Zaczęło się od... słabości chwilowej, a potem przeważały utwory z albumu "Safari". Zespół Pustki wczoraj wystąpił na scenie usytuowanej w holu Filharmonii, w ramach cyklu "Energico".

"Słabość chwilowa" czyli numer z płyty "Do mi no",a następnie "Trawa" do słów Juliana Tuwima - taki był początek tego występu. Poźniej czwórka muzyków zajęła się najnowszymi utworami, czyli tymi z albumu "Safari". Pustki przypomniały z niego utwór "Wyjeżdżam!",i zagrały po raz pierwszy w swej historii na żywo kawałek "Rudy Łysek". Wówczas na scenie towarzyszył im już kwartet smyczkowy, utworzony z muzyków szczecińskiej Filharmonii. Z ich udziałem Pustki zaaplikowały nam jeszcze utwory "Pokój" i "Wampir".
 
 
Chociaż widzowie mieli miejsca siedzące,a Radek Łukasiewicz (gitary, wokal) zapowiedział, że z uwagi na miejsce występu zespół wybrał do set-listymniej niż zwykle "utworów z przytupem", to na brak rockowej energii raczej nie narzekaliśmy. Zarówno utwory z poprzednich płyt - ("Czerwona fala" , "Lugola") jak i te nowe("Nie tu", "Po omacku" czy psychodeliczne "Miłość i papierosy") brzmiały mocno i konkretnie. 
 
"Notes" do wiersza Antoniego Słonimskiego zakończył podstawowy program, ale widzowie (z których dużą grupa opuściła krzesłka, podchodząc pod scenę). domagali się dalszych wrażeń. Dlatego Basia, Radek, Grzegorz i Krzysztof wrócili jeszcze, by zagrać coś chyba nieoczekiowanego. własną wersję"Deszczu w Cisnej" z repertuaru Krystyny Prońko.
 
To jednak jeszcze nie był finał, bo zaraz po tym utworze znów usłyszeliśmy wers "Szczury, muchy, pająki, ropuchy się kłaniają w pas" i jeszcze raz Pustki wykonały "Wampira". Muzykom tak dobrze się w tym miejscu grało, że zapowiedzieli, iż chcą wrócić do Szczecina jesienią.