Sytuacja wyglądała niebezpiecznie i całe szczęście, że nikt nie znajdował się w miejscu, gdzie runęło urządzenie. Pantograf spadł z jednego z tramwajów na skrzyżowaniu ul. Krzywoustego i al. Bohaterów Warszawy. Przez kilkanaście minut ruch tramwajów był sparaliżowany, ale jeszcze przed popołudniowym szczytem komunikacyjnym tramwaje ruszyły.

 

Świadkowie zdarzenia przyznają, że sytuacja wyglądała poważnie. Gdyby pantograf runął na samochód lub człowieka, to mogłoby to się skończyć tragedią.

– Trwało to 5 sekund. Na szczęście nikogo nie było w pobliżu. Był ogień, iskry i dym – mówi pani Katarzyna, nasza czytelniczka.

Przez blisko pół godziny tramwaje linii numer 7 kierowano do pętli przy ul. Kwiatowej na Gumieńcach.

– Torowisko zostało szybko posprzątane, a tramwaje ruszyły przed godziną 16:00 – mówi Hanna Pieczyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie.