicielka. – Jeśli chcielibyście nas wspomóc, to możecie to zrobić, kupując nasze przystawki ze ślimakami. Z góry dziękujemy. Restauracje nie działają, nie mamy więc, gdzie sprzedać naszych produktów – zachęca.