Tu się wychowałem, a dziś przyszedłem z sentymentu. Wszystko tu kiedyś wyglądało inaczej - mówi jeden z uczestników niedzielnego spotkania na Drzetowie-Grabowie. Kolejna odsłona projektu „Spotkajmy się! Kultura w działaniu” była pełna wspomnień, historycznych ciekawostek, ale też wpisała się w świętowanie 10 urodzin hotelu Vulcan i… Dnia Kundelka. Stała się też mostem łączącym kulturę Szczecina i Berlina.

Drzetowo-Grabowo na kilka godzin stało się centrum wyjątkowych wydarzeń. Po raz kolejny mieszkańcy spotkali się, aby poznać lokalną historię, integrować się i wspólnie spędzić czas.

Urodziny hotelu Vulcan

- Dzisiejsze wydarzenie wpisuje się w dziesięciolecie funkcjonowania Hotel Vulcan, który jest jednym z takich nielicznych obiektów na naszym osiedlu, który jest dostępny, zaangażowany społecznie, otwarty też na prospołeczne działania, gdzie zawsze możemy liczyć na współpracę, partnerstwo jako organizacja pozarządowa. I to jest dla nas bardzo ważne, dlatego też chętnie tutaj wspólnie z hotelem świętujemy - mówi koordynatorka działań Barbara Markowska ze Stowarzyszenia Przystań.Wartości.

To właśnie w hotelu Vulcan odbyła się część wydarzeń, a najmłodsi razem z Małgorzatą Narożną, znaną jako ciocia Fika, świętowali przypadający akurat w niedzielę Dzień Kundelka. Ciocia Fika jest obecna na każdym z wydarzeń w ramach projektu. - Takie spotkania rodzinne, gdzie rodzice razem z dziećmi mogą uczestniczyć w wydarzeniu, które oferuje zarówno koncert, jak i spacer lokalny, są ogromną wartością. Nawiązuje się relacja pomiędzy dzieckiem, książką, pomiędzy rodzicem, a dzieckiem, dzieckiem, rodzicem i znowuż książką - mówi.

Opowieści wokół książek było więcej, bo już w sobotę w Centrum Solidarności Stocznia odbyło się spotkanie autorskie z Dorotą Danielewicz która od 45 lat mieszka w Berlinie. Wyjechała z rodzicami w wieku niespełna 17 lat i jak sama mówi, to doświadczenie mocno ją ukształtowało. Punktem wyjścia do rozmowy była jej książka “Berlin. Miasto, które niczemu się nie dziwi”. W rozmowie pojawiły się wątki porównania lat 20 ubiegłego wieku i obecnych, Berlina jako miasta techno, wolności seksualnej i innowacji technologicznych oraz atmosfery sprzyjającej artystom. Poruszono także tematy związane rewitalizacją Szczecina i szukano inspiracji w Berlinie. Ciekawym przykładem okazała się opisana w książce historia berlińskiego Tacheles, czyli domu towarowego, który jako pustostan skazany na wyburzenie został czasowo zajęty przez artystów i stał się wizytówką miasta.

Spojrzenie na historię

Niedziela zaczęła się od historycznego spaceru po Żelechowej i Drzetowie, który poprowadził prof. Dariusz Wybranowski.

- To jest obszar, który został bardzo ciężko doświadczony przez historię, zwłaszcza drugą wojnę, a potem powojenne odbiórki i na stosunkowo niskiej przestrzeni mamy, bądź mieliśmy, bardzo dużo ciekawych obiektów i elementów zabudowy. Na przykład jeśli idziemy przez ulicę Ludową, to w dużej mierze są to tereny dzisiaj zadrzewione, które są taką swoistą dżunglą, ale należy pamiętać, że przed wojną te ulice były gęsto zabudowane kamienicami, sklepy, mieszkali tam ludzie. Słowem, jak pokazują zdjęcia przedwojennego Szczecina, ten świat wygląda zupełnie inaczej i ja ten świat chcę Szczecinianom i innym osobom przybliżyć - mówił prof. Wybranowski.

Jednym z hitów spaceru okazał się przystanek przy ławeczce-pomniku Sophie Caroline Auguste Tilebein przy skrzyżowaniu ulic Robotniczej i Dębogórskiej. Zdjęcie z panią Tilebein, niemiecką artystką, dla wielu uczestników będzie pamiątką spaceru. Przewodnik pokazał też nieco ukryty, znajdujący się nieopodal wyjątkowy mural również przedstawiający tę postać.

Jednym z uczestników spaceru był pan Henryk, który urodził się w 1949 roku - dziś mieszka na Pomorzanach, ale wychował się na Strzałowskiej. - Dowiedziałem się, że jest taki spacer to przyjechałem. Tu wszystko kiedyś wyglądało zupełnie inaczej. I kiedyś, jak obcy się tu zaplątał, to mógł wrócić z podbitym okiem. Dziś to się wszystko zmieniło - mówił i na każdym przystanku spaceru potakiwał, bo wiele rzeczy, o których opowiadał przewodnik widział i doświadczał osobiście.

W wydarzeniach na Drzetowie-Grabowie wzięła też udział twórczyni cyfrowa Anna Koc, która w ramach projektu pracuje nad filmem, który odtwarza wygląd nieistniejącego zamku Oderburg. - Jest to jeden z najważniejszych zabytków dawnego Szczecina, bardzo mało znany, większość społeczeństwa prawdopodobnie nie wie o jego istnieniu, a przecież był to też zamek Gryfitów - opowiadała.

Finał niedzielnych atrakcji to koncert duetu Jackpot w hotelu Vulcan. Miejsce nieprzypadkowe - bo hotel świętuje 10 urodziny. - Zależy nam, żeby mieć dobre stosunki z mieszkańcami. Chcemy, żeby wiedzieli czym my się zajmujemy na co dzień. Organizujemy konferencje i szkolenia, ale również takie jak dziś spotkania kulturalne - mówi Dagmara Florian specjalistka od marketingu w hotelu Vulcan.

- Bardzo nam się podobało - mówili na koniec zadowoleni uczestnicy.

Kolejne spotkania już w listopadzie

Tym razem z powodów losowych nie odbyło się zaplanowane na niedzielę spotkanie autorskie z Małgorzatą Czyńską, ale to nie znaczy, że przepadło: zostało przełożone na 11 listopada. Już teraz twórcy projektu zapraszają na kolejne wydarzenie właśnie tego dnia.

Projekt „Spotkajmy się! Kultura w działaniu” uzyskał dofinansowanie z konkursu dotacyjnego dotyczącego wsparcia gmin z obszaru województwa zachodniopomorskiego w zakresie wdrażania Gminnych Programów Rewitalizacji (GPR) pn. „Regionalne Granty na Rewitalizację”, realizowanego z projektu dotacyjnego pn. „Regiony Rewitalizacji Edycja 3.0”, współfinansowanego ze środków Programu Pomoc Techniczna dla Funduszy Europejskich 2021–2027.

[1/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[2/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[3/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[4/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[5/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[6/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[7/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[8/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[9/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[10/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[11/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[12/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[13/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[14/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[15/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[16/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[17/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[18/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[19/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[20/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[21/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[22/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[23/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[24/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[25/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[26/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[27/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[28/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[29/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[30/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[31/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[32/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[33/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[34/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[35/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[36/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[37/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[38/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[39/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[40/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[41/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[42/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[43/48]
AUTOR ZDJĘCIA: Antoni Niedźwiecki
[44/48]
[45/48]
[46/48]
[47/48]
[48/48]