W piątkowy wieczór (28.09.2007r.) w SCK Kontrasty mogliśmy ujrzeć sześć zespołów z nurtu metal, hardcore, industral. To już druga impreza z serii Neuro City.

Na koncert przybyła spora grupa osób, choć zapewne nikt by się nie obraził, gdyby było ich jeszcze więcej. Pierwszy na scenę wyszedł zespół Halcyone, który określa swoją muzykę jako posthardcore, rock (http://www.myspace.com/halcyone). Chłopacy dali popis młodzieżowego grania, w którym stawia się przede wszystkim na dobrą zabawę. Po koncercie miałam przyjemność porozmawiać chwilkę z gitarzystą zespołu, który jest sympatycznym człowiekiem i dowiedziałam się, ze jest zadowolony z występu. To dobrze.

Kolejnym zespołem był Devilish Distillery, projekt zawierający w swoim składzie wokalistę zespołu Godsend oraz gitarzystę, basistę i perkusistę Cruentusa.Zespół tworzy muzykę będącą mieszanką stoner rocka i metalu Jeśli chodzi o inspiracje, to można przeczytać o nich na stronie grupy (http://www.myspace.com/devilishdistillery). Występ powstałego niedawno zespołu był udany. Wokalista Hyeev, który przyzwyczaił nas do wokalu budowanego głównie na krzyku, pokazał inne oblicze. W Devillish Distillery możemy usłyszeć więcej śpiewu i muszę przyznać, że mi się to podobało. Co prawda, o gustach się nie dyskutuje – tę sentencje popiera także Hyeev – ale swoje zdanie wyrażać można. Zatem gratuluję muzykom nie ograniczania się tylko do mocnego grania.

Występ każdej grupy poprzedzony był przerwą, trochę jak dla wytrzymałości publiki, za długą. W jej czasie zmieniano sprzęt i zespół przygotowywał się do występu. Tak było i przed występem gospodarzy Neuro City Live II – zespołem Cruentus. Metalcorowy industrial, który grają jak zwykle zaprezentował się lepiej na żywo, niż ze studyjnych nagrań. Wokalista z pasją wykrzykiwał tekst opierając nogę na barierce, tuż obok szalejących w wirze pogo fanów koncertów. Muzyka Cruentusa, jest bardzo energetyczna i to udane połączenie różnych gatunków muzycznych. Trochę jednak zabrakło tej energii, może dlatego, że klawiszowiec tańczył mniej niż zazwyczaj, co zauważyła moja koleżanka. Jednak pewnie to wina dużego wysiłku włożonego w organizację koncertu. Hm. Cruentus to po łacinie: skrwawiony, krwawy, okrutny. Czy tak zaprezentował się zespół? Tak, ich muzyka to bardzo szybkie tempa, mocne uderzenia, ciężar i industriaowe zimno, plus wokal – który lepiej usłyszeć niż opisywać (http://www.myspace.com/technosatan), dla mnie brzmi on jak industrialowy Cradle Of Filth.. Szkoda, że zespół zagrał tak krótko, bo niestety, ale czas gonił.

Następne na scenie pokazał się osobliwy skład Orphan Hale, zespołu z Niemiec, który gra połączenie metalu z trashem, death metalem i melodyjnością. Egzotyki zespołowi dodaje wokal – jest nim głos Siny Niklas, której wygląd nie przynosi na myśl siły jej gardła. Ogółem jestem sceptycznie nastawiona do wokalistek metalowych, ale Orphan Hate na żywo zmienił moje nastawienie. Sina potrafi śpiewać i pomimo, że krzyczy, nie wychodzi to wulgarnie, a po prostu metalowo i wiarygodnie. Z tego, co zaobserwowałam, zespół spodobał się wielu osobom. Gratulacje dla Cruentusa, że wynalazł i zaprosił tę grupę ( http://www.myspace.com/orphanhate ).