Koncerty symfoniczne, lżejsze propozycje jazzowe, oblegane edukacyjne wydarzenia dla najmłodszych, pierwszy w historii festiwal poświęcony patronowi i zapełnione przestrzenie wystawiennicze – nadchodzące miesiące w Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza będą obfitować w różnorodne wydarzenia. „Chcemy, żeby filharmonia była miejscem, do którego przychodzi się po szereg rożnych doświadczeń”, podkreśla Magdalena Wilento, zastępca dyrektora szczecińskiej instytucji.

Symfoniczne serce filharmonii

Piątkowe spotkania z koncertami symfonicznymi to oczywiście fundament działalności filharmonii. W listopadzie Szczecinianie będą mogli usłyszeć uczestników oraz laureatów I i II miejsca 17. Konkursu Wieniawskiego, jednego z najważniejszych w kraju. Wraz z końcem miesiąca zaplanowano też IV Międzynarodowy Konkurs Kompozytorski im. Mieczysława Karłowicza.

– To jedna z tych niecodziennych sposobności, by zapoznać się z tym, co obecnie dzieje się w światowej kompozycji, bo rzeczywiści do konkursu zgłaszają się twórcy z całego świata – podkreśla Przemysław Neumann, dyrygent i dyrektor artystyczny Filharmonii im. M. Karłowicza w Szczecinie.

Do repertuaru powracają także koncerty z cyklu Pomniki Symfoniki, które tym razem będą poświęcone Mozartowi, Karłowiczowi, Debussy'emu i Mahlerowi. 

– Przybliżymy ich sylwetki, kontekst powstania jednego pomnikowego dzieła i wykonamy je w całości – tłumaczy Neumann. Już 31 października spotkanie z Mozartem i jego „Symfonią nr 40 g-moll KV 550”.

Rok 2027 będzie też okazją do uczczenia 200. rocznicy śmierci Ludwiga van Beethovena, dlatego też w repertuarze nie zabraknie koncertów z kompozycjami tego twórcy.

– Jego uwerturą Egmont rozpoczęliśmy sezon, ale w drugiej części sezonu pojawią się symfonie i jedyne jego oratorium „Chrystus na górze oliwnej” – zdradza Neumann. 

Ważnym elementem sezonu będzie też I Karłowicz Fest, który rozpocznie się w 150. rocznicę urodzin kompozytora. Wydarzenie potrwa od 11 do 19 grudnia. 

– Będzie to półtoratygodniowe święto poświęcone naszemu patronowi. Zagramy jego muzykę, pokażemy jego fotografie górskie, wyświetlimy film o jego życiu i zorganizujemy debatę o jego twórczości. Chcielibyśmy bardzo przybliżyć sylwetkę tego kompozytora – podkreśla Neumann.

Wychowują nowe pokolenie przyszłych gości filharmonii

– Nie jest tajemnicą, że edukacja dzieci to dla nas ważny aspekt i dokładamy wszelkich starań, żeby to były atrakcyjne propozycje – podkreśla Mateusz Czarnowski, kierownik Działu Wydarzeń Edukacyjnych. Pierwsza nowość, czyli „Bajka o fortepianie”, zabrała maluchy w podróż w czasie i przeniosła do ery Konzerthausu.

W repertuarze znalazły się również koncerty w ramach trzeciej odsłony cyklu Akademia Młodego Melomana, który w tym roku oparty będzie o sylwetki kompozytorów.

Pojawi się też druga edycja „Awantury w filharmonii” z mniej lub bardziej prawdziwymi potyczkami między kompozytorami w przystępnej formie dla dzieci.

Oczywiście nie zabraknie sztandarowych projektów, które niezmiennie tłumnie przyciągają najmłodszych – mowa o cyklu Donuta i warsztatach Raniutto.

Po raz kolejny młodzi instrumentaliści będą mogli też dołączyć do programu Jazz Camp for Kids.

Poza działaniami edukacyjnymi w koncertowych odsłonach, filharmonia już dziś zaprasza na przyszłoroczny interdyscyplinarny festiwal Słyszę Dobre Dźwięki.

Nie samą klasyką żyje filharmonia

Obok koncertów symfonicznych w repertuarze znajdziemy także lżejsze propozycje muzyczne.

– Chcemy kontynuować myśl dotyczącą dostępności i spotkania różnych, muzycznych światów, sztuki wizualnych, artystów, publiczności oraz partnerstwa kultury i biznesu – podkreśla Magdalena Wilento, zastępca dyrektora filharmonii.

W ramach Muzyki Świata spotkamy się z twórczością pionierów polskiej muzyki folkowej. Cykl Filharmonia Light przywoła m.in. piosenki z repertuaru Zbigniewa Wodeckiego i Andrzeja Zauchy czy muzykę filmową Jerzego „Dudusia” Matuszkiewicza. Z kolei Koncerty Jazzowe udowodnią, że jazz jako gatunek jest otwartą przestrzenią do dialogów. 

Również obie przestrzenie wystawiennicze – Galeria 4. piętro i Art.Room – już prężnie działają. Obecnie można oglądać w nich wystawy „Obecność” Łukasza Patelczyka i „Mnie się nie spieszy, mi się pali. Dymy nad Bieszczadami. Opowieść o przemijaniu” Magdaleny i Tomasza Seidler-Kumorów i ich syna Michała Kumora. 

– Chcemy, żeby filharmonia była miejscem, do którego przychodzi się po szereg rożnych doświadczeń. By była miejscem, w którym można się zatrzymać przy obrazie, fotografii, porozmawiać z artystami i spojrzeć na świat z innej perspektywy – zapowiada Wilento.

W grudniu czeka nas wystawa fotografii górskiej w ramach Karłowicz Fest, a w przyszłym roku pojawią się ekspozycje Bartka Otockiego, Slevina Arona czy Pawła Kuli.