Zapewnione jest już finansowanie inwestycji związanej z historycznym dworkiem, a ku końcowi zbliżają się prace nad projektem architektonicznym. „Plan miejscowy dla tego terenu jest bardzo rygorystyczny. Nie ma mowy o niespodziankach, a wszystkie niepokoje i pogłoski są bezzasadne” – podkreśla architekt Jarosław Czarnecki, właściciel zabytkowego dworku przy ulicy Łącznej 4.

Jak słyszymy, siatka odgradzająca teren cały czas jest niszczona. Tak samo jak drzwi, które chronią budynek przed niechcianymi gośćmi. A raczej gości przed wejściem do budynku, który grozi zawaleniem. Na nic zdają się także tabliczki zakazujące wejścia. W środku znajdujemy porozrzucane butelki i potłuczone szkło.

„Wszystko przez lata było systematycznie dewastowane”

Zabytek jest w fatalnym stanie, na co ostatnio zwrócił uwagę współtwórca profilu „Szczecin znany i historyczny” Paweł Ziątek.

– Ile siatek byśmy tutaj nie założyli, to co tydzień są jakieś wejścia. Ludzi nie interesują ogrodzenie i informacje o zakazie wejścia. Pokradli nawet nadproża – mówi Jarosław Czarnecki.

W połowie 2025 roku został właścicielem budynku z zapadniętym i dziurawym dachem, oraz zawilgoconymi murami i stropami. Obowiązek zabezpieczenia budynku spoczywał już na poprzednim właścicielu, ale ten zrobił to tylko częściowo.

– W zeszłym roku miałem plan, aby zabezpieczyć dach. Miałem nadzieję, że wejdzie ekipa, poprawi deskowanie i użyje kilka rolek papy. Przyszli jedni wykonawcy, potem drudzy. Nikt nie chce się tego podjąć, nikt nie chciał pracować na tym stropie – opowiada architekt.

Wnętrza również są w katastrofalnym stanie, na co wpływ mają wieloletnie zaniedbania. Po wojnie dworek był wielokrotnie przebudowywany. Najpierw mieściło się tutaj biuro dyrektora Państwowego Gospodarstwa Rolnego, a później wnętrze zostało podzielone na mieszkania komunalne.

– Praktycznie nic się nie zachowało z oryginalnych elementów. Schody, po których teraz chodzimy, nie są oryginalne. Tak samo jak te ściany i nadbudowane kominy. Nie ma tutaj wartościowych tynków, to wszystko przez lata było systematycznie dewastowane – mówi architekt.

W planach realizacja neorenesansowego projektu

Zabytek będzie musiał zostać odtworzony. Jarosław Czarnecki ma plan, aby zrealizować przedwojenny, neorenesansowy projekt przebudowy dworku, który prawdopodobnie nigdy nie został zrealizowany w całości.

– Z oryginalnej zabudowy pozostały ściany obwodowe parteru i piwnice, które może i nie są pełnowartościowymi pomieszczeniami, ale spójrzcie tylko jakie mają łukowe sklepienia – pokazuje architekt. – To wszystko zostanie osuszone, wykonamy izolację. Została zlecona dodatkowa ekspertyza, aby precyzyjnie ocenić obecny stan zawilgocenia oraz określić stopień zasolenia ścian fundamentowych. Na jej podstawie będziemy mogli podjąć decyzję o zastosowaniu właściwych rozwiązań naprawczych.

Dworek z usługami biurowymi i widokiem na park, a obok mieszkania o podwyższonym standardzie

Odbudowany dworek ma pełnić funkcje biurowe. Na tym nie koniec, bowiem miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego zezwala na postawienie dwóch identycznych budynków mieszkalnych. Wyglądem mają nawiązywać do ceglanych budynków gospodarczych, które stały na terenie dawnego folwarku.

– W obu nowych budynkach znajdzie się łącznie 87 mieszkań o powierzchni od 40 do niecałych 90 metrów kwadratowych. Każde mieszkanie będzie mieć ogrzewanie podłogowe, klimatyzację oraz przypisane miejsce postojowe w garażu podziemnym. Wszystko zostanie wykonane w wysokim standardzie – przedstawia Jarosław Czarnecki.

Aleja lipowa prowadząca do dworku odzyska dawny wygląd, a za zabytkiem do porządku przywrócony zostanie dawny park z wiekowymi jesionami i kasztanowcami. Dziś jest mocno zarośnięty i zaniedbany.

– Usuniemy inwazyjne akacje oraz inne niepożądane samosiewy, zachowamy zabytkowy starodrzew. Całość uzupełnią miękkie alejki żwirowe i mała architektura. Przywrócimy do życia historyczny staw, który stracił pierwotne zasilanie – opowiada Jarosław Czarnecki.

„Za nami bardzo ważny krok”

Na jakim etapie są prace? Projekt architektoniczny jest na ukończeniu, a właściciel nieruchomości szykuje się do spotkania z miejskim konserwatorem zabytków.

Wykonawcą prac będzie spółka PTB Nickel. Jarosław Czarnecki współpracuje z nią przy realizacji inwestycji firmy Horizon, której jest współwłaścicielem. Dodajmy, że niedaleko dworku wybudował dwa osiedla mieszkaniowe – Bocianie Gniazdo i Świergotki.

– Chciałbym na przełomie I i II kwartału 2027 zdobyć wszystkie uzgodnienia i pozwolenia. Dlatego proszę jeszcze o chwilę cierpliwości. Najtrudniejsze w tym wszystkim nie jest projektowanie i budowa, tylko finansowanie. Znalezienie inwestorów i przekonanie, że warto to podnieść z gruzów – mówi.

Jak jednak dodaje, montaż finansowy jest gotowy.

– Powołana została spółka celowa, która będzie operować na tym terenie. Narysować możemy wszystko i praktycznie w dowolnej chwili. Możemy także zwrócić się do urzędu i zawnioskować o odpowiednie zgody. Pamiętajmy jednak, że następnie do zrealizowania tego wszystkiego potrzebne są jeszcze środki finansowe. Budżet planowanej inwestycji zapowiada się na kilkadziesiąt milionów złotych. Za nami bardzo ważny krok – podkreśla Jarosław Czarnecki.

Majątek Sienno, czyli ówczesny Heuershof, powstał z połączenia sąsiednich gospodarstw w 1864 roku. Pierwszy dworek stał bliżej ulicy. Na początku XX wieku zastąpił go istniejący do dziś budynek, usytuowany już w głębi działki, z prowadzącą do niego drogą wybrukowaną polnymi kamieniami.