To budynek niedostępny na co dzień dla Szczecinian. Schowany za drzewami na wyspie, na którą od kilku lat nie ma swobodnego wstępu. Wyjątkową możliwość zwiedzania podstacji przyniosły Zachodniopomorskie Dni Dziedzictwa organizowane przez Biuro Dokumentacji Zabytków w Szczecinie. Świeżo po tym, jak budynek został laureatem ogólnopolskiego konkursu „Zabytek Zadbany 2026” w kategorii: „zabytki techniki”.
Jedyny taki widok na „Wenecję”. I to z najstarszego mostu
Ciekawostek historyczno-architektonicznych nie brakuje już na drodze do podstacji. Najpierw przechodzimy przez bramę w budynku dawnej zajezdni tramwajowej przy ul. Kolumba 88/89. Dziś to pustostan, który miasto będzie chciało najprawdopodobniej sprzedać.
Później wchodzimy na most, z którego jest jeden z lepszych widoków na „szczecińską Wenecję” od strony wody. Można zobaczyć, jak „trzymają się” wciąż czekające na remont budynki poprzemysłowe i jak w panoramę wkomponowała się po przebudowie nowa siedziba Wód Polskich.
Sama kratownicowa konstrukcja przeprawy jest wyjątkowa. Zbudowano ją w latach 1920-21 i jest jedynym mostem w Szczecinie, który przetrwał drugą wojnę światową. Obok jest most z 2006 roku, na którym położono kable prowadzące do podstacji. Zastąpił podobny, historyczny obiekt.
- Wcześniejszy most kablowy zawalił się w 1989 roku. Wtedy tymczasowo przełożono kable do rynienki, która teraz smutno zwisa pod mostem kratownicowym. Powinna już dawno zostać usunięta - zwraca uwagę Magdalena Gwiazdowska, która wspólnie z pracownikami Tramwajów Szczecińskich wcieliła się w rolę przewodniczki.
W niczym nie przypomina współczesnych podstacji
Podstacja zajmuje północną część wyspy. To miejsce, gdzie prąd przemienny z sieci energetycznej zostaje zamieniony na prąd stały, którym później zasilana jest okoliczna tramwajowa sieć trakcyjna.
Obiekt z Wyspy Jaskółczej w niczym nie przypomina swoich współczesnych odpowiedników. Na przykład podstacje zbudowane przy trasie Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju to małe, jednokondygnacyjne budynki bez okien, bardziej przypominające kontenery. Na początku XX wieku o architekturze przemysłowej myślano jednak zupełnie inaczej. Zabytkowa podstacja z 1925 roku to gmach z elewacją licowaną ciemnowiśniową cegłą klinkierową i dużymi ostrołukowymi oknami.
- Mamy tutaj nawiązania do modernizmu z elementami ekspresjonizmu – mówi dr Gwiazdowska. – Architekt nie jest znany, ale nie wykluczone, że był nim Gustav Gauss, który zaprojektował sąsiednią zajezdnię i był związany z innymi inwestycjami w infrastrukturę tramwajową, jak Zajezdnia Pogodno.
Budynek odnowiono w latach 2022-24, a efekty nagrodzono wspomnianym wcześniej wyróżnieniem w konkursie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Generalnego Konserwatora Zabytków. Elewację wyczyszczono, uzupełniono ceglane braki i podświetlono. Wyremontowano stolarkę okienną i drzwiową. Uzupełniono zdobienie w formie skrzydlatego koła - znak charakterystyczny dla ówczesnych tramwajarzy i kolejarzy.
Nitowane słupy i dyżurka sprzed lat
Wchodzimy do środka. Na parterze praktycznie nie zachowały się żadne historyczne urządzenia. To w dużej mierze pusta, niewykorzystana dziś przestrzeń. Jednak tutaj też można znaleźć interesujący element – nitowane słupy podtrzymujące strop.
- Takie same były w pierwszej sali Bajki, słynnego lokalu gastronomicznego przy dzisiejszej Alei Niepodległości. Przed wojną funkcjonował tam pierwszy „fast food” w Szczecinie, automaty z napojami i bar szybkiej obsługi. W wymalowanej na kremowo sali widoczne były filary wzmacniające z takim właśnie nitowaniem. Dopiero stamtąd wchodziło się do pomieszczeń z boazerią, podświetlanym szklanym parkietem i lożami – opowiada Magdalena Gwiazdowska.
Na piętrze wzrok przyciągają przede wszystkim równo ustawione rzędy współczesnych szafek elektrycznych. Ale wystarczy przez chwilę się rozejrzeć, żeby zobaczyć dużo starsze elementy, jak zajmująca część pomieszczenia budka operatora.
- To tak zwana dyżurka. Kiedyś stacja była obsługiwana przez 24 godziny na dobę przez operatorów. Od lat 70. podstacja jest już sterowana zdalnie - tłumaczy Mariusz Haraburda, zastępca kierownika Wydziału Infrastruktury Tramwajowej w Tramwajach Szczecińskich.
„To wszystko jest poniemieckie i wciąż działające”
Tuż obok dyżurki zwisa łańcuch zakończony hakiem. Jest przypięty do suwnicy pod dachem, która kiedyś służyła do transportowania cięższych urządzeń. Hak musiał powstać po 1933 roku, gdy w Niemczech rządził Adolf Hitler, gdyż wyraźnie widoczna jest na nim swastyka.
Kolejne zabytkowe urządzenia znajdujemy za ścianą, w bocznej „nawie” budynku. To przede wszystkim wielka rozdzielnia średniego napięcia (wysoka na dwie kondygnacje), na której wciąż znajdują się stare izolatory, szyny zbiorcze czy odłączniki.
- To wszystko jest poniemieckie i wciąż gotowe do działania - zaznacza Mariusz Haraburda.
Ciekawostką jest nitowany zbiornik na wodę pod sufitem z oryginalnymi rurami i manometrami. Do czego była potrzebna woda w podstacji prostownikowej?
- Do lat 60. wykorzystywano prostowniki rtęciowe, które potrzebowały odpowiedniego chłodzenia - tłumaczy nasz przewodnik.
Dzięki niemu od 100 lat jeżdżą tramwaje
To wszystko można oglądać, mimo że to urządzenia niepotrzebne już we współczesnej podstacji.
- Mamy tutaj wyjątkową sytuację. Pomimo wymiany różnego rodzaju instalacji, zdecydowano się zachować nieczynne, przedwojenne urządzenia. W przypadku obiektów techniki jest to trudne, w związku ze zmianami technologicznymi i nowymi standardami - podkreśla Magdalena Gwiazdowska.
Przejeżdżając tramwajem ul. Kolumba, warto pamiętać, że jedziemy dzięki stuletniemu budynkowi ukrytemu na małej wyspie.
Komentarze