Twórcy trochę żartobliwie nazwali swoje dzieło „miłosnym poradnikiem w czasach zarazy podczas robienia dziar”. Pierwszy odcinek serialu pod tytułem „Dziewczyna bez tatuaży” pojawił się na kanale YouTube 17 lutego i co środę będzie można oglądać kolejne części tej dokumentalnej opowieści. To film o absolwentce uczelni artystycznej, która prowadzi pracownię tatuażu na szczecińskim Niebuszewie, a swoim klientom wróży także z kart Tarota...

 

Reżyserem „Dziewczyny bez tatuaży” jest Mateusz Żegliński, szczeciński twórca filmowy, a także wykładowca prowadzący Pracownię Filmu, Pracownię Montażu Filmowego oraz przedmiot krótkie formy wideo na WIT Szkole Wyższej pod auspicjami Polskiej Akademii Nauk. Jest odpowiedzialny za zdjęcia, a także dźwięk i montaż, natomiast scenariusz napisał wspólnie z główną bohaterką, Basią Rzeźnicką.

– Ciekawe jest to, że studiowaliśmy na tej samej uczelni tzn. na Akademii Sztuki w tym samym czasie, ale wtedy się nie poznaliśmy. Dopiero w 2019 roku, kiedy realizowałem film o dyrygencie Norbercie Twórczyńskim dla Filharmonii w Szczecinie, to on właśnie polecił mi Basię jako bardzo dobrą graficzkę. Kiedy bliżej ją poznałem, uznałem, że to co robi, to dobry temat na film – mówi Żegliński.

Dotychczas zostało zrealizowanych sześć odcinków. W pierwszym z nich ze swoich sercowych rozterek zwierza się Paweł, a Basia po wykonaniu tatuażu rozkłada karty Tarota, by z nich odczytać jego sytuację, a także coś mu doradzić...

– Zaakceptowałam pomysł Mateusza na ten serial dość szybko, ale przyznam, że miałam – i wciąż mam – duże wątpliwości, czy moi klienci będą się otwierać przed kamerą, bo tematy rozmów są zazwyczaj osobiste – mówi Basia Rzeźnicka. – Tatuuję mniej więcej od 4 lat, a od roku mam własną pracownię. Tarot natomiast jest dla mnie ważny, bo otwiera drogę na rozwój duchowy, w którym karty bardzo pomagają – dodaje.

Serial jest czarno-biały. Dlaczego reżyser zdecydował się na taką formę przekazu? – Zawsze przy tworzeniu filmu staram się dobrać stylistykę czy estetykę do konkretnego bohatera i do jego punktu widzenia. Basia specjalizuje się w czarnym tatuażu i czarnych projektach oraz ilustracjach czarno-białych, więc taka kolorystyka była naturalnym wyborem. Ja osobiście jako operator uwielbiam pracować z ekspozycją monochromatyczną, jako odbiorca też lubię filmy w ten sposób tworzone, więc to mi bardzo pasowało – mówi Żegliński. – Basia jest praktycznie współautorką filmu. Ważne w tym filmie są grafiki, które one stworzyła, jest też autorką plakatu do niego. Ona także wybrała bohaterów do kolejnych odcinków spośród klientów przychodzących do pracowni – zaznacza reżyser.

23 lutego można będzie zobaczyć drugi odcinek „Dziewczyny bez tatuaży”.