Śladem Wrocławia, szczecińscy radni chcą, by w mieście zmienić nazwę przystanków. Mało przyjazne „na żądanie” apelują, by zastąpić bardziej uprzejmym „na życzenie”.

 

Radni Koalicji Obywatelskiej złożyli interpelację w sprawie zmiany nazw przystanków z „na żądanie” na „na życzenie”. Jak podkreślają, „to symboliczna, ale ważna zmiana. Pozytywna symbolika działań może sprawić, iż mieszkańcy będą mocniej zwracać uwagę na to, jak się komunikujemy”. Jak dodają, nie powinno rodzić to większych skutków finansowych, ze względu na znajdujący się wyłącznie skrót „nż” na tablicach i rozkładach.

W odpowiedzi na wniosek radnych, zastępca prezydenta Anna Szostakowska napisała, że zmiana statusu przystanków powinna nastąpić na mocy odpowiedniej uchwały. Należałoby zmienić wszystkie akty normatywne, w których zostało użyte określenie przystanek „na żądanie”.

Zaznacza jednak, że taka zmiana wiązałaby się z dodatkowy kosztami. Niosłaby za sobą wymianę wszystkich tabliczek przystankowych, gdyż na każdej widnieje opis: nż = „przystanek na żądanie”, konieczność przeprogramowania wyświetlaczy we wszystkich autobusach, zmianę zapowiedzi przystankowych oraz zmianę ustawień w systemach informatycznych mających zastosowanie w Centralnym Systemie Zarządzania Komunikacją Miejską.

Biorąc pod uwagę ilość koniecznych zmian, wydaje się, że przystanki „na życzenie” to na razie... pobożne życzenie.