Od jutra rząd wprowadza nowe obostrzenia. To nie tylko zamknięcie kolejnych branż, ale również przedszkoli oraz żłobków. Jak to będzie wyglądać w praktyce? „Wszyscy mamy dużo pytań i brak odpowiedzi”.

 

Jak mówi Krzysztof Soska, Zastępca Prezydenta Szczecina, zamknięcia przedszkoli i żłobków można było się spodziewać, więc miasto nie jest tym faktem zaskoczone. Natomiast ma na razie związane ręce, bo nie ma jeszcze opublikowanych rozporządzeń, które uregulują zapowiadane przez rząd wyjątki, czyli gwarancję opieki dla dzieci lekarzy i osób walczących z pandemią na pierwszym froncie.

– Jak to szczegółowo wygląda? Wszyscy mamy dużo pytań i na razie cały czas brak odpowiedzi – przyznaje Soska. – Jeżeli ktoś z państwa jest lekarzem czy pielęgniarką, to możecie przyjść do swojego żłobka i przedszkola, na pewno będzie dyżur pracowników i wszystkiego się dowiecie – zapewnia i dodaje: – Wszyscy mamy dużo pytań i brak odpowiedzi. Domyślamy się, że rozporządzenie szczegółowe zostanie wydane dzisiaj w nocy i że przez weekend będziemy w stanie przygotować się do tego wszystkiego również proceduralnie. Z tych projektów, które pojawiły się na stronie ministerstwa edukacji wynika, że przybywanie dziecka w przedszkolu może się odbywać na wniosek rodzica, zatem prawdopodobnie w poniedziałek trzeba będzie złożyć stosowny wniosek. Nie wiemy jeszcze, czy będzie potrzebne zaświadczenie z zakładu pracy, czy wystarczy oświadczenie rodzica.

Wątpliwości jest więcej. Mieszkańcy dzwonią i pytają o to, co np. w sytuacji, gdy jeden z rodziców jest w tej grupie osób uprawnionych do zostawienia dziecka w przedszkolu, a drugi nie, co w przypadku, gdy mama jest na urlopie wychowawczym, a tata pracuje, czy wtedy też można skorzystać z przedszkola. – Nie jesteśmy w stanie rozwiać teraz tych wątpliwości – komentuje Soska.

Jak zaznacza, miasto musi być przygotowane na taką sytuację, w której w przedszkolu będzie tylko jedno dziecko, bo tylko ono będzie się kwalifikować do ogłoszonych wyjątków.

– Z projektu wynika, że rodzic ma prawo oczekiwać, że dziecko ma mieć zapewnioną opiekę w placówce, do której jest zapisane. A to, czy będą chcieli, by było samo w wielkim przedszkolu, to jest już inna kwestia. Być może w tej sytuacji w porozumieniu z rodzicami będziemy proponowali, aby dziecko miało okazję pobawić się w małej grupie w sąsiednim przedszkolu. Ale to musimy na razie pozstawić bez odpowiedzi. Najbardziej irytuje nas to, że prawdopodobnie dopiero w weekend będziemy mogli organizować pracę. Uważam, że po konferencji powinny pojawić się rozporządzenia. Podporządkowujemy się bez dyskusji, chcemy tylko jasności w sytuacji prawnej – dodaje.