– Chciałam stworzyć przestrzeń do rozmowy i filozofowania. Szukałam historii, w której można byłoby się osadzić i jak poznałam tę o domu w Strumianach, poczułam, że to właśnie ta – mówi Paulina Ratajczak, kuratorka wystawy „Dom, który rośnie” powstałej w ramach projektu „Eksperymentalne Place Zabaw w Szczecinie 2026” w Galerii TWORZĘ SIĘ w Domu Kultury 13 Muz. Na oficjalnym otwarciu w minioną niedzielę, 4 października, pojawiło się wiele osób, w tym mali współtwórcy wystawy.
Domowa atmosfera od samego wejścia
„Dom, który rośnie” przywołuje lokalną społeczność wychowanków i przyjaciół artystów Joanny Kulmowej i Jana Kulmy, którzy w Strumianach (gm. Stargard) w latach 1961-1996 tworzyli dom otwarty: miejsce, które zapraszało, „przytulało”, edukowało i skłaniało do myślenia o kulturze, wspólnocie i odpowiedzialności za drugiego człowieka i przyrodę. I właśnie tę atmosferę spotkamy w galerii TWORZĘ SIĘ.
Na wejściu wita nas skrzydlate stworzenie – Leokadia z książki Kulmowej „Wio, Leokadio”. – Można jej zadać pytanie, ale to filozofka, może na nie różnie odpowiedzieć, nawet piosenką – uczula Ratajczak.
Przechodząc dalej, natkniemy się na ogromny stół, na którym stoi garnek, w którym odwiedzający mogą stworzyć potrawę wspólnoty – z miłości, zrozumienia czy tolerancji.
– Nasz dom rośnie, mamy w nim drzewo, ale nie takie zwyczajne. Zamiast liści ma kolorowe kształty zaczerpnięte z obrazów Kandinsky'ego – mówi Ratajczak. – Mamy okna, z których jest widok na dom w Strumianach i młodzież, z którą wyruszyliśmy tam na dziennikarskie śledztwo.
Jego efekty można poznać, słuchając audioreportażu, dostępnego w osobnym pokoju.
Na samym końcu zwiedzający trafiają do czegoś, co przypomina sypialnię, ale tak naprawdę jest Krainą Nigdyniewyspania. Tam pod łóżkiem kryją się różne dziwne rzeczy.
– Mój rysunek był ze śmierdzącymi kanapkami. Tak mi się skojarzyło, że pod łóżkiem są papierki, śmieci. Więc dlaczego nie stare kanapki – mówi mała twórczyni.
– Ale i są pięknie pachnące kwiaty, przez które nie da się spać, bo chce się je cały czas wąchać. Jest też straszny but, lizak w kurzu – relacjonuje Klementyna.
– Tutaj każdy element domu rozmawia z odwiedzającymi. Są kurtyny drzwiowe, na których znajdziemy słowa, a domowe przedmioty, jak np. sitko, ma przyczepione do siebie karteczki z wierszykami. Ale mamy też miejsce na to, by każdy mógł zostawić po sobie swój ślad – mówi Ratajczak. – Jak to w prawdziwym domu, miejsce jest dla wszystkich. Młodsi odnajdą się w zabawie, a ze starszymi chcemy przede wszystkim rozmawiać o tym, jak być razem.
„Dzieci przychodzą tu z zainteresowaniem”
I rzeczywiście na otwarciu wystawy można było spotkać zarówno dzieci, jak i ich rodziców, a także młodzież.
– Mój syn współtworzył wystawę, ale nic mi o tym nie mówił, dowiedziałam się od wychowawczyni w szkole – mówi pani Sylwia. – Jest wrażliwym chłopcem, dwa lata temu stracił tatę, myślę, że było to dla niego wyzwanie. Ale galeria TWORZĘ SIĘ to bardzo ciekawe miejsce, w którym można poczuć się bezpiecznie.
– Jesteśmy tutaj na każdej wystawie, to miejsce przyciąga – mówi pani Weronika. – Dzieci przychodzą tu z zainteresowaniem. Teraz z najmłodszym gotujemy zupę.
Na wernisażu pojawili się także ci, którzy sami jeszcze chodzić na potrafią i wystawę chłoną z wygodnego miejsce w chuście przy mamie.
– Starszy brat tworzył wystawę, dlatego tu jesteśmy – mówi pani Marta z roześmianym Bartusiem na rękach. – Wystawa jest piękna, w takim różnorodnym stylu.
Nastolatkowie walczą o swoje. „Nie ma dla nas miejsca”
– Trochę nam wyrośli ci, którzy przychodzili do galerii kilka lat temu – komentuje Ratajczak. – Teraz młodzież potrzebuje swojej przestrzeni, stąd przestrzeń w galerii, która nazywa się „Projektujemy przyszłość”.
To pokój, w którym nastolatkowie mogą zostawić przypiętą do ściany karteczkę z opisem, jakiego miejsca im brakuje. Na kilku dało się przeczytać m.in. „braku oceniania”.
– Bardzo dobrze wspominam galerię, odwiedziny tutaj były ważnym elementem mojego dzieciństwa. To było miejsce, które dawało mi przestrzeń do eksploracji – mówi Aurora.
– Ale teraz jesteśmy już za starzy – dodaje Bruno. – Dlatego powstał ten pokój, by inni też mogli powiedzieć, czego im brakuje.
W najbliższym czasie wystawę „Dom, który rośnie” można rodzinnie zwiedzać w niedziele, 11 i 25 października. Oprowadzania po wystawie odbywać się będą o godz.: 11:00, 12:45 i 14:30, wstęp biletowany.
W ramach wystawy oraz realizowanych projektów z zakresu edukacji kulturalnej przeprowadzono we wrześniu w kilku szkołach lekcje tematyczne: „Sztuka jako narzędzie zmiany społecznej”. W październiku w szkołach będą prowadzone działania i warsztaty pt. „Kulmowa dzieciom”.
Portal wSzczecinie.pl jest patronem medialnym wystawy.
Komentarze