Gramy, bo musimy i czasami wyrastają nam skrzydła. Gdy coś nas ciśnie, krzyczymy albo mrużymy oczy. Czasami słyszymy głosy. Gdy dźwięki rozsadzają nam głowy, udaje się przejść na drugą stronę. Olśnienie przychodzi rzadko, ale zawsze sPiątkuNaSobotę. – tak o sobie pisze szczecińska kapela SPNS. Zespół powstał w 2003 roku. Od tamtego czasu zaszło wiele zmian, były sukcesy, przerwy w graniu. Teraz powracają do żywych, koncertem we Free Blues Club. Będzie to pierwszy koncert w nowym roku, a jednocześnie pierwszy koncert w nowym składzie.

sPiątkuNaSobotę po długiej przerwie, wraca z autorskim materiałem. Materiał w nowych aranżacjach? Czy czeka nas także niespodzianka w postaci nowych utworów?

Nie jesteśmy jeszcze na etapie coverowania samych siebie. Oczywiście będą i nowe numery. Kilka starych kompozycji wydało nam się na tyle dobrych, że nawet teraz kiedy patrzymy na nie z dystansu nadal chcemy je grać. Tyle, że teraz zrobilibyśmy byśmy je inaczej. Stąd nowe aranże.

Czy zmiany składu mocno wpłynęły na brzmienie zespołu? Szukaliście nowego stylu, czy zostaliście przy starym sprawdzonym?

Każdy muzyk ma swój indywidualny styl i choćby całe uzębienie zeżarł na chałturach w „Domu Strażaka” to nikt nie wykona tego samego kawałka dokładnie jak samo jak ktoś inny. Nowy skład musi oznaczać nowe brzmienie. W naszym przypadku, każda z osób które dołączyły do SPNS wniosła część swojego stylu.

Wystarczy powiedzieć, że w miejsce jednej gitary elektrycznej zamontowaliśmy dwa wiosła (Chris i Anioł). Przez to muza jest pełniejsza i odrobinę mocniejsza. Mieszanka klasycznie rockowych i całkiem nowoczesnych beatów znalazła się u nas za sprawą Harrego. Takiego perkusisty szukaliśmy od dawna. Ze starego składu zostałem ja z Bimbełtem. Razem zakładaliśmy ten zespół, razem go rozwaliliśmy i razem podjęliśmy się reaktywacji. Generalnie brzmienie to taki temat, o którym nie ma co nawijać. Trzeba najzwyczajniej posłuchać. Zapraszam do Free, wszystko się wyjaśni.

Dlaczego na oficjalny powrót zespołu na scenę, wybraliście akurat FBC?

Z kilku powodów. Ostatni autorski koncert w Szczecinie SPNS zagrało właśnie we Free. Później graliśmy już tylko poza miastem, aż w końcu zawiesiliśmy działalność. To pierwszy powód, ale nie główny. Free Blues Club wydaje się najlepszym miejscem dla tego typu imprez. Nie tylko dlatego, że to jedyny klub prawdziwie muzyczny w mieście. Po prostu tam najlepiej to brzmi. Nie wyobrażam sobie zagranie tego koncertu gdzie indziej.

W planach częste koncertowanie, czy skupicie się na tworzeniu nowego materiału i pracy w studio? A może jedno i drugie?

W zasadzie jedno i drugie. Na pewno musimy przymierzać się do studia, bo materiał który mamy, po pierwsze nagrali inni ludzie, po drugie nie przystaje do poziomu zespołu na dziś. Na pewno też zagramy jeszcze jeden, może dwa koncerty w mieście jeszcze przed majem. Chcielibyśmy w tym roku wziąć udział w Festiwalu Gramy 2008. Ostatnim razem nie udało nam się to, bo zespół się zepsuł.

Poza tym mamy nadzieję, że uda nam się w najbliższej przyszłości znaleźć kogoś, kto zająłby się sprawami organizacyjnymi. Wtedy my moglibyśmy skupić się wyłącznie na muzyce. Jeśli kogoś takiego macie, dajecie znać. (śmiech)

Dodatkowo planujemy w okolicach kwietnia bądź maja zorganizować imprezę z okazji czwartych urodzin SPNS. Chcielibyśmy zaprosić przyjaciół, którzy grali z nami w przeszłości i zrobić niezły remoncik. Oczywiście czujcie się zaproszeni…

Dzięki za zaproszenie i za poświęcony czas.