Gryf Tuning Show - pod taką nazwą kryła się impreza, otwierająca sezon tuningowy 29 kwietnia, organizowana przez szczeciński Gryf Tuning Club na lotnisku w Kluczewie koło Stargardu Szczecińskiego.

Od samego początku wydarzenie zapowiadało się bardzo obiecująco. Na stronie internetowej GTC widniała zapowiedź i dokładny plan imprezy, a miłośnicy samochodowych modyfikacji tylko czekali na to, aby wyciągnąć swoje maszyny i przyjechać na płytę lotniska chwaląc się nowymi modyfikacjami, jakie dokonali w swoich autach.

Zlot zaczął się o godzinie 11, lecz już przed tą godziną ustawił się rząd aut przed bramką wjazdową. Na płycie lotniska pojawiało się coraz więcej pojazdów z całego regionu zachodniopomorskiego. Wszystko działo się pod okiem wynajętej ochrony, jak i Policji oraz czuwającej nad bezpieczeństwem straży pożarnej z karetką pogotowia. Nie zabrakło też oprawy muzycznej, o którą zadbał Dj Honey Rex, stojący na naczepie tira. Trzeba przyznać, że jakość dźwięku wypływająca z głośników nie była najlepsza i często nie można było zrozumieć komunikatów didżeja.

Uwaga większości uczestników imprezy skupiała się jednak na dźwiękach ryczących silników z ogromną mocą. Na placu nie sposób było nie zaważyć pięknych kobiet w białych spódniczkach z logiem GTC i napisem "Gryf rządzi". O godz. 11:30 zaczęły się zawody wyścigów równoległych na 1/4 mili, które były podzielone na różne klasy - w zależności od pojemności, a do udziału w konkursie ustawiała się długa kolejka aut, gdzie jedno po drugim startowało dając z siebie wszystko. Pomiar czasu odbywał się za pomocą stopera. Nie jest to zbyt dokładna metoda, ale to nie były profesjonalne zawody - grunt, że była dobra zabawa i sporo emocji. Następną atrakcją, jaką przygotowali organizatorzy był pokaz grupy antyterorystycznej, gdzie można było podziwia sceny rodem z filmu. Szkoda tylko, że pokaz był realizowany w trakcie wyścigów, przerywając je. Jednak po pokazie wyścigi ponownie wznowiono. O godz. 14 miało odbyć się palenie gumy i znaczna część widzów już się ustawiła, aby zobaczyć wyczyny na specjalnie przygotowanym miejscu. Niestety w tym samym czasie, kiedy trwały wyścigi, rozpoczęło się palenie gumy. Cześć ludzi była zdezorientowana, nie wiedząc gdzie oglądać pokazy i z tego powodu zrobiło się małe zamieszanie.

Poza niewielkimi niedociągnięciami organizatorów imprezę można zaliczyć do udanych. Pocieszające jest to, że są ludzie, którzy chcą, aby coś się działo w naszym regionie. Miejmy nadzieję, że kolejne imprezy będą jeszcze lepiej dopracowane... Najważniejsze, aby wszyscy
dobrze się bawili tak jak na zlocie 29 kwietnia.