Nikt nie spodziewa się na jarmarkach świątecznych niskich cen, ale kwoty za niektóre produkty mogą zaskakiwać. Pani Marta za dwa szaszłyki i porcję ziemniaczków zapłaciła… 168 złotych. Pan Bartosz za dwa szaszłyki, porcję ziemniaków i chleb tostowy – 140 złotych. – Gdybym wiedziała, ile to będzie kosztować, to w życiu bym nie kupiła, przecież za to można żyć przez kilka dni albo zrobić duże zakupy w markecie – mówi kobieta. Co ważne, nie tylko ceny szaszłyków na jarmarku mogą sprawić, że powstrzymamy się od naszych planów zakupowych.

 

Dwa szaszłyki i ziemniaczki? Cena astronomiczna

Pan Bartosz na jarmarku był w sobotę. Przyznaje, że na zakup szaszłyka z bratem zdecydował się już po godzinie 20:00, kiedy stoiska powoli przygotowywano do zamknięcia.

– Zamówiliśmy jedzenie, poprosiliśmy o dwie porcje. Spodziewałem się, że cena niska nie będzie i miałem przy sobie 100 złotych. Zapytałem, jaka kwota i pan odpowiedział, że nie wie, bo najpierw musi zważyć. No i po chwili usłyszałem: 140 złotych. Trochę mi było głupio odmówić, bo już wszystko się zamykało i poprosiłem brata, czy ma jakieś pieniądze. Do mojego szaszłyka było kilka ziemniaczków, a dla brata już nie wystarczyło i dostał kilka kromek chleba tostowego – mówi pan Bartosz.

Podobną przygodę z szaszłykami na jarmarku miała pani Marta. Mieszkanka pokazuje nam paragon, z którego wynika, że zapłaciła za nie 168 złotych! Jeden szaszłyk kosztował 80 złotych, drugi 75 złotych, a 13 złotych klientka zapłaciła za porcję ziemniaczków.

– Pani sprzedająca ważyła je. Niby cena była chyba niecałe 15 zł za 100 gramów, ale sama nie byłam świadoma, że aż tyle mogę za te szaszłyki zapłacić. Wzięłam rachunek, ale na nim nawet nie ma wagi – mówi nam mieszkanka.

Ceny jedzenia na wagę, więc ostateczny rachunek może zaskoczyć

Na stanowiskach handlowych w większości miejsc ceny są dobrze widoczne, ale nie mówimy o cenach całkowitych, ale kwotach za 100 gramów. Nie kupując więc codziennie szaszłyków czy ziemniaczków na wagę, możemy być zaskoczeni ich ostateczną ceną.

100 gramów szaszłyka kosztuje więc 15 złotych. Jedna porcja waha się od ok. 300 do nawet 500 gramów. Nietrudno więc policzyć, że „porządna” porcja szaszłyka może kosztować nawet 80 złotych. Podobnie jest z porcją ziemniaków, która może wynieść ok. 250 gramów, za same pieczone kartofelki zapłacimy wówczas nawet 17-18 złotych. Ceny kiełbaski z grilla zaczynają się od 18 złotych.

Na bożonarodzeniowym jarmarku nieodłącznym punktem zainteresowania konsumentów jest też grzaniec. Jego cena uzależniona jest od pojemności kubeczka i zaczyna się zwykle od ok. 14 złotych. Zdarzają się jednak przypadki, gdy świąteczny napój kosztuje nawet powyżej 20 złotych za kubek.

Ekspertka: „W święta robimy zakupy bardziej emocjonalnie niż racjonalnie”

Ekonomiści nie mają wątpliwości: sezonowy biznes ma to do siebie, że głębiej penetruje kieszenie Polaków.

– Okres przedświąteczny jest czasem wzrostu cen. Idąc na jarmark, spodziewamy się, że zapłacimy więcej i zwykle jesteśmy na to gotowi. Płacimy nie tylko za produkt, ale i za atmosferę i udział w wydarzeniu – mówi dr Katarzyna Kazojć, ekonomistka. – Wiemy, że idą ciężkie czasy i niektórzy pewnie będą próbowali więcej zarobić. Wykorzystywanie gorączki świątecznej ma na pewno miejsce. Czy konsumenci będą rezygnować z zakupów? Idą ciężkie czasy, więc pewnie jesteśmy bardziej uważni na co wydajemy pieniądze – dodaje eknomistka.

– Niestety podwyżki odczuwalne są na każdym kroku. W sklepach, restauracjach czy innych usługach. Jarmarki od zawsze znane były z wyższych, niż przeciętne, cen. W tym roku przez inflację i całą sytuację ekonomiczną, ceny na jarmarku są wyższe niż dotychczas. Czy jest to do zaakceptowania? Pewnie nie dla wszystkich. Ale, nie ukrywajmy, że ta atmosfera świąteczna, zapachy, które roztaczają się wokół straganów, sprzyjają robieniu zakupów bardziej emocjonalnie, może mniej racjonalnie. To my, klienci kreujemy trochę te ceny. Jest podaż dopóki jest popyt – komentuje ekspert ds. handlu i szkoleniowiec Polskiej Fundacji Przedsiębiorczości Anita Gałek.

Bożonarodzeniowy jarmark w Szczecinie potrwa do 22 grudnia.