Do tej pory reżyserowała spektakle w Teatrze Krypta. "Letnie osy kąsają nas nawet w listopadzie” to pierwsza inscenizacja Anny Januszewskiej na jednej ze scen Teatru Współczesnego w Szczecinie. "Debiut" zdecydowanie godny uwagi.

Polska premiera sceniczna tej sztuki, napisanej przez Iwana Wyrypajewa, nastąpiła w kwietniu tego roku w warszawskim Teatrze Dramatycznym. W Szczecinie jej interpretację zobaczyliśmy po raz pierwszy 12 września w Teatrze Małym."Letnie osy..." to komediodramat, w którym błahe z pozoru kłamstwo inicjuje bardzo poważną dyskusję trojga osób, jednocześnie  podważając stasus quo dotąd stabilnego związku. 
 
Robert (Jacek Piątkowski) próbuje się dowiedzieć, jaki mężczyzna pod jego nieobecność odwiedził Sarę (Anna Januszewska). Otrzymuje od żony satasfakcjonujące wyjaśnienie, ale jego przyjaciel, Donald (Grzegorz Młudzik) poddaje je w wątpliwość. Ktoś zatem nie mówi prawdy, ale wszelkie próby dotarcia do niej, okazują się  nieudane bo... "letnie osy kąsają nas nawet w listopadzie". Bohaterowie spektaklu co chwila bowiem wikłają się w roztrząsanie przerastających ich kwestii moralnych, a znalezienie recepty na spokój jest coraz bardziej odległe.Choć Robert stara sie usilnie sprowadzić rozmowę  do prostego tak czy nie, to za sprawą Donalda, zdystansowanego, ale konsekwetnie podtrzymującego swoje zdanie (nawet gdy jego zdrowie psychiczne zostaje  zakwestionowane), więc zagadka pozostaje nie rozwiązana.
 
Wszystkie postacie stają się, chcąc nie chcąc uczestnikami gry, w której nikt nie wygrywa, a odkrywanie nieznanych wczesniej faktów przynosi raczej ból niż zrozumienie. Słowa dotykają takich zagadnień jak odpowiedzialność za siebie i innych, skutki uboczne mądrości czy... utracone szczęście kobiet. Ten ostatni temat podejmuje Sara w swym długim i emocjonalnym monologu i jest to jedna z najlepszych scen całości. Scenografia (stworzona przez Januszewską) składająca się z niewielu elementów, w tym z tarczy strzelniczej odbitej na podłodze, podkreśla wyizolowanie i bezbronność bohaterów.
 
Wyrypajew pozwala sobie na to by zrewidować niejeden z powszechnie utrwalonych poglądów, a przy tym daje widzowi możliwość obserwowania podszytej humorem, intelektualnej rozgrywki, która toczy się na scenie. Szkoda, że nie mógł zobaczyć tej szczecińskiej realizacji swego dzieła, bo jak sądzę zaaprobowałby efekty pracy aktorów. 
 
Premiera tego spektaklu, to niewątpliwie dobre otwarcie sezonu, a jednocześnie początek świętowania 10. urodzin sceny na Deptaku Bogusława.