Chociaż wiele osób twierdzi, że ten przegląd najlepsze lata ma już za sobą, to tegoroczny Kontrapunkt mimo wszystko był wydarzeniem wartym uwagi. Wśród kilkudziesięciu spektakli, które znalazły się w programie, niewątpliwie były takie, które zostaną przez widzów zapamiętane na dłużej niż czas trwania festiwalu, aczkolwiek największe kontrowersje wzbudził... występ muzyczny kończący całą imprezę.

 

Uczta na początek

Ostatni dzień festiwalu zapewnił widzom emocje czysto teatralne, muzyczne oraz te dotyczące ogłoszenia zdobywców nagród. Zanim jednak na festiwalowe sceny weszli aktorzy, można było zobaczyć instalację performatywną „Uczta”, przygotowaną na placu Solidarności przez Karolinę Gołębiowską, nawiązującą do kultury gościnności i będącą przypomnieniem, jak bardzo jesteśmy teraz od niej dalecy, zważywszy na wydarzenia na naszej wschodniej granicy.

Znakomity finisz Ofelii

Następnie widzowie udali się w dwóch kierunkach – na pokaz spektaklu „Kongres Futurologiczny” w reżyserii Agnieszki Jakimiak w Teatrze Współczesnym (było to wydarzenie towarzyszące) oraz prezentację „I Came To Your River. Ophelia Fractured” wrocławskiego Studio Kokyu w Pałacu Młodzieży. Właśnie to drugie przedstawienie, oparte na motywach Szekspirowskiego „Hamleta”, znakomicie zagrane przez trzy młode aktorki, okazało się „czarnym koniem” nurtu OFF Kontrapunkt. W wyniku głosowania przeprowadzonego po tej inscenizacji okazało się, że głosami widzów pokonała ona pozostałych siedmiu kandydatów do Nagrody Publiczności, co podczas wieczornej gali finałowej w Pleciudze oficjalnie ogłosił Dariusz Mikuła z Teatru Kana.

Wtedy też poznaliśmy werdykt jury dotyczący OFF Kontrapunktu. Gremium postanowiło przyznać nagrodę im. Zygmunta Duczyńskiego w wysokości 5 000 zł, ufundowaną przez Marszałka Województwa Zachodniopomorskiego, twórcom spektaklu tanecznego „Sticky Fingers Club”.

Umiejętne żonglowanie. Dwie nagrody dla „Jezusa”

Ogłoszone zostały także rozstrzygnięcia w nurcie głównym. Jury, które reprezentowali Dariusz Kacprzak i Zbigniew Niecikowski, przyznało:

– Nagrodę Główna Jury w kwocie 10 000 zł dla spektaklu „Jezus” Nowego Teatru w Warszawie za pełnię teatralnej wypowiedzi, na którą złożyły się umiejętne żonglowanie konwencjami, lekkość i swoboda budowania kreacji aktorskich przy jednoczesnym, niezwykle konsekwentnym, konstruowaniu teatralnego świata, gęstego od znaczeń i nierzadko niewygodnych treści;

– Nagrodę Rady Miasta Szczecin ex aequo w wysokości 2 500 zł każda dla spektakli: „Warunki zabudowy” Centrum Rezydencji Teatralnej Scena Robocza w Poznaniu oraz Teatru Cinema w Michałowicach za śmiałość poszukiwań i wytrącenie z poczucia komfortu, oraz „Staff only” w wykonaniu Biennale Warszawa za bezpretensjonalność w balansowaniu między prywatnością a teatralną metaforą.

Dwa Aktorskie Wyróżnienia Honorowe trafiły do Sary Celler-Jezierskiej za rolę Marii Magdaleny w spektaklu „Jezus” Nowego Teatr w Warszawie oraz do Karoliny Staniec za rolę Barbary Zdunk w spektaklu „I tak nikt mi nie uwierzy” Teatru Fredry w Gnieźnie.

Triumf belgijskiego spektaklu

Poza tym Valentijn Dhaenens – reżyser i wykonawca – oraz Jeroen Wuyts – reżyser światła i dźwięku w spektaklu „BigMoutH” – zostali wyróżnieni Nagrodą im. Kazimierza Krzanowskiego w kwocie 3 000 zł. Ten bardzo dobry spektakl, oparty na fragmentach przemówień Georga W. Busha, JFK, Sokratesa i innych polityków oraz mówców, okazał się największym zwycięzcą przeglądu, ponieważ Grand Prix, czyli Wielką Nagrodę Publiczności 55. Przeglądu Teatrów Małych Form KONTRAPUNKT 2021 otrzymali właśnie ci twórcy.

Publiczność chyba jeszcze nie dorosła

Zakończenie całego festiwalu zostało wzbogacone występem Ensemble Kompopolex, czyli wrocławskiego trio, które tego dnia zagrało w składzie: Michał Jedynak (perkusja), Rafał Łuc (akordeon) i Jacek Sotomski (komputery). Zespół wykonuje muzykę współczesną, a w wybranym na ten wieczór programie znalazły się utwory Jennifer Walshe, Simon Løffler, Marty Śniady, Celeste Oram oraz Piotra Peszata. Już pierwsza kompozycja wzbudziła głośne komentarze na widowni (najwyraźniej sztuka szeptania niestety zamiera), która eksperymentalne i dość ekstremalne brzmienia zaproponowane przez trio odebrała wręcz jak atak na swoje uszy. Co prawda ci najbardziej oburzeni opuścili salę, nie mogąc znieść natężenia dźwięków, ale część pozostałych osób do końca z uporem demonstrowała swoje niezadowolenie.

Najwyraźniej szczecińska publiczność teatralna nie dorosła jeszcze do odbioru niekonwencjonalnych propozycji muzycznych odbiegających od jej gustów. Kulturalne zachowanie podczas występu, który nam się nie podoba, niestety jest dla wielu zadaniem ponad siły. Może w maju 2022, podczas kolejnego Kontrapunktu, będzie już choć trochę lepiej pod tym względem (tym bardziej, że aplauz podczas występu Ensemble Kompopolex też był na szczęście słyszalny).